Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro / Źródło: Newspix.pl / FOT GRZEGORZ KRZYZEWSKI

W PIS CORAZ GŁOŚNIEJ MÓWI SIĘ, ŻE NIEFORTUNNA USTAWA O IPN TO BYŁA BOMBA PODŁOŻONA PRZEZ LUDZI ZBIGNIEWA ZIOBRY, ministra sprawiedliwości, pod premiera Mateusza Morawieckiego. – Ziobro ma ogromne ambicje. Ciężko przeżył to, że jego były współpracownik Andrzej Duda został prezydentem, ale tego, że człowiek z zewnątrz, bez żadnego życiorysu politycznego został premierem, już przeżyć nie mógł. Tym bardziej że tej nominacji towarzyszyła narracja, iż Morawiecki może zostać następcą Jarosława Kaczyńskiego – uzasadnia te spekulacje poseł dobrze znający Ziobrę.

ZDANIEM NASZEGO ROZMÓWCY O TYM, ŻE USTAWA O IPN BYŁA WYMIERZONA W MORAWIECKIEGO, ŚWIADCZY TO, iż jednym ruchem zburzono narrację o możliwej poprawie wizerunku Polski na świecie. – A przecież Morawiecki po to został awansowany – mówi nasz rozmówca. – Nie wierzę, że dwa lata trzymano projekt ustawy o IPN w zamrażarce i nagle przypadkowo wrzucono go pod głosowanie akurat wtedy, gdy zabiegi dyplomatyczne nowego rządu zaczęły przynosić pozytywne efekty.

RYSZARD CZARNECKI NIE MÓGŁ POGODZIĆ SIĘ Z UTRATĄ STANOWISKA WICEPRZEWODNICZĄCEGO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO. Tak przynajmniej twierdzi nasz rozmówca z Brukseli. – Dzień przed głosowaniem w sprawie jego odwołania wydrukował i rozesłał ulotki do wszystkich europarlamentarzystów z napisem po angielsku: „Dziś ja, a ty możesz być następny” – opowiada nasz informator. I dodaje: – Na dzisiaj dla PiS jest męczennikiem, ale może w tej aurze chodzić krótko, jeżeli partia dostanie to stanowisko dla innego deputowanego. A EPP i Socjaliści już zapowiedzieli, że jeśli pisowcy zgłoszą innego kandydata, to zostanie on wybrany.

EUROPOSŁOWI TRUDNO BĘDZIE ROZSTAĆ SIĘ NIE TYLKO Z FUNKCJĄ, LECZ TAKŻE PROFITAMI, JAKIE ZE SOBĄ NIOSŁA. – Czarnecki miał ekstrafundusz reprezentacyjny, mógł podróżować po całym świecie. A co więcej, miał duże biuro – opowiada brukselski polityk. W tym biurze Czarnecki zgromadził kilkaset szalików klubów piłkarskich. – Miał je porozwieszane na ścianach, a gdy skończyło się miejsce, zaczął je rozwieszać na kaloryferach.

PLATFORMIE OBYWATELSKIEJ NIE PODOBA SIĘ SŁABA AKTYWNOŚĆ RAFAŁA TRZASKOWSKIEGO, ich kandydata na prezydenta Warszawy. Podobno w partii szepce się, że nic nie robi, że źle dobrał sobie ludzi, że nie ma pomysłu, wreszcie, że skończy jak Bronisław Komorowski, czyli przegra wybory. Takie gadanie może łatwo zmienić się w samospełniające się proroctwo.

PO MA TEŻ INNY PROBLEM – nie wie, jaką strategię przyjąć wobec zamieszania dotyczącego ustawy o IPN. – Zostaliśmy postawieni w trudnej sytuacji. To PiS wywołał tę wojnę i powinien ponieść odpowiedzialność, ale my nie możemy bronić strony izraelskiej, bo znów zostaniemy posądzeni o działania na szkodę Polski. Nastroje nie są w Polsce przyjazne wobec żądań żydowskich – mówi polityk Platformy Obywatelskiej.

