Ten nawyk wielu opiekunów psów budzi kontrowersje. Weterynarz wyjaśnia, czy całować pupila

Ten nawyk wielu opiekunów psów budzi kontrowersje. Weterynarz wyjaśnia, czy całować pupila

Kobieta całująca psa
Kobieta całująca psa Źródło: Shutterstock
Całowanie pupili budzi skrajne emocje. Dla jednych to naturalny gest czułości wobec czworonoga, dla innych ryzykowny nawyk mogący zagrażać zdrowiu. Tymczasem Dorota Sumińska – lekarka weterynarii, pisarka i popularyzatorka wiedzy o zwierzętach – przekonuje, że prawda może być zupełnie inna, niż wielu sądzi.

Dla milionów opiekunów psów i kotów pocałunek w stronę pupila to wyraz miłości i przywiązania. Zwierzęta stają się przecież pełnoprawnymi członkami rodziny – śpią z nami w łóżku, podróżują, a często towarzyszą w każdej codziennej chwili. Jednak nie wszyscy podchodzą do tego zwyczaju z entuzjazmem. Krytycy ostrzegają przed ryzykiem przenoszenia drobnoustrojów – od bakterii, przez wirusy, po pasożyty.

Nie brakuje głosów, że to niehigieniczne i może szkodzić zdrowiu. Pojawia się więc naturalne pytanie: czy miłość do pupila powinna mieć swoje granice?

Dorota Sumińska: Można, a nawet trzeba całować zwierzęta

Do tematu postanowiła odnieść się Dorota Sumińska, lekarka weterynarii, pisarka i popularyzatorka wiedzy o zwierzętach, która od lat edukuje Polaków w kwestii relacji ze zwierzętami. W krótkim nagraniu opublikowanym na Instagramie (@suminska_zwierze_ci_sie), prowadzonym wspólnie z córką Martą Stachowiak, rozwiała część obaw.

– Można całować zwierzęta, a nawet trzeba całować zwierzęta, choć bardzo wielu ludzi twierdzi, że nie – powiedziała bez wahania.

Pies i kot jak naturalna szczepionka

Sumińska przyznała, że choć psy i koty rzeczywiście noszą na sobie wiele drobnoustrojów, to nie wszystkie są dla nas groźne. Wręcz przeciwnie – kontakt z nimi może działać podobnie jak szczepionka.

– Te szczepy drobnoustrojów, które ma na sobie, dla nas mogą być nieszkodliwe, ale mogą powodować u nas odporność przeciw tym szczepom, które są dla nas szkodliwe – wyjaśniła lekarka weterynarii.

Według niej bliski kontakt z własnym pupilem może wspierać naturalne mechanizmy obronne organizmu. To tłumaczy, dlaczego wielu opiekunów psów i kotów cieszy się lepszą odpornością i rzadziej zapada na niektóre infekcje.

Nauka a codzienne życie ze zwierzętami

Choć stanowisko Sumińskiej może być zaskakujące, wpisuje się w szersze badania naukowe dotyczące wpływu zwierząt na zdrowie człowieka. Obcowanie z psami i kotami udowodniono już wielokrotnie jako czynnik obniżający stres, poprawiający nastrój i wspierający układ odpornościowy.

Oczywiście – jak podkreślają specjaliści – higiena i odpowiednia profilaktyka weterynaryjna są kluczowe. Regularne odrobaczanie, szczepienia i dbanie o zdrowie pupila sprawiają, że kontakt – nawet tak bliski, jak całus – jest znacznie bezpieczniejszy.

Czytaj też:
Dlaczego psy są najlepszymi przyjaciółmi człowieka? Naukowcy mają odpowiedź
Czytaj też:
Ozempic dla psów i kotów? Nowy lek ma odchudzić zwierzęta domowe i wydłużyć ich życie