Policjanci pobili 17-latka? Prokuratura: mógł spacerować ze złamaną nogą...

Policjanci pobili 17-latka? Prokuratura: mógł spacerować ze złamaną nogą...

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Policjanci pobili 17-latka? (fot. Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
17-letni Borys Simiński twierdzi, że został brutalnie pobity przez policjantów, którzy chcieli zmusić go, by przyznał się do posiadania narkotyków. Policjanci przedstawili zupełnie inną wersję zdarzeń: chłopak miał mieć złamaną nogę już wtedy, gdy zatrzymali go na ulicy. O sprawie pisze Gazeta.pl.
Wersja zdarzeń przedstawiona przez Borysa wygląda następująco: 17-latka i jego kolegów miał zatrzymać mężczyzna, który zaoferował im narkotyki. Kiedy odmówili zaczął wypytywać ich, czy znają narkotykowych dilerów. Wtedy pojawili się czterej inni mężczyźni - jak się okazało - policjanci z referatu wywiadowczego poznańskiej komendy miejskiej, którzy skuli nastolatków w kajdanki. Borys miał zostać zaciągnięty do bramy i brutalnie pobity - chłopakowi złamano m.in. kość piszczelową. 17-latek trafił na komisariat skąd skierowano go do szpitala. Chłopak twierdził, że policjanci zmuszali go, by przyznał się do posiadania narkotyków. Policjanci twierdzili też, że znaleźli przy nim marihuanę - Borys przekonuje jednak, że została mu ona podrzucona.

Prokuratura badająca sprawę zdecydowała się ją umorzyć ponieważ "śledczy mieli do czynienia z dwiema sprzecznymi wersjami i nie udało im się rozstrzygnąć, która jest prawdziwa". Policjanci twierdzili, że chłopak miał marihuanę a nogę złamał wcześniej, grając w piłkę. Na pytanie w jaki sposób chłopak ze złamaną nogą mógł spacerować po ulicy śledczy odpowiadają, że "mają wątpliwości, ale nie da się tej wersji wykluczyć". W bramie, w której miał zostać pobity Borys, znaleziono ślady krwi, ale nie należały one do 17-latka.

Borys był w przeszłości karany - spędził kilka miesięcy w domu poprawczym za kradzieże w piwnicach.

arb, Gazeta.pl
 3

Czytaj także