Głowa wysoko podniesiona

Głowa wysoko podniesiona

Głowa wysoko podniesiona
Głowa wysoko podniesiona / Źródło: East News
Gdyby w polskiej literaturze nie pojawił się Janusz Głowacki, trzeba by go wymyślić. Bo jest jej potrzebny jak sole trzeźwiące.

Głowacki odniósł wielki międzynarodowy sukces jako dramaturg; sukces, jakiego nie odniósł żaden inny polski autor piszący dla teatru. Słusznie nasza literatura szczyci się swoim teatralnym dorobkiem, ale jednak międzynarodowa sława i uznanie, jakie zdobyli Stanisław Ignacy Witkiewicz czy Witold Gombrowicz, należą do kategorii niszowych, a twórczość Sławomira Mrożka nie przekroczyła granic Europy. Natomiast to, co dla nas najważniejsze, czyli dramaty romantyków, uwagi świata nie zwracały i nie zwracają. 

Tymczasem sztuki Głowackiego były i są wystawiane zarówno na prestiżowych scenach w Stanach Zjednoczonych, jak i w Londynie, Moskwie i wielu innych miastach europejskich, ale też w Teheranie, Tajpej i Sydney. A całkiem niedawno – to ciekawostka – chęć inscenizacji jednej z jego sztuki zgłosił teatr z… Syrii. Nic więc dziwnego, że krytyk teatralny (prosi, na przekór dzisiejszym obyczajom, żeby tak ją określać) Elżbieta Baniewicz napisała książkę o dramaturgicznym dorobku Janusza Głowackiego – „Dżanus. Dramatyczne przypadki Janusza Głowackiego”– przy okazji zahaczając też i o jego prozę czy felietonistykę.

Wrażliwy cynik

Z teatrem Głowacki był związany od zawsze – taki wniosek nasuwa się sam, jako że bratem jego matki był bardzo kiedyś popularny aktor Kazimierz Rudzki. Więc teatr musiał być obecny w życiu rodzinnym. I musiał się wydawać młodemu człowiekowi łatwą drogą do sławy i niezłych zarobków. Został więc studentem szkoły teatralnej. Dzisiaj na pytanie, dlaczego zdawał tam egzamin, odpowiada krótko: „Matka mi kazała”. Przetrwał w PWST rok i został usunięty. Za co? – Za brak talentu i cynizm. Za sam brak talentu się nie wyrzuca, co łatwo sprawdzić – mówi. Literaturze polskiej wyszło to na dobre. Trudno bowiem wyobrazić sobie, by Głowacki stał się tak wybitnym aktorem, jak jest pisarzem. Zbyt jest zamknięty w sobie, by co wieczór otwierać się na scenie przed widzami. Zbyt też mocno się pilnuje, by ukryć swoją wrażliwość, choć dla bystrych obserwatorów jest ona łatwa do odkrycia. Kazimierz Kutz z upodobaniem powtarza, że Głowacki za maską ironisty i cynika ukrywa wrażliwość małej dziewczynki. 

