54-letni lakiernik samochodowy Gary Ridgway przyznał się w Seattle do zamordowania 48 kobiet. Przyznanie się do winy gwarantuje mu, że nie zostanie skazany na karę śmierci.
Ridgwaya zatrzymano w grudniu 2001 r. i oskarżono o zamordowania ośmiu kobiet. Oskarżony utrzymywał, że jest niewinny. Obecne przyznanie się do winy gwarantuje mu, że nie zostanie skazany na karę śmierci.
Mordowanie kobiet - głównie prostytutek i dziewcząt, które uciekły z domu - Ridgway rozpoczął w 1982 roku. W latach 80. padło na niego podejrzenie, ale z braku dowodów nie postawiono mu zarzutów. Dopiero najnowsze osiągnięcia nauki, przede wszystkim udoskonalona analiza DNA, umożliwiły ponowne zatrzymanie go i oskarżenie.
Ridgway tłumaczy teraz, że zabijał powodowany nienawiścią do prostytutek i że zwłoki ukrywał nad rzeką koło Seattle.
Sąsiedzi i koledzy z pracy uważali Ridgwaya za "miłego, nie rzucającego się w oczy faceta".
rp, pap