Piłkarska reprezentacja Kamerunu wygrała w Lyonie z zespołem gwiazd. Mecz odbył się dla uczczenia pamięci zmarłego w czerwcu kameruńskiego piłkarza Marca-Viviena Foe.
Kamerun, mistrz Afryki, wygrał 3:1, ale wynik ten miał dla kolegów zmarłego znaczenie drugorzędne. Dla kameruńskich graczy i 23 962 widzów najważniejsze było uczczenie pamięci Foe, zmarłego podczas półfinałowego meczu Pucharu Konfederacji. Foe zmarł na atak serca wkrótce po zasłabnięciu podczas meczu z Kolumbią, 26 czerwca. W zespole gwiazd, nazwanym "Teamem Przyjaźni", zagrali m.in. Thierry Henry, Robert Pires, Sylvain Wiltord, Sonny Anderson i Nicolas Anelka. Dochód z meczu przeznaczony ma być na fundusz charytatywny, którym kieruje wdowa po Foe, Marie-Louise. Fundusz zasilą też wpływy za sprzedane, za pośrednictwem telewizji, koszulki podpisane przez niektórych uczestników meczu. "To szczególny dzień i proszę was o pełne wsparcie dla Marca-Viviena i jego rodziny" - powiedział kapitan reprezentacji Anglii, David Beckham w telewizyjnym przesłaniu dla kibiców.
Drużynę "Przyjaźni" prowadzili trenerzy Manchester City, Kevin Keegan, a Lyonu Paul Le Guen i były trener RC Lens - Daniel Leclercq.
Foe, który był w ostatnim sezonie wypożyczony do Manchester City, zdobył tytuł mistrza Francji z zespołami Lens i Lyonu. W reprezentacji Kamerunu wystąpił 65 razy. Dwa razy uczestniczył w mistrzostwach świata 1994 i 2002 r. Dwukrotnie z drużyną narodową zdobył Puchar Narodów Afryki, w 2000 i 2002 r.
rp, pap