Kraków: schwytany po obławie milczy i się nie przyznaje

Kraków: schwytany po obławie milczy i się nie przyznaje

(fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Mężczyzna zatrzymany 10 lipca wieczorem podczas policyjnej obławy w Krakowie usłyszał zarzut udziału w pobiciu z użyciem niebezpiecznego narzędzia - poinformował prok. Krzysztof Dratwa z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
12 lipca 37-letni Bartłomiej K. był przesłuchiwany. - Nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień - powiedział prok. Dratwa. Wobec mężczyzny zastosowano dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe. Grozi mu od pół roku do ośmiu lat pozbawienia wolności.

We wtorek 10 lipca po południu na ul. Sebastiana w Krakowie zatrzymał się volkswagen transporter, wyskoczyli z niego mężczyźni, którzy z innego auta, opla-astry wyciągnęli kierowcę. Używając kijów baseballowych i maczet pobili mężczyznę, zdewastowali auto i uciekli. Poszkodowany 28-latek z ranami obu nóg trafił do szpitala. Według świadków zdarzenia napastników było sześciu.

Policja zarządziła blokadę dróg. Porzuconego volkswagena znaleziono w Nowej Hucie w okolicach ul. Klasztornej. W obławie uczestniczyło ok. 100 policjantów, wykorzystano psy tropiące i helikopter. Wieczorem zatrzymano jednego z mężczyzn.

Policja nie podaje, jakie były motywy ataku. Rozpatrywane są różne wersje. Obaj mężczyźni - poszkodowany i napastnik są znani policjantom. Według informacji ze źródeł zbliżonych do śledztwa przyczyną napaści mogła być walka o wpływy w świecie przestępczym.

zew, PAP

Czytaj także

 0