Pan Wojciech na łamach „Wiadomości Wędkarskich” podzielił się swoją historią. Jak zaznaczył, ryby łowi od siódmego roku, a „w wieku 18 lat wkręcił się w wędkarstwo karpiowe, które pochłonęło go bez reszty”. Mężczyzna podkreślił, że do tej pory największy karp, jakiego złowił, ważył 27,70 kg. „Mijały lata, pasja nie wygasała” – relacjonuje pan Wojciech i chwali się największych sukcesem, czyli zajęciem wraz z kolegami z drużyny drugiego miejsca na World Carp Classic w 2019 r.
Mężczyzna komentuje, że stara się omijać typowe łowiska komercyjne i szuka ciekawych za granicą. Z kolei w naszym kraju preferuje dzikie, naturalne wody. Wędkarz tłumaczy, że jeżeli chodzi o karpie „nie ma mowy o wiadrach kulek lub ziaren, bo wabi to głównie klenie i leszcze, które objadają kulki tak sprawnie, że po chwili zostaje pusty włos”. Pan Wojciech przyznał, że „w minionym sezonie wyjeżdżał nad rzekę, korzystając z każdego wolnego weekendu”.
Pierwszy złowiony karp sprawił mu „ogromną radość”. Nie przypuszczał, co się stanie za chwilę
Mężczyzna opowiada, że „podobnie było w czasie jednej z ostatnich ubiegłorocznych zasiadek”. Wędkarz wspomniał, że pod koniec października 2025 r. udało mu się złowić karpia, który ważył ponad 21 kilogramów. Jak przyznał „sprawiło mu to ogromną radość”. Następnie złowił karpia ważącego nieco ponad 12 kg. Kolejny karp był z kolei „niezwykle waleczny i długo się nie poddawał, jednak w końcu wylądował w podbieraku”.
Jak czytamy „marzeniem każdego łowcy karpi jest zobaczenie magicznej »trójki« z przodu na wadze”. W tym wypadku nieco zabrało, aby zanotować upragniony wynik. „Olbrzym z Odry” ostatecznie ważył 29,40 kg i miał 96 centymetrów. Ryba jest jednak „najprawdopodobniej największym karpiem złowionym na wędkę w polskich rzekach”. W przypadku pana Wojciecha ważne są jeszcze okoliczności połowu, bo jak sam zapewnił „tę przygodę zapamięta do końca życia”.
Czytaj też:
Poszedł na ryby po „burzy stulecia”, przez cały dzień miał tylko jedno branie. Pobił rekordCzytaj też:
Spokojnie łowił ryby, gdy nagle zobaczył tajemniczy „obiekt”. Wędkarz zaalarmował służby
