Motorniczy zobaczył psa i nie zwolnił. Przejechał go

Motorniczy zobaczył psa i nie zwolnił. Przejechał go

Dodano:   /  Zmieniono: 10
Pies zginął pod kołami tramwaju (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
W Łodzi na skrzyżowaniu ulic Dąbrowskiego i Podgórnej tramwaj przejechał psa. Motorniczy widział zwierzę, jednak nie zwolnił. Po tym jak go przejechał, nie zatrzymał się. O sprawie informuje TOK FM.
Świadkowie zdarzenia opisali całą sytuację. Według ich relacji motorniczy widział zwierzę, które znajdowało się na torowisku. Użył dzwonka, aby je przepędzić, jednak nie zwolnił. Pies nie zareagował i wpadł pod tramwaj. "To tak, jakby tramwaj przejechał po grudzie zmarzniętego śniegu, który dostał się między koła. Ale on jechał dalej, ze stoickim spokojem, z zimną krwią" – napisał świadek w liście do Fundacji Viva!

Motorniczy złożył raport z tego zdarzenia. Mężczyzna stwierdził, że widział psa i użył dzwonka. Zwierzę miało zejść z torowiska, ale po chwili wróciło prosto pod nadjeżdżający tramwaj. Motorniczy nie wytłumaczył jednak w raporcie, dlaczego nie zatrzymał się po zdarzeniu i nie zawiadomił centrali.

– Źle postąpił, powinien się zatrzymać. Nie wiemy, dlaczego tego nie zrobił – powiedział Sebastian Grochal, rzecznik MPK w Łodzi. – Dzisiaj będzie rozmawiał z kierownikiem i wyjaśniał sytuację. Tramwaj zachowuje się inaczej niż samochód, nie hamuje od razu. To może tłumaczyć, czemu motorniczy potrącił psa. Ale zgodnie z prawem powinien powiadomić nas o tym zdarzeniu – dodał. Zaznaczył przy tym, że zgodnie z procedurą w takiej sytuacji motorniczy powinien skontaktować się z centralą i opisać zdarzenie. W przypadku śmierci zwierzęcia, tramwaj może jednak jechać dalej. – Mamy podpisaną umowę z Zakładem Usług Komunalnych, który zajmuje się później zwłokami – stwierdził rzecznik.

– Mogę tylko powiedzieć, że jest nam przykro. Nie wszyscy pracownicy MPK są tacy sami, świadczy o tym zachowanie kolejnego motorniczego, który od razu powiadomił nas o zwłokach psa leżących na torach – podkreślił rzecznik MPK. – To jednostkowy przypadek. Poinformuję, co wynikło z rozmowy z motorniczym. Zależy mi na wyjaśnieniu tej sprawy – dodał Grochala.

kl, TOK FM
 10

Czytaj także