Podobne inwentaryzacje ślimaka winniczka były w minionych latach lub są prowadzone obecnie w kilku innych regionach w Polsce, np. w województwie pomorskim, wielkopolskim, warmińsko-mazurskim czy kujawsko-pomorskim - poinformowała Wnuk. O tym jak takie badania są potrzebne może świadczyć, jej zdaniem, przykład z województwa warmińsko-mazurskiego, gdzie w 2010 roku nie można było w ogóle zbierać winniczków, bo inwentaryzacja wykazała, że spada liczba tych ślimaków i populacja potrzebuje czasu na odrodzenie się. W 2010 roku w Podlaskiem można było zebrać 112,5 tony ślimaków winniczków. Rolnicy wnioskowali o zgodę na zbiór ponad 575,5 tony. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska ocenia, że taka duża liczba wniosków mogła mieć związek z zakazem zbioru właśnie w sąsiednim województwie warmińsko-mazurskim. Rzeczywiście zostało jednak zebranych w Podlaskiem 45,3 tony tych mięczaków. W 2009 roku była zgoda na zbiór 107 ton ślimaków, faktycznie zebrano jednak 76,1 tony.
Rzetelna inwentaryzacja winniczków to sprawa niezwykle trudna i pracochłonna, a realne oszacowanie ich liczby i biomasy w skali województwa, podobnie jak w przypadku innych bezkręgowców, wydaje się wręcz niemożliwe - przyznał prof. Jerzy Błoszyk, szef zespołu poznańskich naukowców, którzy będą prowadzić badania w Podlaskiem. Brak bowiem danych mówiących o wielkości populacji tych mięczaków w Polsce, bo nie ma doskonałych metod na poznanie tego zagadnienia. Ostatni raz kompleksową inwentaryzacją w skali całego kraju zrobiono 35 lat temu. Trudność prof. porównał do próby policzenia mrówek w lesie, dlatego wynik badań będzie przybliżonym szacowaniem. - Staramy się jednak, aby uzyskane wyniki były jak najbardziej zbliżone do rzeczywistych - zaznaczył prof. Błoszyk. Naukowcy z Poznania pracują nad wzorem modelu matematycznego, który byłby pomocny w szacowaniu populacji. Uwzględniałby on m.in. zależności pogodowe, zasobność bazy pokarmowej i ogólne zmiany w środowisku. W swojej pracy korzystają też z możliwości jakie daje nawigacja satelitarna GPS.
PAP, arb