Wszystkie interesy Kijowskiego

Wszystkie interesy Kijowskiego

Lider KOD Mateusz Kijowski
Lider KOD Mateusz Kijowski / Źródło: Newspix.pl / Michał Fludra
Dotarliśmy do dokumentów pokazujących, że niezwykła kariera biznesowa Mateusza Kijowskiego zaczęła się już 15 lat temu.

Jest 2002 r. Kijowski ma 34 lata. Od dwóch lat może się pochwalić tytułem licencjata z zarządzania z prywatnej Wyższej Szkoły Zarządzania Polish Open University. Bez tytułu magistra, doświadczenia i kierunkowego wykształcenia zostaje w kwietniu 2002 r. doradcą zarządu ds. informatyki w państwowej spółce PZU Życie. Z dokumentów, do których dotarł „Wprost”, wynika, że Kijowski dostaje na dzień dobry 10 tys. zł zasadniczego wynagrodzenia (średnia krajowa wynosiła wtedy 2,1 tys. zł brutto). Plus 20 proc. regulaminowej premii i do tego premia zadaniowa. To nie wszystko. Wystarczyły trzy miesiące pracy w PZU, żeby Kijowski trafił w czerwcu 2002 r. do rady nadzorczej spółki CL Agent Transferowy, też zależnej od państwowego ubezpieczyciela. Odpowiadała za projekty informatyczne w PZU. Obsługiwała też rachunki 2 mln uczestników towarzystwa emerytalnego PZU OFE Złota Jesień.

Amnezja o dyrektorze

Doszło do sytuacji, w której w osobie Mateusza Kijowskiego, wtedy trzydziestoparolatka z licencjatem, zostały połączone funkcje decyzyjne i nadzorcze w obszarze informatyki dla całej grupy PZU. Miał on wpływ na procedury określania przedmiotu zamówienia, specyfikacji wymagań, wyboru dostawcy w przetargach. Powierzono mu funkcję dyrektora zarządzającego odpowiedzialnego za obszar informatyki w firmie zatrudniającej tysiące osób i zarządzającej miliardami złotych majątku. Jak to możliwe, że ktoś taki wskoczył wtedy na tak wysokie stanowisko? Jak się znalazł w PZU? Co tam robił? Próbowaliśmy to ustalić, rozmawiając z dawnymi pracownikami. – Nikogo takiego nie pamiętam. Informatyką w tamtych czasach zajmował się Włodzimierz Soiński, a o Kijowskim pracującym dla PZU w życiu nie słyszałem – mówi były pracownik państwowej spółki, zatrudniony wtedy w dziale komunikacji z mediami. Dzwonimy do Soińskiego, doktora nauk ekonomicznych, byłego członka zarządu PZU. – Byłem wtedy w PZU, a o Kijowskim nigdy nie słyszałem. To ja odpowiadałem za informatyzację, ale ze spółką CL Agent Transferowy, gdzie Kijowski miał być zatrudniony, nigdy nie miałem do czynienia. To niemożliwe, żeby taka osoba była odpowiedzialna za jakiekolwiek projekty informatyczne – mówi. Kontaktujemy się więc z Violettą Grońską, dyrektor gabinetu prezesa PZU Ireneusza Nawrockiego. Kto jak kto, ale Violetta Grońska z gabinetu prezesa Nawrockiego powinna Kijowskiego pamiętać. W imieniu prezesa podpisywała z nim umowę o pracę. Ale ona też niewiele mówi. – Wie pan, w tamtych czasach podpisywałam setki umów. 

Nie pamiętam nikogo o takim nazwisku. Teraz kojarzę Kijowskiego z telewizji, ale nie pamiętam, żebym z nim podpisywała umowę. Na korytarzach firmy też go nie widziałam – mówi. Nawrocki, który Kijowskiego zatrudniał, był dobrym znajomym prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. W 1991 r. żona Nawrockiego założyła z Jolantą Kwaśniewską agencję nieruchomości Royal Wilanów. Interes szedł świetnie i przerwała go w 1995 r. wygrana Kwaśniewskiego w wyborach. Szukamy tropu wśród innych członków rady nadzorczej, w której zasiadał w latach 2002-2003 Kijowski. Odnaleźliśmy Stanisława Borkowskiego, który w tym samym czasie trafił do rady nadzorczej CL. Borkowski nie znalazł czasu na rozmowę.

W lutym 2003 r. Kijowski został odwołany z rady nadzorczej spółki CL. Jeszcze w grudniu 2002 r. podpisał aneks, który dawał mu solidny sześciomiesięczny okres wypowiedzenia w PZU Życie. W wywiadach mówi dziś, że wyleciał z PZU „z różnych powodów” i potem przez dłuższy czas nie był w stanie znaleźć pracy. Ale nadal pozostawał w biznesie. Od 2001 r. trzyma 15 proc. udziałów w spółce Nowa Szkoła, która w podwarszawskim Milanówku prowadzi prywatną szkołę i przedszkole. Niestety, informacje o sprawozdaniach finansowych spółki nie są do wglądu, trudno więc ustalić, czy Kijowski cokolwiek na tym interesie zarabia. W 2014 r. przyszedł czas na kolejny biznes. Mateusz Kijowski ze swoją żoną Magdaleną Kijowską zakładają spółkę MKM-Studio. 

Ma się zajmować oprogramowaniem, zakładaniem stron internetowych, sprzedażą komputerów, naprawą sprzętu, tłumaczeniami. Kijowska obejmuje 95 proc. udziałów. Kijowski tylko 5 proc. Za 2015 r. spółka ma prawie 74 tys. zł przychodów, ale aż 105 tys. zł kosztów. Kończy więc ten rok ze stratą w wysokości 31 tys. zł. Największym kosztem są wynagrodzenia pracowników, które wyniosły niecałe 42 tys. zł. Wynagrodzenia członków zarządu, czyli Kijowskiego z żoną, kosztowały spółkę 33,6 tys. zł. Sprawozdanie finansowe za ubiegły rok nie jest jeszcze dostępne, ale spółka powinna poprawić wyniki względem 2015 r. Wierząc doniesieniom medialnym, z kont KOD miało do niej trafić 120 tys. zł. Mimo wszystko biznes Kijowskich poszedł w odstawkę. 22 grudnia 2016 r. zarząd, czyli Mateusz Kijowski, podjął uchwałę o zawieszeniu działalności gospodarczej spółki od 1 stycznia 2017 r. Od razu na okres dwóch lat. Chcieliśmy porozmawiać z Mateuszem Kijowskim o jego przygodach z małym i dużym biznesem. Dzwoniliśmy i wysyłaliśmy SMS-y pod dwa numery telefonu lidera KOD. Niestety, bez skutku. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 3/2017
Więcej możesz przeczytać w 3/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  • komuchy okradaja Polske od POnad 50-lat IP
    Przekrety komucha Kijowskiego nie ma konca!!Czerwony Terorysta Kijowski czeka na miliony od Sorosa I Putina wiec nie moze odpuscic KODryta!!Frasyniuk wyweszyl kase wiec kopie doly POd Kijowskim!!
    • qwsa4 IP
      Smieszne w tym jest to,że w PZU nikt nie słyszał o takim pracowniku.Smierdzi na odległość nastepna afera,kto stoi za nim!
      • BEZ-ŚCIEMY IP
        --jeżeli w 2 mln Warszawie, na manifestację KOD z całego kraju ściąga od kilkuset, do kilkunastu tysięcy demonstrantów (w tym politycy „totalnej opozycji”) to widzimy, jak wątłe jest zaplecze tego „nowoczesnego” ZBoWiDu!