Ta ukrywana wrażliwość połączona z niezwykłą umiejętnością obserwacji i analizy tego, co go otacza, stały się podstawą jego pisarstwa. Uniwersytecka polonistyka, którą ukończył, i erudycja, którą raczej się nie popisuje, choć często cytuje z pamięci frazy swoich ulubionych pisarzy, stworzyły solidny fundament tej podstawy. Jego erudycja jest też widoczna w częstych nawiązaniach czy tylko w aluzjach do wielkich dzieł światowej literatury. Już w latach 60. jeden z reportaży Głowackiego miał w tytule Lafcadia, bohatera „Lochów Watykanu” André Gide’a, inny był parafrazą głośnej sztuki Petera Weissa o Maracie, a w następnych dekadach powtórzył ten chwyt w opowiadaniach (np. „Raport Piłata”) i sztukach (m.in. „Antygona w Nowym Jorku”). Sama erudycja to jednak za mało – karmiona tylko nią twórczość byłaby akademickim ćwiczeniem, a twórczość Głowackiego żyje i jest mocno osadzona w rzeczywistości, bo pisarz ma wyśmienity słuch do języków, którymi mówi nasz świat – do nowomowy, środowiskowych slangów, mowy potocznej, do tego, jak te języki kształtują i fałszują obraz świata. Ta umiejętność słuchania i podsłuchiwania dostarczyła mu pisarskich narzędzi, których używa od początku, bo nie można osiągnąć w literaturze wybitności, nie dysponując własnym językiem. To dzięki niej furorę zrobiły w latach 70. tomy jego pierwszych opowiadań czy później np. powieść „Moc truchleje”, która w prostej fabule pokazała siłę politycznego zakłamania i manipulacji ludźmi. Ten językowy słuch sprawił, że Głowacki był też i jest mistrzem filmowych i scenicznych dialogów.

Wesoły mędrzec

Jeśli do tych umiejętności dołożymy niewątpliwy i do niedawna rzadki u polskich pisarzy zmysł marketingowy, to otrzymamy obraz pisarza kompletnego, jednego z pierwszych w PRL, który był przygotowany do światowego życia i który świetnie zdawał sobie sprawę z tego, co wtedy wiedzieli pisarze zachodni: że sama literatura, nawet najlepsza, to za mało. Dobrze jest, jeśli stoi za nią przykuwająca uwagę postać autora. I tu Głowacki wykorzystał to, że po studiach pracował w redakcji warszawskiego tygodnika „Kultura”. Pisał tam reportaże czy rewelacyjne felietony i wreszcie tam zaczął publikować pierwsze opowiadania. Stopniowo stawał się jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiego życia literackiego drugiej połowy lat 60. i następnej dekady oraz najbardziej rozpoznawalnym autorem „Kultury”, zwłaszcza po słynnej sprawie Chałup. Otóż Głowacki został przyłapany przez milicję na plaży dla naturystów, z czego zakpił w felietonach, bo sytuacja była zabawna i ponad miarę nagłośniona przez pozbawione poczucia humoru ówczesne władze. Potem zresztą był młody wtedy pisarz sądzony za nieobyczajne prowadzenie się i w ostatnim słowie prosił o to, by nie skazywać go na karę śmierci. 

Ta historia, a także cykl felietonów pokazywały najlepiej, jaką rolę chciał odgrywać Głowacki – podjął coś w rodzaju jednoosobowej krucjaty przeciwko głupocie świata, w którym wszyscy wtedy żyliśmy. Nie był facetem, który potrafiłby tkwić w jakimś zorganizowanym systemie. Nie był typem ideowca czy działacza; był pisarzem i rozpoczął zabawę w walkę za pomocą takiej artylerii, jaką dysponuje pisarz. Na pozór były to żarty i kpiny, w rzeczywistości kryło się za nimi przerażenie tym, co doktrynerzy robią ze społeczeństwem, jak manipulują nim za pomocą pustych haseł czy też w wersji bardziej drastycznej – strachu. Wiedział, że publikując w oficjalnej prasie, nie może sobie pozwolić na otwartą krytykę, bo cenzura zmiecie go z powierzchni ziemi, więc wymyślił kunsztowną formułę felietonistyki. W swoich tekstach wynosił pod niebiosa pisarskie miernoty służalcze wobec partii, porównywał je do Szekspira i Joyce’a, co budziło rozbawienie czytelników, a poważny ton wywodu neutralizował cenzurę, bo jakże miała zdejmować tak pozytywne omówienie twórczości zasłużonych towarzyszy?! Głowacki przybierał więc postawę żartownisia, bo wyszedł ze słusznego założenia, że w każdym organizmie, instytucji, towarzyskim układzie, jednym słowem tam, gdzie następuje przepływ myśli, gdzie rodzą się idee, potrzebny jest ktoś, kto hamuje pełne bufonady zapędy innych, nawołuje czy wręcz zmusza ich do otrzeźwienia. Żartem albo ironią.