NOWOCZESNA POSTANOWIŁA NIE ZGŁASZAĆ MICHAŁA JAROSA NA KANDYDATA NA PREZYDENTA WROCŁAWIA. Wszystko przez lokalnych działaczy, którzy mieli zaprotestować przeciwko tej kandydaturze. – Jaros już prowadził swoją kampanię. Od kilku miesięcy pracował nad programem dla Wrocławia. Planował event – Ustawę o IPN celowo wrzucono pod głosowanie wtedy, gdy nowy rząd zaczął odnosić sukcesy dyplomatyczne – ocenia nasz rozmówca na posiedzeniu rady regionu, na który zaprosił media, bo Katarzyna Lubnauer miała wtedy ogłosić go kandydatem na prezydenta Wrocławia – opowiada nasz rozmówca. – Event musiał odwołać, bo lokalni działacze przekonali Lubnauer, że skoro z PO mamy mieć wspólnych kandydatów w wyborach samorządowych, to nie możemy się wyłamywać z tych ustaleń we Wrocławiu i zgłaszać Jarosa.

ALE BYŁ JESZCZE JEDEN ARGUMENT PRZECIWKO TEJ KANDYDATURZE. – Z badań wyszło, że największe szanse w wyborach na prezydenta Wrocławia będzie miała kobieta przed czterdziestką – mówi wrocławski polityk. Oficjalnie posiedzenie rady regionu zostało przełożone na inny termin ze względu na rozmowy koalicyjne w Warszawie, w których uczestniczy przewodniczący Nowoczesnej na Dolnym Śląsku.

MICHAŁ JAROS JEST DO TEGO STOPNIA NIEPOCIESZONY, że w kuluarach sejmowych już się plotkuje, iż może porzucić Nowoczesną i pójść do partii Jarosława Gowina albo do klubu Pawła Kukiza. – Najchętniej obaj z Markiem Sową wróciliby do Platformy, ale Grzegorz Schetyna się na to nie zgodzi – mówi polityk PO.

A NA PRZYKŁAD POSŁANKA MONIKA ROSA DOSTAŁA ZIELONE ŚWIATŁO, by kandydować na prezydenta Katowic. – Ludzie szukają sobie miejsca w samorządzie z obawy, że projekt Nowoczesna przetrwa najwyżej do końca kadencji, a w następnej już go nie będzie – mówi nasz rozmówca.

NA DODATEK W KLUBIE NOWOCZESNEJ PANUJE NIECIEKAWA ATMOSFERA. Podobno Kamila Gasiuk-Pihowicz, szefowa tego klubu, okropnie się szarogęsi. – Większość pracowników biura klubu Nowoczesnej miała usłyszeć, że powinna poszukać sobie nowej pracy. Nawet Magda Sot, dyrektor biura klubu poselskiego, jest na wymówieniu. Ze starej ekipy została tam chyba jedna osoba – opowiada nasz informator.

PSL, KTÓRE ZAWSZE ODGRYWAŁO ROLĘ MNIEJSZEGO KOALICJANTA, WRESZCIE MA SWOJEGO MNIEJSZEGO KOALICJANTA. To Europejscy Demokraci, którzy zawiązali w ubiegłym tygodniu z PSL Federacyjny Klub Poselski. Plotka głosi, że ten myk z federacyjnym klubem wymyślił Michał Kamiński ku obopólnej satysfakcji, bo PSL dzięki temu zyskało stabilność – PiS będzie teraz dużo trudniej rozmontować klub ludowców – a z kolei Europejscy Demokraci, którzy mają zaledwie czterech posłów, podnieśli swoją rangę w Sejmie. Ale okazuje się, że nie był to tylko manewr taktyczny, bo klub przygotował już dwa wspólne projekty ustaw – o karaniu osób, które gloryfikują Hitlera, Stalina i Lenina, oraz o drobną zmianę do programu 500 plus. Ciekawy dobór tematów.

FEDERACJA FEDERACJĄ, ALE TO, CZYM LUDOWCY NAPRAWDĘ ŻYLI PRZEZ OSTATNI TYDZIEŃ, to była zmiana czasu na letni i zimowy, a raczej projekt PSL, by tej zmiany nie było. Projekt został zamrożony w komisji przez obóz rządzący pod pretekstem, że istnieje dyrektywa unijna w sprawie zmiany czasu. Ale w ubiegłym tygodniu Parlament Europejski przegłosował rezolucję wzywającą Komisję Europejską do zmiany prawa i zaniechania zmiany czasu. – Czekamy, co teraz wymyśli PiS, bo blokuje nasz pomysł tylko z tego powodu, żebyśmy nie mieli sukcesu – mówi polityk PSL.

Okładka tygodnika WPROST: 7/2018
Więcej możesz przeczytać w 7/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także