Zarzuty dotyczą nadużycia władzy
i art. 230 kodeksu karnego. Chodzi o przekroczenie uprawnień w śledztwie w
tzw.
aferze gruntowej. Jak dowiedzieliśmy się, do tej pory jednak prokurator nie
może przedstawić szefowi CBA zarzutów, ponieważ Mariusz Kamiński nie pojawił
się na wezwania prokuratury, zasłaniając się urlopem, który miał spędzić w
Egipcie. Tymczasem – jak się dowiedzieliśmy - w ubiegły poniedziałek,
kiedy miał stawić się na przesłuchanie, był w Warszawie. Postawienie mu
zarzutów
przez prokuraturę oznacza natychmiastowe odwołanie go przez premiera Donalda
Tuska.
Afera gruntowa wybuchła w Polsce latem 2007 roku, w czasie rządów
koalicji PiS, Samoobrony i LPR. Prowokację polegającą na prośbie o odrolnienie
działki koło Mrągowa w zamian za łapówkę przeprowadzało wówczas CBA i miała ona
na celu skompromitowanie ówczesnego wicepremiera Andrzeja Leppera. Afera
doprowadziła do dymisji Leppera i rozpadu rządzącej koalicji, jednak w wyniku
nie wyjaśnionego dotąd przecieku nie doszło do zaproponowania łapówki przez
głównych oskarżonych w sprawie.