Jak poinformował prokurator rejonowy
w Rybniku Jacek Sławik, górnik, który nie chciał we wtorek odpowiadać na pytania
prokuratora, przed sądem odpowiedział na kilkanaście pytań. - Wyjaśnił, że od
dłuższego czasu był w dużym stresie czy czuł się pod naciskiem konfliktu z rodziną -
a zwłaszcza z teściami - dotyczącego wspólnej budowy domu, w którym razem
zamieszkiwali. Sytuacja narastała, a w sobotę skończyła się takim tragicznym
wybuchem na tle nieporozumienia co do dalszego spędzania tego dnia. On proponował
urządzenie grilla, rodzina nie chciała się zgodzić i to stanowiło impuls, który
skłonił go do takiego zachowania - powiedział prok. Sławik.
Wpływ na
postępowanie 39-latka mogły mieć też sprawy finansowe. Brał kredyty, wykorzystane na
budowę i wyposażenie domu. - Oceniamy to tak, że czuł się niedoceniony w jakiś
sposób, czy też jego zdanie przy wydawaniu tych pieniędzy nie było na tyle
uwzględniane, jak by sobie życzył - dodał prokurator.
REKLAMA
Mówiąc o samej
strzelaninie, mężczyzna zasłaniał się dość często niepamięcią - nie potrafił
wskazać, do ilu osób strzelał, czy kogoś zranił. Potwierdził, że strzelał też na
zewnątrz, do samochodów, do radiowozu. Przyznał także, że pił alkohol.
Prawdopodobnie zostanie poddany badaniom psychiatrycznym. Decyzję w tej sprawie
podejmie już jednak Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która we wtorek przejęła
postępowanie.
Badana będzie też broń, którą górnik zgromadził i której użył. Jak
wyjaśnił przed sądem, część złożył sam, kupując dostępne części w różnych miejscach,
broń gazową zakupił natomiast w Czechach. Mężczyzna jeszcze we wtorek ma zostać
osadzony w Areszcie Śledczym w Raciborzu.
W poniedziałek prokuratura postawiła
górnikowi cztery zarzuty: usiłowania zabójstwa przy użyciu broni palnej członków
swojej rodziny, usiłowania zabójstwa interweniujących funkcjonariuszy policji,
spowodowania zagrożenia dla bezpieczeństwa i życia osób postronnych, do których
również strzelał, a także nielegalnego posiadania broni. Grozi mu dożywocie.
Niewykluczone, że usłyszy kolejne zarzuty.
W szpitalach nadal przebywa sześć
osób, postrzelonych przez 39-latka. Jak poinformował we wtorek PAP dr Ryszard
Michalik z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku, nie zmienił się
stan czworga hospitalizowanych pacjentów - w najpoważniejszym, ale stabilnym, jest
żona sprawcy. Sąsiadka, policjant oraz teściowa 39-latka są w dobrym stanie, jedna z
tych osób może być we wtorek wypisana do domu.
Szwagier sprawcy jest leczony w
Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu Zdroju. Jak poinformowała we
wtorek rzeczniczka placówki Alicja Brocka, jego stan jest nadal poważny, ale
stabilny. Postrzelony w żuchwę 15-letni syn mężczyzny przebywa w katowickiej Klinice
Chirurgii Szczękowo-Twarzowej. Jeszcze w niedzielę do domu wrócił już teść
zatrzymanego, który ma niegroźną ranę ramienia.
Jak poinformował we wtorek PAP
zastępca prokuratora rejonowego w Rybniku Robert Wieczorek, w domu górnika trwają
oględziny, a więc rodzina sprawcy nie może w nim przebywać. "Praca jest żmudna,
musimy bowiem odnaleźć wszystkie wystrzelone przez mężczyznę pociski, a było ich
bardzo dużo. Badamy też ślady biologiczne" - powiedział prok. Wieczorek. Jego
zdaniem oględziny mogą potrwać nawet do końca tygodnia.
Swoje domy na potrzeby
śledztwa muszą też udostępnić sąsiedzi, zabezpieczono też cztery ostrzelane przez
39-latka pojazdy - dwa samochody należące do sąsiadów, karetkę oraz radiowóz. Trwają
też przesłuchania świadków.
PAP, ps