Eksperyment Borowskiego ws. liczenia głosów korespondencyjnych. „W Krakowie to 166 dni”

Eksperyment Borowskiego ws. liczenia głosów korespondencyjnych. „W Krakowie to 166 dni”

Marek Borowski
Marek Borowski / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski
Marek Borowski podczas debaty nad ustawą o głosowaniu korespondencyjnym w Senacie przeprowadził eksperyment, za pomocą którego chciał sprawdzić, ile czasu trwa liczenie głosów oddanych w wyborach korespondencyjnych.

Senat rozpatrywał we wtorek 5 maja m.in. ustawę umożliwiającą przeprowadzenie w trybie korespondencyjnym. Zgodnie z ustawą wyborcy otrzymają pakiety wyborcze, które dostarczy do ich skrzynek pocztowych Poczta Polska. Głosowanie odbędzie się w godz. 6.00–20.00. Wyborcy będą musieli wówczas umieścić kopertę zwrotną w specjalnie przygotowanej do tego celu nadawczej skrzynce pocztowej na terenie gminy, w której widnieją w spisie wyborców. Wymagania, jakim powinna odpowiadać nadawcza skrzynka pocztowa, określi w rozporządzeniu minister ds. aktywów państwowych. Ustawa zakłada też, że w stanie epidemii marszałek Sejmu może zarządzić zmianę terminu wyborów z uwzględnieniem granicznych terminów wynikających z konstytucji; najpóźniejszy termin to 23 maja 2020 r.

W trakcie debaty nad ustawą senator Marek Borowski przeprowadził krótki eksperyment, za pomocą którego pokazał, jak długo trwa liczenie głosów korespondencyjnych. – Ta ustawa nie nadaje się do zorganizowania wyborów, została tak skonstruowana, że liczenie głosów z pierwszego głosowania nie zakończy się przed terminem II tury – ocenił senator. – Liczenie głosów w komisjach wyborczych będzie wyglądało tak, że najpierw trzeba będzie otworzyć kopertę i kopertę zwrotną, wyciągnąć oświadczenie o tajnym głosowaniu, sprawdzić czytelność podpisu na nim, potem sprawdzić PESEL, czy konkretny obywatel zalicza się do okręgu wyborczego i na koniec wrzucić kopertę z kartą do głosowania do urny. Potem trzeba te koperty wysypać i znowu rozkleić koperty, wyjąć głos, zapisać i odłożyć – wyjaśniał.

Cała procedura zajęła mu minutę i 34 sekundy. Marek Borowski podkreślił, że normalnie głosy są liczone w 25 tys. komisji, natomiast w myśl ustawy o głosowaniu korespondencyjnym miałoby ich być niecałe 2500. – Jeśli przeliczenie każdego głosu zajmuje minutę, to w Krakowie, gdzie ma być jedna komisja i zakładając, że zagłosuje 40 proc. wyborców, policzenie głosów będzie trwało 240 tys. minut, czyli 4000 godzin. Pracując po 24 godziny na dobę, to 166 dni – powiedział senator.

twitter

Senat w głosowaniu opowiedział się za odrzuceniem ustawy. Tym samym o jej dalszych losach zadecyduje Sejm.

Czytaj też:
Co z przygotowaniami do wyborów? Poczta Polska nie rozpoczęła jeszcze dystrybucji pakietów

Źródło: Polsat News
+
 1

Czytaj także