Polska modelka oblana kwasem znów pozuje. To kampania przeciw nierealnym wzorcom urody

Polska modelka oblana kwasem znów pozuje. To kampania przeciw nierealnym wzorcom urody

Katarzyna Dacyszyn
Katarzyna Dacyszyn / Źródło: Instagram / @katarzyna.dacyszyn
Katarzyna Dacyszyn z Łodzi od ataku kwasem z 2016 roku przeszła długą drogę. Najpierw walczyła o życie w szpitalu, później o odbudowanie pewności siebie na lekcjach sztuk walki, w gabinecie psychologa i podczas kolejnych sesji zdjęciowych. Teraz jest gotowa na zostanie twarzą kampanii „Fake off”, przypominającej o niedoskonałościach w ludzkim wyglądzie.

Łódzka modelka i projektantka Katarzyna Dacyszyn ze swoim stalkerem zmagała się przez 11 lat. Kiedy wreszcie udało jej się doprowadzić go przed sąd, ten na korytarzu przed salą rozpraw oblał jej twarz kwasem. Jak podkreśla kobieta, tylko jej instynktowny ruch w ostatniej chwili i obrócenie twarzy sprawiły, że nadal żyje. Po wyjściu ze szpitala rozpoczęła długą rekonwalescencję – zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Pomocny w tym procesie okazał się , na którym modelka publikowała kolejne zdjęcia, pokazując coraz więcej poparzonego ciała. Dziś jest już w stanie stanąć przed obiektywem, by mówić o problemach z samoakceptacją.

W programie „Fakty” TVN24 Katarzyna Dacyszyn opowiedziała o swoim udziale w kampanii „Fake off” wymierzonej w tworzone przez Instagram i media społecznościowe nieosiągalne wzorce urody. – To jest decyzja, która nie przyszła łatwo – podkreślała. Jak dowiadujemy się z materiału „Faktów”, kampania ta ma „walczyć z wyretuszowanym obrazem piękna, pokazywać normalność i niedoskonałości”. W przypadku łódzkiej modelki to jednak nie wszystko. Jej aktywność ma także przypominać o problemie stalkingu i mobilizować organy ścigania do wytężonej pracy na tym polu. W samym 2016 roku za stalkerów uznano 1300 osób. Na kary więzienia skazano jedynie 125.

Atak kwasem w budynku sądu

W 2016 roku oskarżony o uporczywe nękanie (tzw. stalking) 50-letni Robert W. oblał swoją ofiarę kwasem siarkowym. Do zdarzenia doszło w Sądzie Rejonowym w Łodzi, gdzie kobieta czekała na pierwszą rozprawę w tym procesie. Mężczyzna tuż przed atakiem miał krzyczeć, że to dopiero „jedna z trzech kar”. Napastnik był w tamtej chwili pijany. W jego krwi wykryto 0,5 promila alkoholu.

Sądowi ochroniarze nie odnotowali niczego niezwykłego w zachowaniu 50-latka. Według ich relacji „nie wzbudzał podejrzeń”. Kontrola przed wejściem niczego nie wykazała. – Substancja żrąca znajdowała się w niewielkim słoiczku z plastikową zakrętką – tłumaczył wiceprezes sądu Robert Świecki. Poparzona kwasem ofiara została przetransportowana do szpitala w Łodzi, następnie trafiła do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.

Czytaj także:
Została oblana kwasem w dniu swoich urodzin. Pokazała aktualne zdjęcie

Galeria:
Katarzyna Dacyszyn. Modelka z Łodzi, twarz kampanii "Fake off" przeciw stalkerom

Czytaj także

 5
  • jak znam życie , a znam
    to jakiś prawak , biegający co niedzielę na msze , a między mszami obijający facjatę swojej kobity .
    bo prawak bierze wszystko w swoje ręce .
    •  
      Niestety nie każda ofiara tego typu padalców ma tyle szczęścia w leczeniu. Właściwa kara było by zanurzenie oprawcy w kwasie gdyż ból, cierpienie i zniszczone życie ofiar nie rekompensuje kilka lat więzienia.
      Niestety nasze prawo tego nie przewiduje i delikwent spędza w przyzwoitych warunkach kilka lat w zakładzie wypoczynkowym.
      • Moglibyście podać albo przypomnieć jaki ten gnojek dostał wyrok. bo dla mnie to info sprawia niedosyt.

        Czytaj także