Z
informacji podanych wcześniej wynika, że strzelanina wywiązała się między policją
afgańską a strażnikami z prywatnej ochrony zatrudnionymi przez
Amerykanów.
Prezydent Afganistanu Hamid Karzaj powiedział, że byli oni
zatrudnieni przez siły koalicji międzynarodowej i zażądał od Amerykanów ich wydania.
Armia USA oświadczyła, że jej siły nie były zamieszane w ten incydent.
REKLAMA
Według
agencji Reutera potyczka wywiązała się po tym, jak strażnicy weszli do biura
prokuratora w Kandaharze i siłą wyprowadzili stamtąd jednego z więźniów. Tożsamości
więźnia nie ujawniono, nie wiadomo też, dokąd został zabrany.
W wymianie ognia
zginęło także kilku funkcjonariuszy policji - od pięciu do ośmiu, według różnych
źródeł. Kandahar leży na południu Afganistanu i uznawany jest za twierdzę
talibów.
pap