Szefowa MEN zabrała głos ws. strojów szkolnych. „Dżungla prawna”

Szefowa MEN zabrała głos ws. strojów szkolnych. „Dżungla prawna”

Barbara Nowacka
Barbara Nowacka Źródło: PAP / Rafał Guz
Ministerstwo edukacji narodowej chce uregulować kwestię strojów w szkołach. – My (...) nie ingerujemy w wygląd – mówimy jedynie, że są pewne normy społeczne – tłumaczyła w środę na antenie TVN24 Barbara Nowacka.

Resort Nowackiej przygotował projekt ustawy o prawach i obowiązkach ucznia. Niedawno w rozmowie z „Faktem” komentarz ws. udzielał Sławomir Broniarz, który zwracał uwagę, że kwestia ubioru dzieci i młodzieży nie powinna być teraz dla MEN priorytetem. – Są większe problemy niż strój uczniowski. Przede wszystkim skupmy się więc na ich rozwiązywaniu – oceniał.

Mimo to szefowa MEN nie żałuje tego ruchu – wkrótce placówki edukacyjne otrzymają narzędzie, dzięki któremu będą mogły egzekwować od uczniów, by nosili stroje zgodne z przyjętymi normami społecznymi i zasadami bezpieczeństwa.

Barbara Nowacka o szczegółach reformy. „Nie chcemy ingerować w strój młodzieży”

– Są luki prawne [w obszarze edukacji – przyp. red.], my rozwiązujemy pewien problem, czyli dajemy tzw. delegację ustawową, żeby szkoła mogła zapisać w swoich statutach [chodzi o wewnętrzne akty prawne – red.] normy szkolne. (...) Kłopot polegał na tym, że statuty były niezgodne z przepisami i nauczyciel nie miał realnie narzędzi, które mu pozwalały zadziałać. Niektórzy działali i mówili przykładowo, że strój ucznia jest niebezpieczny, ale – jeżeli trafili na rodzica, który np. był prawnikiem i uważał inaczej (...) – wtedy [nauczyciele] przegrywali, bo nie mieli delegacji ustawowej. (...) My nie ingerujemy w strój młodzieży, w wygląd – mówimy jedynie, że są pewne normy społeczne i [kwestie związane z] bezpieczeństwem – podkreślała Nowacka w programie „Jeden na jeden”.

Jak wskazała, „w tej chwili nie istnieją przepisy”, które regulowałyby te kwestie, co powodowało, że „jeden dyrektor mógł sobie uważać tak, a kolejny inaczej”, gdy chodzi o ubiór dzieci i młodzieży. – Kiedy nie ma przepisów i jest dżungla prawna, dzieją się takie sytuacje, gdzie nauczyciel może wymusić na uczniu ogolenie głowy (...), a z drugiej strony może być tak, że uczniowie uważają, iż mogą nosić stroje, które [źle] wpływają na ich bezpieczeństwo. (...) Dajmy szkołom autonomię, dajmy im narzędzia do rozstrzygania [spornych kwestii] – mówiła w rozmowie z dziennikarką Agatą Adamek.

Czytaj też:
Szkoły odwołują zajęcia przez groźną pogodę, szefowa MEN podała dane. „Sytuacja jest ciężka”
Czytaj też:
Funkcjonariusz SOP miał zabić córkę. Siemoniak: Nie do pojęcia