9 kwietnia przed szpitalem w Łomży kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek wziął udział w konferencji prasowej. Tematem spotkania była m.in. sytuacja w polskiej służbie zdrowia. Po zakończeniu przemówienia polityka jedna z dziennikarek zapytała go o decyzję ministry edukacji narodowej Barbary Nowackiej w sprawie edukacji zdrowotnej. Przedmiot ten od września ma być obowiązkowy.
Czarnek reaguje na decyzję Nowackiej
Zdaniem przedstawiciela PiS szefowa resortu „chce na siłę wchodzić z ideologią do szkoły”. – Co prawda mówi, że jedna dziesiąta tego komponentu nie będzie obowiązkowa, ale nikt nie wie jeszcze, jak to zrobić, jak to będzie wyglądało – kontynuował. – Nowacka mówi: idziemy po wasze dzieci. A my Nowackiej mówimy: nie dostaniecie naszych dzieci, zwłaszcza w Koalicji Obywatelskiej, dopóki się nie rozliczycie ze swoich skandali, z Dolnego Śląska chociażby – dodał polityk PiS.
Nawiązał w ten sposób do wydarzeń z Kłodzka, gdzie działaczka Koalicji Obywatelskiej Kamila L. została skazana za nieudzielenie córce pomocy. Dziewczynka była ofiarą przestępstw o charakterze seksualnym.
Post o podobnym charakterze pojawił się w mediach społecznościowych polityka. „Czyli Koalicja Obywatelska Tuska, ze swoimi skandalami z dolnośląskiego, ustami Nowackiej mówi Polakom: »idziemy po wasze dzieci«" – napisał w serwisie X.
Edukacja zdrowotna obowiązkowa
Również w czwartek, przed konferencją Przemysława Czarnka, Barbara Nowacka na antenie TVN24 poinformowała, że „edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa od 1 września 2026 roku”. – Przedmiot zostanie podzielony na dwie części: obowiązkową edukację zdrowotną oraz nieobowiązkowy komponent wiedzy o zdrowiu seksualnym – mówiła ministra edukacji.
Dodała także, że przedmiot będzie obowiązkowy w klasach IV-VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkole ponadpodstawowej, a „decyzja o uczestnictwie w komponencie wiedzy o zdrowiu seksualnym będzie należała do rodzica lub pełnoletniego ucznia”. – Spotykam się z nauczycielami i pytam o edukację zdrowotną. Z tych rozmów wynika, że większość popiera jej obowiązkowy charakter, ale obawia się konfliktów wokół komponentu edukacji seksualnej – stąd decyzja o jego nieobowiązkowości – mówiła Nowacka.
Czytaj też:
Zaskakująca propozycja szkoły. W tle wykorzystanie wizerunków dzieciCzytaj też:
Przełomowa decyzja MEN. Reakcje uczniów mówią wszystko