Przypadkowy emigrant

Taka postawa plus współpraca z filmem („Rejs” Piwowskiego, „Polowanie na muchy” Wajdy) przyniosły mu rozgłos. Ale też przylgnął do niego wizerunek żartownisia i playboya, choć przecież tak naprawdę o polskich playboyach traktowały zaledwie jego opowiadania, a i w PRL życia prawdziwego playboya prowadzić się nie dało. Co najwyżej jego siermiężną imitację. I Głowacki z tego kpił, opisując np. marzenia pracujących w Szwecji „na zmywaku” bohaterów opowiadania „Volvo dla mouse-killera”. Ale takie kpiny nie pomogły. Jak i często powtarzane w wywiadach stwierdzenie, że pisze ironicznie o sprawach tragicznych. Później, kiedy po pierwszych sukcesach był już znany w świecie, dramatycznie – bez charakterystycznych dla jego wypowiedzi dystansu i odgrywanego cynizmu – apelował do polskich ludzi teatru: „Błagam, grajcie mnie poważnie! Jeśli z moich sztuk chce się zrobić strasznie śmieszne komedie, nic z nich nie wyjdzie”. Skąd taka zmiana tonu? Głowacki na kilka dni przed wprowadzeniem w Polsce stanu wojennego pojechał do Londynu, gdzie 16 grudnia miała się odbyć premiera jego „Kopciucha”. 

Wcześniej sztuka była kilka razy wystawiana w Polsce, ale nadmiernie pochwalnych recenzji nie było. Inna sprawa, że rozgrywająca się w domu poprawczym opowieść o łamaniu charakterów przez tamtejszą władzę musiała być nawet w czasach pierwszej Solidarności traktowana przez recenzentów z ostrożnością, bo cenzura wciąż działała. Zainteresował się nią jednak londyński Royal Court Theatre. „Kopciuch” otrzymał wiele świetnych recenzji w prestiżowych tytułach prasowych, które zgodnie podkreślały antytotalitarny charakter i ponury kafkowski humor. I nie ma co ukrywać: dzięki stanowi wojennemu w Polsce polski dramaturg mający w Londynie premierę sztuki o opresyjnej władzy stał się znaną postacią. Jak to skomentował po latach sam Głowacki: „Dzięki akcji generała Jaruzelskiego i krzywdzie narodu polskiego w jednej chwili zamieniłem się z nikomu nieznanego prowincjonalnego pisarza w zupełną znakomitość”.

Szczęśliwy strateg

W każdym razie wtedy podjął pisarz dramatyczną decyzję, że do kraju nie wraca. A po jakimś czasie drugą, że skoro już się wyrwał na Zachód, to trzeba szczęścia próbować w samym jego centrum, czyli w Ameryce. I poleciał za ocean. Miał szczęście, bo poznany w Warszawie amerykański dziennikarz załatwił mu pracę visiting profesora, niestety tylko na jeden semestr. Głowacki od razu na wstępie swojej amerykańskiej odysei stwierdził, że nie da się zamknąć w polskim getcie i emigracyjnej tematyce, ale że zaatakuje najwyższe szczyty. Po wielu latach powie: „Po długiej walce wewnętrznej zdecydowałem się nie pisać na Manhattanie o powstaniu warszawskim”. I rozpoczął zabiegi o zaistnienie na Broadwayu. Przygotował do wystawienia cztery jednoaktówki opatrzone chwytliwym wtedy tytułem „Podróż do Gdańska”. Udało mu się je pokazać na tzw. Off-Off-Broadwayu, ale nie było to przedstawienie znaczące – do tanich teatrów ważni krytycy nie zaglądają za często. Celem strategicznym było wystawienie „Kopciucha” w zawodowym teatrze w dobrej obsadzie. 

