W ocenie Przemysława Czarnka, Unia Europejska znacznie oddaliła się od swoich pierwotnych założeń. Jak przypomina polityk, wspólnota miała początkowo charakter gospodarczy i powstała, by zapobiec kolejnym wojnom w Europie. Tymczasem dziś, jego zdaniem, UE zbyt mocno ingeruje w wewnętrzne sprawy państw członkowskich – pod pretekstem ochrony wartości, takich jak prawa człowieka.
– Trzeba całkowicie zmienić myślenie na temat Unii. UE nie jest żadną naszą ojczyzną. Jest narzędziem, które mamy wykorzystywać dla interesów Polski – mówił Przemysław Czarnek.
Podkreślił, że Polska nie powinna bezrefleksyjnie realizować oczekiwań Brukseli. Zamiast tego, należy codziennie analizować bilans zysków i strat, aby wiedzieć, czy obecność w Unii nadal się opłaca.
Polska jako płatnik netto i koniec unijnych „szantaży”
Czarnek ostrzega, że za 2–3 lata Polska stanie się płatnikiem netto – będzie wpłacać więcej do budżetu UE, niż z niego otrzymywać. W jego opinii, to zmieni układ sił w relacjach Warszawy z Brukselą.
– Skoro będziemy płacić więcej, niż dostajemy, to skończy się czas unijnego szantażu. Będziemy mogli twardo bronić swojej suwerenności – zaznaczył.
Polityk przywołał przykład reformy sądownictwa, która – jak twierdzi – została zablokowana pod naciskiem UE i groźbą odebrania funduszy. Tego typu naciski, jego zdaniem, przestaną być skuteczne w przyszłości.
Relacje z Niemcami
W rozmowie padły też mocne słowa o Niemczech. Czarnek przyznał, że relacje gospodarcze z Berlinem są kluczowe, ale przestrzegł przed „kompleksami na punkcie polskości” wśród części polskich elit.
– Musimy spolonizować Polaków. Nie musimy klęczeć przed Niemcami i uważać, że niemiecki proszek do prania jest lepszy – stwierdził.
Jako przykład podał skandaliczne – jego zdaniem – wystawę „Nasi chłopcy w Wehrmachcie”, która ma zacierać polską tożsamość na rzecz niemieckiej narracji historycznej.
Czytaj też:
Były europoseł PiS z nowym programem: Żaden polityk nie zajmuje się tym tematem na YouTubeCzytaj też:
UE droga do nicości
