O szczegółach poczęcia dwuipółletniej Natashy Tymochowicz świat dowiedział się w połowie stycznia. Podczas Balu Dziennikarzy w wywiadzie dla Onet TV Dorota „Doda" Rabczewska podważyła ojcostwo Piotra Tymochowicza, znanego doradcy ds. wizerunku, którego nazwisko nosi dziewczynka. „Mogę mu nawet za darmo doradzić, na czyich kolanach ma nie siadać jego żona, bo z tego, co wiem, spłodziła piękne dziecko z jego kolegą" – wypaliła Doda, sprowokowana, jak twierdzi, przez Tymochowicza.
REKLAMA
Tydzień później prezenter Radia Eska Paweł „Pawelec" Trzoch przyznał na łamach „Super Expressu", że miał romans z Marzeną Popowską i że to on jest ojcem Natashy. Dodał, iż Tymochowicz „więzi i ukrywa przed nim jego dziecko”. Wreszcie pod koniec stycznia głos zabrała matka dziecka. W pięciominutowym oświadczeniu 24-letnia Marzena Popowska przyznała, że rzeczywiście to „Pawelec” jest biologicznym ojcem. „Bardzo bał się, że jestem w ciąży. Na dowód tego sfałszował dokument, że miałam zapłodnienie in vitro w klinice w Berlinie” – mówiła rwącym się głosem. „Jednocześnie dowiedziałam się, że inna kobieta jest z nim w ciąży. To dziecko urodziło się trzy tygodnie przed Natashą”.
– Byliśmy w sobie zakochani. Kiedy Marzena była w ciąży i przez półtora roku po narodzinach dziecka regularnie się spotykaliśmy, wyjeżdżaliśmy, bywaliśmy u znajomych. Wszyscy wiedzieli, że mamy romans i że z tego romansu narodzi się dziecko – wspomina w rozmowie z „Wprost" wydarzenia sprzed trzech lat Paweł Trzoch. – W czerwcu 2007 r. na świecie pojawiła się moja córka, a ja wyprowadziłem się z domu i przez półtora roku w użyczonym mieszkaniu czekałem, aż Marzena odejdzie od wciąż nieświadomego sytuacji Piotra – opowiada Trzoch. Jednak Piotr Tymochowicz wkrótce wybaczył Popowskiej romans z „Pawelcem" i zdecydował się wychowywać nie swoje dziecko.
W tym czasie Agnieszka, żona Trzocha, przeszła załamanie nerwowe. Kobieta, która od 15 lat żyła nadzieją na dziecko, dowiedziała się, że jej mąż ma dwoje dzieci z dwiema różnymi paniami: nie tylko z Marzeną Popowską, lecz także z koleżanką „Pawelca" Moniką. Według wersji Trzocha układ z Moniką miał być sposobem na zrealizowanie marzenia o dziecku w tajemnicy przed żoną.
– Kiedy Monika poprosiła, bym został ojcem jej dziecka, pomyślałem, że to moja jedyna szansa. Warunek był jeden: o niczym nie ma prawa dowiedzieć się moja żona, bo to by ją zabiło. Gdy Monika zaszła w ciążę, okazało się, że wcześniej ustalone zasady już nie obowiązują. Chciała, żebym odszedł od żony i z nią założył rodzinę – tłumaczy dziś Paweł Trzoch.
We wrześniu 2008 r. okazało się, że w ciąży jest także legalna żona Trzocha. Kiedy 16 kwietnia 2009 r. urodziła Zuzię, Trzochowi znów stali się rodziną.
Więcej w poniedziałkowym wydaniu tygodnika "Wprost"
Wojna o dziecko
2010-02-07 20:24
O szczegółach poczęcia dwuipółletniej Natashy
Tymochowicz świat dowiedział się w połowie stycznia. Podczas Balu Dziennikarzy w
wywiadzie dla Onet TV Dorota „Doda" Rabczewska podważyła ojcostwo
Piotra Tymochowicza, znanego doradcy ds. wizerunku, którego nazwisko nosi
dziewczynka. „Mogę mu nawet za darmo doradzić, na czyich kolanach ma nie
siadać jego żona, bo z tego, co wiem, spłodziła piękne dziecko z jego
kolegą" – wypaliła Doda, sprowokowana, jak twierdzi, przez
Tymochowicza.
Tydzień później prezenter Radia Eska Paweł
„Pawelec" Trzoch przyznał na łamach „Super Expressu", że
miał romans z Marzeną Popowską i że to on jest ojcem Natashy. Dodał, iż
Tymochowicz „więzi i ukrywa przed nim jego dziecko”. Wreszcie pod
koniec stycznia głos zabrała matka dziecka. W pięciominutowym oświadczeniu
24-letnia Marzena Popowska przyznała, że rzeczywiście to „Pawelec”
jest biologicznym ojcem. „Bardzo bał się, że jestem w ciąży. Na dowód tego
sfałszował dokument, że miałam zapłodnienie in vitro w klinice w Berlinie”
– mówiła rwącym się głosem. „Jednocześnie dowiedziałam się, że inna
kobieta jest z nim w ciąży. To dziecko urodziło się trzy tygodnie przed
Natashą”.
– Byliśmy w sobie zakochani. Kiedy Marzena była
w ciąży i przez półtora roku po narodzinach dziecka regularnie się spotykaliśmy,
wyjeżdżaliśmy, bywaliśmy u znajomych. Wszyscy wiedzieli, że mamy romans i że z
tego romansu narodzi się dziecko – wspomina w rozmowie z
„Wprost" wydarzenia sprzed trzech lat Paweł Trzoch. – W czerwcu
2007 r. na świecie pojawiła się moja córka, a ja wyprowadziłem się z domu i
przez półtora roku w użyczonym mieszkaniu czekałem, aż Marzena odejdzie od wciąż
nieświadomego sytuacji Piotra – opowiada Trzoch. Jednak Piotr Tymochowicz
wkrótce wybaczył Popowskiej romans z „Pawelcem" i zdecydował się
wychowywać nie swoje dziecko.
W tym czasie Agnieszka, żona Trzocha,
przeszła załamanie nerwowe. Kobieta, która od 15 lat żyła nadzieją na dziecko,
dowiedziała się, że jej mąż ma dwoje dzieci z dwiema różnymi paniami: nie tylko
z Marzeną Popowską, lecz także z koleżanką „Pawelca" Moniką. Według
wersji Trzocha układ z Moniką miał być sposobem na zrealizowanie marzenia o
dziecku w tajemnicy przed żoną.
– Kiedy Monika poprosiła, bym
został ojcem jej dziecka, pomyślałem, że to moja jedyna szansa. Warunek był
jeden: o niczym nie ma prawa dowiedzieć się moja żona, bo to by ją zabiło. Gdy
Monika zaszła w ciążę, okazało się, że wcześniej ustalone zasady już nie
obowiązują. Chciała, żebym odszedł od żony i z nią założył rodzinę –
tłumaczy dziś Paweł Trzoch.
We wrześniu 2008 r. okazało się, że w ciąży
jest także legalna żona Trzocha. Kiedy 16 kwietnia 2009 r. urodziła Zuzię,
Trzochowi znów stali się rodziną.
Więcej w poniedziałkowym wydaniu tygodnika "Wprost"