Trudno w to uwierzyć, ale coś takiego nastąpiło w lutym 1984 r. Jakim cudem? – W Ameryce naprawdę bardzo mi pomógł Arthur Miller – mówi dzisiaj Głowacki. To jeden z najważniejszych amerykańskich dramaturgów, czytelnikom prasy kolorowej znany bardziej jako mąż Marilyn Monroe. Głowacki poznał go w połowie lat 70. przez Paula Engle’a w trakcie międzynarodowego „programu dla pisarzy” w Iowa. „Kopciuch” spodobał się Millerowi, który zarekomendował go producentowi Josephowi Pappowi. I już. Przedstawienie reżyserował John Madden, który później zdobył kilka Oscarów za film „Zakochany Szekspir”, na scenie pojawił się m.in. Christopher Walken, zdobywca Oscara za „Łowcę jeleni”, a całość okazała się wielkim sukcesem odnotowanym przez wszystkich „bogów” nowojorskiej krytyki teatralnej. I tak się to zaczęło. – W Ameryce „Kopciuch” miał wielki sukces i od razu zamówili u mnie kolejne sztuki. Więc zająłem się bardziej teatrem niż powieściami – skromnie komentuje dzisiaj pisarz. Jak wiadomo, sukces amerykański łatwo przechodzi w sukces światowy, nic więc dziwnego, że w sumie „Kopciuch” miał kilkadziesiąt premier na całym świecie i grany jest do dzisiaj. Każda z kolejnych sztuk Głowackiego – „Fortynbras się upił”, „Polowanie na karaluchy”, „Antygona w Nowym Jorku” czy „Czwarta siostra” – miała wiele premier, każda była poważnie i dogłębnie analizowana przez krytyków, którzy reagowali pozytywnie na ich lekki ton i błyskotliwe dialogi, ale widzieli w nich też poważne wypowiedzi o mechanizmach rządzących światem, o roli mediów, o ludzkich dramatach. A nawet podkreślali ich profetyczną wymowę. Tylko w Polsce Głowacki nadal bardziej uważany jest za celebrytę niż poważnego autora wypowiadającego się na istotne tematy. No ale, jak to wiedzieli już autorzy Nowego Testamentu, „nikt nie jest prorokiem we własnym kraju”. W rozmowie z Marcinem Królem, która pełni funkcję wstępu do tomu zebranych opowiadań Głowackiego, mówi on: „Bo ironia w Polsce nie jest w cenie. O wiele wyżej są notowane: patos, sentymentalizm, rezonerstwo. No to jaką ja miałem strategię? Myślę, że dystans, ironię, szyderstwo. Nie wiem tylko, czy to strategia, czy cechy charakteru. A Grecy uważali, że charakter to przeznaczenie”. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 3/2017
Więcej możesz przeczytać w 3/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Aby działalność prężnie się rozwijała, warto zainwestować w promocję. Najlepszym pomysłem jest wykorzystanie działań z zakresu reklamy Lublin. Stanowi to sposób na poprawę pozycji firmy. https://reklama-lublin.pl/

    Spis treści tygodnika Wprost nr 3/2017 (1770)

