Dramat czworonogów z Arciechowa. „Psy, tak jak ludzie, czasem się zabijają”

Dramat czworonogów z Arciechowa. „Psy, tak jak ludzie, czasem się zabijają”

Pies, zdjęcie ilustracyjne
Pies, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay / susanne906
Fundacja Viva! i stowarzyszenie Animal Support w 2024 r. wzięły pod lupę zwierzęta, które biegały po jednej z posesji w Arciechowie. W końcu, po długim czasie, mocno zaniedbane i nerwowe czworonogi zostały odebrane właścicielowi. TVN24 przekazał w głośnej sprawie nowe informacje.

O tym, że coś niepokojącego ma dziać się z czworonogami, wiadomo było od około dekady. Jednak dopiero w tamtym roku ws. nastąpił przełom – zaznacza redakcja stacji.

Wszystko dzięki podmiotom, które działają na rzecz ochrony zwierząt. Więcej szczegółów podał jeden z przedstawicieli fundacji, zaangażowanych w sprawę.

Mazowsze. Właściciel czworonogów usłyszał zarzut

Paweł Artyfikiewicz przekazał, że Viva! dowiedziała się o potencjalnie trudnej sytuacji czworonogów około półtora roku temu. – Zainicjowaliśmy wtedy postępowania. Zgłosiliśmy tę sprawę do inspekcji weterynaryjnej, do urzędu gminy w Radzyminie – informuje inspektor ds. ochrony zwierząt z grupy interwencyjnej ze znanej fundacji. O wszystkim zawiadomiona została też Prokuratura Rejonowa w Wołominie.

Śledczy prowadzili dwa postępowania ws. podejrzenia znęcania się nad zwierzętami – potwierdziła w rozmowie z TVN24 prok. Karolina Staros. Właściciel psów usłyszał zarzut znęcania się nad 13 psami. Miał „zaniedbywać” je i ich podstawowe potrzeby w okresie od września 2023 r. do końca lipca ub.r. Przygotowano akt oskarżenia – pod koniec 2024 r. dokument trafił do Sądu Rejonowego w Wołominie.

To jednak nie wszystko – jest jeszcze jedno postępowanie. – Dotyczy ono znęcania się w okresie od końca lipca 2024 roku do pierwszej połowy maja nad 20 psami w miejscowości Arciechów. Nikomu nie postawiono zarzutów – przekazała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Stacja podaje, że pod koniec września 2025 r. Urząd Miasta i Gminy Radzymin zdecydował o odbiorze pupili właścicielowi. Planowano przewieźć zwierzęta do oddalonego o ok. 240 kilometrów od Radzymina schroniska. Przedstawiciele Vivy! mieli jednak zastrzeżenia co do reputacji placówki. Na ich ocenę wpłynęło zapoznanie się z wynikami kontroli powiatowego inspektoratu weterynarii.

Psy, dzięki fundacji, znalazły nowy dom

Trzy tygodnie po podjęciu decyzji, której ostatecznie nie wcielono w życie, dorosłe osobniki miały zagryźć szczeniaki. W drugiej połowie października na teren posesji w związku z tą tragedią weszli przedstawiciele Animal Support i Fundacji Viva!, którym towarzyszyli funkcjonariusze policji. Inspektor ds. ochrony zwierząt rozmawiał z właścicielem zwierząt o strasznym incydencie, jednak ten stwierdził bez emocji, że „psy, tak jak ludzie, czasem się zabijają”.

Czworonogi zabrane zostały ostatecznie z terenu posesji, którą – jak powiedział mężczyzna – miały za zadanie bronić, dlatego je tam trzymał. Wtedy na jaw wyszło m.in., że nie zostały zaszczepione. – Warunki panowały tam fatalne. Większość psów była chora. Miały widoczne choroby skóry, od pcheł dochodziło do stanów zapalnych. Gubiły sierść. (...) Psy były wycofane, nie nawiązywały kontaktu. Biegały nerwowo i obszczekiwały – relacjonuje Artyfikiewicz.

Psy ulokowano ostatecznie w Schronisku Fundacji VIVA! w Korabiewicach na Mazowszu.

Czytaj też:
Trujące grzyby w modzie. Dorosły mężczyzna stracił przez nie wątrobę
Czytaj też:
Tyle kosztuje dziś rogal świętomarciński. Porównano cenę wypieku z tą sprzed roku

Źródło: TVN24.pl