Największa góra lodowa na świecie – A-23A rozpadła się tuż przed swoją 40. rocznicą powstania.
Ten lodowy kolos ważył niemal bilion ton, a w szczytowym momencie zajmował powierzchnię około 3988 kilometrów kwadratowych – czyli ponad osiem razy więcej niż Warszawa.
A-23A w 1986 roku oderwała się od Lodowca Szelfowego Filchnera na Antarktydzie. Przez ponad trzy dekady pozostawała niemal nieruchoma – była uwięziona na dnie Morza Weddella. Dopiero w 2020 roku rozpoczęła swoją powolną wędrówkę na północ.
Góra lodowa podróżowała przez oceany
Sytuacja zmieniła się dopiero w 2020 roku, gdy A23a uwolniła się z morskiego dna i zaczęła dryfować w głąb Oceanu Południowego. Jej dalsza trasa była pełna zaskakujących zwrotów: góra lodowa na długie miesiące została uwięziona w silnym prądzie oceanicznym, gdzie niemal stanęła w bezruchu. W grudniu 2024 roku zdjęcia satelitarne pokazały, że A-23A znów ruszyła w drogę.
– To ekscytujące widzieć, że A-23A znów jest w ruchu – mówił wówczas dr Andrew Meijers z British Antarctic Survey. – Jesteśmy ciekawi, czy podąży tą samą trasą, którą pokonały inne duże góry lodowe – dodał.
W pewnym momencie góra lodowa znalazła się niebezpiecznie blisko Georgii Południowej – brytyjskiego terytorium znanego z ogromnych kolonii pingwinów i fok.
Dryfowała ku katastrofie
W szczytowym momencie zbliżenia do wyspy A-23A miała jeszcze powierzchnię około 3499 kilometrów kwadratowych – od lądu dzieliło ją zaledwie około 280 kilometrów.
Ostatecznie góra lodowa osiadła na mieliźnie w marcu 2025 roku. Przez kolejne miesiące była stopniowo niszczona przez fale i wyższe temperatury.
Dryfując dalej w cieplejsze wody południowego Atlantyku, zaczęła szybko się kurczyć – aż do powierzchni zaledwie około 170 kilometrów kwadratowych. W końcu rozpadła się całkowicie.
Naukowcy towarzyszyli górze lodowej do samego końca
Końcowy etap życia A-23A był intensywnie obserwowany przez naukowców, między innymi przy użyciu satelitów. Topniejący lód uwalniał bogatą w żelazo wodę, co sprzyjało rozwojowi fitoplanktonu – podstawy morskiego łańcucha pokarmowego. Jednocześnie woda wnikała w strukturę lodu, przyspieszając jego pękanie.
Na jednym z ostatnich zdjęć – wykonanym 3 kwietnia – widać już tylko niewielkie fragmenty dawnego giganta.
Jak podkreślili naukowcy z NASA, A-23A należała do najbardziej imponujących gór lodowych w historii obserwacji satelitarnych – nie tylko ze względu na rozmiar, ale i wyjątkowo długie „życie”.
Czytaj też:
Antarktyda traci swoją „tarczę”. Skutki mogą być dramatyczneCzytaj też:
Obszar wielkości połowy Polski znika. To może zmienić klimat na zawsze