    • Takiego stycznia jeszcze nie było 15 sty 2017, 20:00 Mamy ledwie początek roku i połowę miesiąca, a w Polsce zdarzyło się tyle, że można by tym obdzielić kwartał. O wielu wydarzeniach piszemy w tym (i poprzednim) wydaniu „Wprost”. Oto ich subiektywny ranking. 3
    • Niedyskrecje parlamentarne 15 sty 2017, 20:00 NAJCIEKAWSZA PLOTKA UBIEGŁEGO TYGODNIA BRZMI: Jakub Bierzyński, doradca wizerunkowy Ryszarda Petru i jego partii, miał rzucić papierami po maderskiej aferze i już nie pracuje dla ugrupowania. Dla Nowoczesnej to duża strata, bo to on miał... 6
    • Spięcie tygodnia 15 sty 2017, 20:00 Dominik Tarczyński poseł PiS Schetyna przegrał PRZEZ CAŁY CZAS TRWANIA PROTESTU OPOZYCJA, GŁÓWNIE GRZEGORZ SCHETYNA, starała się o to, żeby Polska przegrała. To, co wydarzyło się w ubiegłym tygodniu, widzę jako kapitulację... 8
    • Obraz tygodnia 15 sty 2017, 20:00 12,8 mln Sprzedaż biletów na polskie filmy w 2016 r. osiągnęła nienotowany od wielu lat wynik. Rekordowa okazała się również frekwencja kinowa, która wyniosła ponad 51,5 mln. Współczuję córce pana Krzysztonka (krakowski radny PO),... 9
    • Info radar 15 sty 2017, 20:00 Wojny informatyczne Ministrowie rozwoju oraz cyfryzacji domagają się, by resort edukacji przywrócił do programu nauczania klas 1-3 szkół podstawowych założenia nauczania informatyki przygotowane przez ekspertów. W minionym tygodniu... 10
    • Lewo Prawo 15 sty 2017, 20:00 Granice lojalności Magdalena Środa PRZEZ SETKI LAT NIE DOPUSZCZANO KOBIET DO POLITYKI, TWIERDZĄC, ŻE „Z NATURY” SIĘ DO TEGO NIE NADAJĄ, bo są emocjonalne, histeryczne, zmienne, swoje myślenie opierają na intuicjach, a nie na zasadach,... 11
    • Zdarzyło się jutro 15 sty 2017, 20:00 Pablo Escobar i święty Kit. A może i nieświęty. 15
    • Krajobraz po bitwie, czyli 7 pytań o przyszłość 15 sty 2017, 20:00 PiS jest największym wygranym parlamentarnej wojny o budżet i media, choć sam ją wywołał i musiał się wycofać z niektórych pomysłów. Największym przegranym jest Platforma Obywatelska. Ale cała opozycja wyszła poobijana z tej walki. 17
    • Schetyna przegrał 15 sty 2017, 20:00 Szef PO chciał wywołać destabilizację państwa, która mogła skutkować przyblokowaniem Polsce środków unijnych – mówi Paweł Kukiz, lider ugrupowania Kukiz’15. 20
    • Kukiz o działaniach Schetyny: Mogły się skończyć przyblokowaniem Polsce środków z UE 15 sty 2017, 20:34 Szef PO chciał wywołać destabilizację państwa, która mogła skutkować przyblokowaniem Polsce środków unijnych – mówi w rozmowie z Joanną Miziołek Paweł Kukiz, lider ugrupowania Kukiz’15. 20
    • Tajemnice KOD 15 sty 2017, 20:00 Afera finansowa pogrąża Mateusza Kijowskiego, lidera Komitetu Obrony Demokracji. W KOD spekuluje się, że na czele ruchu może stanąć Władysław Frasyniuk lub Andrzej Rzepliński. 22
    • Wszystkie interesy Kijowskiego 15 sty 2017, 20:00 Dotarliśmy do dokumentów pokazujących, że niezwykła kariera biznesowa Mateusza Kijowskiego zaczęła się już 15 lat temu. 24
    • Bunt młodych 15 sty 2017, 20:00 Frakcja młodych w PO wypowiada wojnę Grzegorzowi Schetynie. Cel? Jesienne przejęcie władzy w regionach. 26
