Rezolucja zaproponowana przez Waszyngton i Londyn daje Saddamowi tydzień na całkowite rozbrojenie. Tylko tydzień i aż tydzień. W istocie jest to szansa by Saddam opuścił Irak i stworzył szanse na stworzenie w tym kraju rządu akceptowanego przez opinie światową.
Amerykanie już zapowiedzieli, że rezolucja nie jest niezbędna do tego, by rozpocząć działania wojskowe. Chcą jednak aby w akcji uczestniczyła społeczność międzynarodowa. Jeśli ONZ powie "nie" skaże się na marginalizację. Tak też powiedzieć trudno bez narażenie się na zarzut zbytniej uległości wobec USA. Na dodatek Francja kilkakrotnie zapowiadając veto w sprawie Iraku znalazła się w nad wyraz niedogodnej sytuacji w której utraci albo pieniądze z irackich kontraktów, albo twarz.
Stanowiska i argumenty stron zostały przedstawione - pora na decyzję. Cały spór wokół Iraku toczący się w Radzie Bezpieczeństwa wszyscy uczestnicy (może poza samym Saddamem) chętnie by skwitowali sienkiewiczowskim "kończ Waść, wstydu oszczędź" skierowanym do prezydenta USA.
Jerzy Marek Nowakowski