Jednak zwycięstwo! (aktl.)

Jednak zwycięstwo! (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
3:2 wygrała Polska z Austrią po emocjonującym meczu grupy 6. eliminacji piłkarskich mistrzostw świata na stadionie w Chorzowie. Zwycięstwo to daje nam duże szanse na awans do finału MŚ.
Bramki: dla Polski - Euzebiusz Smolarek (13), Kamil Kosowski (23), Maciej Żurawski (68); dla Austrii - Roland Linz dwie (61, 80).

Żółte kartki: Euzebiusz Smolarek (Polska), Emanuel Pogatetz, Joachim Standfest, Rene Aufhauser, Andreas Ivanschitz, Andreas Schranz, Markus Schopp.

Polska: Artur Boruc; Marcin Baszczyński, Tomasz Kłos, Jacek Bąk, Tomasz Rząsa; Euzebiusz Smolarek (72-Sebastian Mila), Radosław Sobolewski, Mirosław Szymkowiak (83-Arkadiusz Radomski), Kamil Kosowski (88-Michał Żewłakow); Grzegorz Rasiak, Maciej Żurawski

Austria: Andreas Schranz; Mario Hieblinger, Emanuel Pogatetz, Anton Ehmann (82-Markus Kiesenebner), Martin Stranzl; Markus Schopp (82-Sanel Kuljic), Rene Aufhauser, Dietmar Kuehbauer, Joachim Standfest (46-Roland Linz), Andreas Ivanschitz; Christian Mayrleb

Polska tylko na cztery godziny straciła pozycję lidera grupy szóstej. Po wygranej w Cardiff 1:0 z Walią pierwsze miejsce w  klasyfikacji objęła Anglia, ale po spotkaniu w Chorzowie sytuacja wróciła do stanu poprzedniego - Polacy nadal mają dwa punkty przewagi nad Anglikami. Podopieczni Pawła Janasa zapewnili sobie także co najmniej drugie miejsce na zakończenie eliminacji i  udział w barażach lub bezpośredni awans do finałów MŚ.

Obie drużyny przed pierwszym gwizdkiem na Stadionie Śląskim nastawiły się na twardą walkę i od pierwszych chwil było sporo emocji. Bohaterem dwóch pierwszych minut był "świeżo upieczony" zawodnik Tottenhamu Hotspur Grzegorz Rasiak, który dwukrotnie przebojowo wbiegł w pole karne rywali. Za drugim razem strzelił mocno, ale piłka przeleciała tuż nad bramką rywali.

Grający w ustawieniu 4-5-1 Austriacy w pierwszych minutach także próbowali szczęścia. Podanie ze środka boiska przejął wysunięty do przodu Christian Mayrleb, który znalazł się w  sytuacji sam na sam, ale Artur Boruc nie dał się zaskoczyć. Chwilę później po drugiej stronie boiska obrońcami gości "kręcił" Kamil Kosowski, ale z tej akcji także nic nie wyszło. Po kilku następnych minutach ten sam zawodnik strzelał silnie z rzutu wolnego po ziemi, ale piłka minimalnie minęła słupek austriackiej bramki.

Po nieco ponad dziesięciu minutach gry włoski sędzia Massimo De Santis sięgnął po pierwszą żółtą kartkę. Dostał ją Emanuel Pogatetz za faul na  Mirosławie Szymkowiaku, a poszkodowany w tym starciu ustawił piłkę do rzutu wolnego. Zawodnik Trabzonsporu zdecydował się na strzał z  daleka, a w polu karnym piłkę próbował zatrzymać Martin Stranzl. Interwencja była nieudana, a błąd ten wykorzystał Euzebiusz Smolarek, który znalazł się na czystej pozycji strzeleckiej i z  kilku metrów pokonał austriackiego bramkarza, zdobywając swojego pierwszego gola w polskiej reprezentacji.