    • Trucie Polaków 15 sty 2017, 20:00 O smogu oficjalnie dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy normy dla szkodliwych pyłów przekraczane są wielokrotnie. Urzędnicze regulacje nie zdają egzaminu. 29
    • Prawicy walka ze smogiem 15 sty 2017, 20:00 EWA WANAT Prawica wierzy w wiele rzeczy, których gołym okiem nie widać, ale akurat nie w smog, o którym nie wspominają ani Biblia, ani Katechizm Kościoła katolickiego, ani Roman Dmowski. Nawet minister zdrowia uważa, że smog istnieje... 33
    • Niepotrzebny szlaban na węgiel 15 sty 2017, 20:00 Regularnie powraca pomysł zakazu stosowania węgla w domowych piecach albo w ogóle paliw stałych. Czarne złoto nie musi jednak wcale okazać się czarnym ludem. 34
    • Jak się zarabia na smogu 15 sty 2017, 20:00 Jeden sprzedaje maski przeciwpyłowe, inny tlen w puszkach. Wszyscy chcą zarobić na brudnym powietrzu i mieć z tego czysty zysk. 36
    • Rozgrywki okołogimnazjalne 15 sty 2017, 20:00 Referendum w sprawie gimnazjów to szczyt hipokryzji. PO wspierana przez ZNP odrzuciła niedawno identyczny wniosek. 38
    • Gdyby to była zwyczajna rodzina 15 sty 2017, 20:00 Przemysław Wałęsa mógł zostać wybitnym sportowcem. Jednak podobnie jak siedmioro jego rodzeństwa był synem jednego z dwóch najbardziej znanych Polaków. 41
    • Ferie pod palmami 15 sty 2017, 20:00 Kurorty przeżyją najazd polskich turystów. O 33 proc. wzrosło zainteresowanie zimowym wypoczynkiem. Czy to efekt 500+? 44
    • Stare auta, nowa miłość 15 sty 2017, 20:00 Nostalgia za samochodami z okresu PRL jest jak ówczesne samochody – deficytowa i awaryjna. 46
    • Jerzy Mazgaj: Wizerunek można komuś zepsuć w sekundę 15 sty 2017, 20:00 Prezydent Trump bankrutował cztery razy. Na prezydenta się nie wybieram, ale bankrutować raz jeszcze bym nie chciał – mówi były prezes Almy. Zdecydował się przerwać milczenie i udzielić nam pierwszego wywiadu od czasu wybuchu kryzysu w znanej sieci delikatesów. 50
    • Crowdfundingowi naciągacze 15 sty 2017, 20:00 Gdy brakuje pieniędzy na realizację pomysłu, możesz poprosić o nie internautów. Niestety, podobnie postępują oszuści. 54
    • Hossa Bessa 15 sty 2017, 20:00 Afera kremowa Włoskie Ferrero przeżywa czekoladowy kryzys. Po tym, jak europejski nadzór ds. żywności podał, że w nutelli mogą się znajdować rakotwórcze substancje, media informowały, że słynny krem znika z części włoskich... 56
    • Know How 15 sty 2017, 20:00 Motocykl na śnieg Lubisz śnieg i motocykle? Producent tych ostatnich, Christini, stworzył motocykl, który zamiast kół ma gąsienicę. Ta hybryda, pół motocykl, pół śniegowiec, ma pozwolić na motocyklowe wypady za miasto nawet w... 57
    • Trump w Białym Domu 15 sty 2017, 20:00 Nowy prezydent USA obejmuje urząd w atmosferze histerycznego sprzeciwu amerykańskich elit. Tymczasem lepiej trzymać za niego kciuki, bo na świecie dawno nie było równie niebezpiecznie. 58
    • Europejscy poligamiści 15 sty 2017, 20:00 Wielożeństwo ma się w nowoczesnej Unii Europejskiej świetnie, choć jest nielegalne. Przykład rodziny Tatari pokazuje, że nie bardzo wiadomo, co zrobić z powszechnymi u muzułmanów praktykami. 64
