Nieznane osoby pozmieniały w ostatnich dniach nazwy wielu historycznych miejsc w Warszawie – niektóre z nich to symbole stolicy. Oprócz wspomnianego już pałacu Namiestnikowskiego, za cel obrali też m.in.: Park Stefana Żeromskiego (przemianowany chwilowo na „Park Stepana Bandery”) czy Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej („Muzeum Polskiej Biedy Umysłowej”).
Co na to ministerstwo cyfryzacji? Wiceszef resortu – Dariusz Standerski – zabrał głos. – Według naszych aktualnych informacji to nie był żaden atak czy zorganizowana akcja – wskazał podczas programu „Onet Rano”.
Wicemister zwrócił uwagę, że każdy użytkownik aplikacji Google Maps może samodzielnie zmienić nazwę danego obiektu (poprzez kliknięcie opcji „zaproponuj zmianę”). – Dzieciaki się dorwały i zaczęły kombinować. Skutek był bardzo poważny, bo wielu ludzi na tych mapach jeździ i to jest ich nawigacja do celu. I okazało się, że celem nie jest już Pałac Prezydencki na przykład, a „Pałac Kibolski” – powiedział.
Google ostrzegło internautów. „Możemy podjąć różne działania”
A co na to Google LLC? Polski oddział zareagował na pytania, które zadane zostały przez dziennikarzy. „Na bieżąco usuwamy niewłaściwe nazwy przypisane do wielu lokalizacji w Polsce w Mapach Google. Blokujemy odpowiedzialne za nie konta i rygorystycznie egzekwujemy nasze zasady dotyczące treści” – zaznaczyło biuro prasowe (cytat za portalem Interia). Mowa o wprowadzających w „błąd” i „nieprawdziwych”.
To nie wszystko. „Jeśli zachowanie użytkownika Map Google na tej platformie i poza nią szkodzi naszym użytkownikom, członkom społeczności, pracownikom lub ekosystemowi, możemy podjąć różne działania – od zawieszenia uprawnień, po zamknięcie konta” – poinformowali przedstawiciele Google Polska.
Czytaj też:
Szokujące zmiany dotyczące Nawrockiego. W Google Maps powstał „Pałac kibolski”