Strzelona bramka wyraźnie obudziła w Smolarku dużą fantazję. Siedem minut później, po podaniu od Macieja Żurawskiego, syn byłego reprezentanta kraju ponownie spowodował niebezpieczeństwo pod austriacką bramka - w polu karnym wdał się jednak w  niepotrzebny drybling, przez co stracił szansę zmiany wyniku.

To co zaprzepaścił Smolarek, wykorzystał chwilę później inny polski piłkarz. Po dośrodkowaniu z prawej strony od Żurawskiego piłkę tuż przy linii końcowej głową wybił Rasiak, a podanie trafiło do Kosowskiego, który potężnym strzałem z kilku metrów pokonał bramkarza Austrii. Polska w 23. minucie prowadziła 2:0.

Po drugiej bramce tempo meczu nieco spadło. Polacy wyraźnie dominowali na boisku i kontrolowali przebieg wydarzeń. Wprawdzie Boruc musiał kilkukrotnie interweniować, ale żadna z akcji Austriaków nie stworzyła poważniejszego zagrożenia pod polską bramką. Sporo pracy miał natomiast arbiter, który studził zapał Austriaków żółtymi kartkami - do przerwy trzech zawodników gości zostało w ten sposób ukaranych.

Do drugiej części meczu Polacy przystąpili z wyraźnie mniejszym impetem, co natychmiast próbowali wykorzystać rywale, przejmując inicjatywę. Znalazło to swoje odbicie w 61. minucie, gdy po kilku chaotycznych zagraniach polskiego zespołu Austriacy przeprowadzili niepozorną akcję, zakończoną golem. Po dosyć przypadkowym podaniu ze środka boiska piłkę na polu karnym przejął Roland Linz, który pokonał polskiego bramkarza.

Kolejne minuty wyglądały coraz bardziej dramatycznie dla  polskiego zespołu. Austriacy całkowicie opanowali połowę polskiego zespołu i kilkakrotnie poważnie zagrozili Borucowi. Te nerwowe chwile przerwał Żurawski, który po kontrze zdecydował się na rajd i goniony przez pięciu Austriaków wbiegł samotnie z piłką w pole karne. Tam został sfaulowany przez austriackiego bramkarza i  sędzia bez żadnych wątpliwości wskazał na jedenasty metr.

Do piłki podszedł poszkodowany w konfrontacji z austriackim bramkarzem. Strzał Żurawskiego obronił jednak Schranz, tyle że nie złapał piłki, do której zdążył dobiec polski napastnik i okrążając leżącego bramkarza, wbił ją do bramki.

Po podwyższeniu wyniku Polacy znów zaczęli grać nieporadnie, a  Austriacy coraz bardziej odważnie. W 80. minucie doszło do  powtórki akcji, w której goście zdobyli pierwszego gola. Znów nieco przypadkowe podanie ze środka boiska trafiło do Linza, a ten strzałem z ostrego kąta w długi róg pokonał Artura Boruca. Polacy znów znaleźli się w niepewnej sytuacji.

Do końca spotkania w poczynaniach polskiej drużyny było bardzo nerwowo. Austriacy dwukrotnie mogli doprowadzić do wyrównania. Raz podopiecznych Pawła Janasa uratowała poprzeczka po strzale Linza. Raz z linii bramkowej piłkę wybił Arkadiusz Radomski. Po drugiej stronie boiska na czwartą bramkę miał szansę Żurawski, ale jego uderzenie z rzutu wolnego trafiło w  słupek. Desperacką obroną polscy piłkarze zdołali utrzymać wynik 3:2 do końca.

Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Pawła Janasa ustanowili najdłuższą serię meczów bez porażki. Są niepokonani w ośmiu spotkaniach z rzędu. Podtrzymali także dotychczasową skuteczność. Nie biorąc pod uwagę porażki z Anglią w każdym meczu tych eliminacji strzelili co najmniej trzy gole. Prowadzona przez Pawła Janasa reprezentacja wygrała po raz pierwszy na Stadionie Śląskim.

em, pap

 0

Czytaj także