    • W świecie robotów 15 sty 2017, 20:00 Telewizor o grubości dwóch milimetrów czy elektryczne auto przyspieszające w dwie sekundy do setki. Targi CES pokazały, co nas czeka w 2017 r. 66
    • Ciężki oddech 15 sty 2017, 20:00 Palenie papierosów i substancje drażniące z wdychanego powietrza, czyli smog, powodują przewlekłą obturacyjną chorobę płuc. Dziś to czwarta przyczyna zgonów na świecie. 68
    • 7 pomysłów na zimę 15 sty 2017, 20:00 Jeśli nie narty, to co? Podpowiadamy, jak spędzić zimowy urlop w niebanalny sposób. 70
    • ASX – bestseller gotowy na nowe wyzwania 15 sty 2017, 20:00 Mitsubishi ASX 2017 ma odświeżony wygląd i zmodernizowane wnętrze. Dzięki całej gamie wersji wyposażenia, silników i napędów klienci mogą dopasować auto do własnych potrzeb. 73
    • Łatwa deklaracja i trudna realizacja 15 sty 2017, 20:00 Zaczyna się trzeci tydzień stycznia – nadchodzi czas porzucania noworocznych postanowień. Dlaczego ich nie realizujemy? Czy zniechęcamy się brakiem efektów, czy też ma to inne uzasadnienie? Jak to zmienić? 74
    • Tajemnica porucznika Ordona 15 sty 2017, 20:00 Fortyfikacje reduty Ordona zawsze były większe niż w rzeczywistości. Rolę armat odgrywały strofy narodowego wieszcza, tworząc legendę patriotów kładących bez wahania głowę na szafocie historii. 77
    • Hollywood made in China 15 sty 2017, 20:00 To nie przypadek, że akcja wchodzącego do kin „Wielkiego Muru” toczy się w Państwie Środka. Hollywood potrafi przypodobać się Chińczykom, którzy uratowali finanse niejednego amerykańskiego filmu. 80
    • Majchrzak: Moim obowiązkiem jest wiedzieć, chcieć i potrafić 15 sty 2017, 20:00 Rolą w filmie Jana Jakuba Kolskiego „Las, 4 rano” Krzysztof Majchrzak po dziesięciu latach wraca na ekrany kin. 84
    • Wzrok wstecz, Globy zdobyte 15 sty 2017, 20:00 „La La Land” Damiena Chazelle’a, triumfator tegorocznych Złotych Globów, to udana wariacja na temat dawnych musicali. 87
    • Głowa wysoko podniesiona 15 sty 2017, 20:00 Gdyby w polskiej literaturze nie pojawił się Janusz Głowacki, trzeba by go wymyślić. Bo jest jej potrzebny jak sole trzeźwiące. 88
    • Kuroń – święty ateista? 15 sty 2017, 20:00 O tym, dlaczego w postaci Jacka Kuronia zawierają się polskie sprzeczności, przed premierą „Pasji według św. Jacka” w Teatrze Powszechnym mówi autorka sztuki Małgorzata Sikorska-Miszczuk. 91
    • Wydarzenie 15 sty 2017, 20:00 MUZYKA Noblisty dzieła zebrane Archiwalne nagrania najważniejszych artystów w historii muzyki popularnej długo były traktowane przez koncerny płytowe dość nieufnie, pozostając pod względem edytorskim daleko w tyle za… wydawnictwami... 92
    • Edyta Herbuś: To się państwu spodoba 15 sty 2017, 20:00 ŻYJEMY W BARDZO SZYBKICH CZASACH, ALE JA NIE CHCĘ ULEGAĆ TEJ PRESJI. DBAM O TO, CO DLA MNIE WAŻNE. Zostawiam przestrzeń na doświadczanie, wzrastanie. Chcę być tu i teraz, bo ta chwila przecież już nigdy nie wróci. Cieszyć się każdym... 96
    • Jak fałszuje czerwona orkiestra 15 sty 2017, 20:00 Niemiecka lewica do spółki z rosyjską propagandą rozpętały prawdziwą histerię z powodu pojawienia się w Polsce kilku tysięcy amerykańskich żołnierzy. Ich rolą jest nie tylko studzenie zapędów Putina, ale także trwałe... 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany