Służba ratownicza Republiki Sacha (Jakucja) poinformowała w mediach społecznościowych o śmierci polskiego turysty Adama Borejki. Podróżnik został przez nią zarejestrowany 24 stycznia i przeszedł szkolenie. Polak chciał spełnić swoje wieloletnie marzenie i pokonać 914 kilometrów rowerem z Jakucka do Ojmiakonu – najzimniejszego zamieszkałego przez człowieka miejsca na Ziemi, ze średnią temperaturą w styczniu na poziomie minus 50 stopni Celsjusza.
To był trzeci etap wyprawy Borejki. Podróżnik latem 2023 r. przejechał Saharę i pasmo górskie Wysoki Atlas w Maroku, gdzie słupki rtęci często przekraczały 50 kresek na plusie. Następie w 2024 r. podróżował po Indiach aż do Himalajów, pokonując kilka przełęczy powyżej pięciu tys. m. Rowerzysta z Jakucji wystartował 25 stycznia wzdłuż wyznaczonej trasy. Tego samego dnia dotarł do wsi Tiungiuliu, a następnie do wsi Czurapcza. Do celu miał dotrzeć 18 lutego.
Adam Borejko zmarł podczas podróży z Jakucji do Ojmiakonu. Smutne wieści z Rosji ws. rowerzysty
31 stycznia o godz. 20, zgodnie z planem, Borejko dotarł przez Ułus tattiński do miejscowości Chandyga. Polak zatrzymał się w hotelu i położył spać. W niedzielę rano nie wyszedł z pokoju, a o godz. 17.10. stwierdzono, że nie żyje. Lokalny portal SakhaDay relacjonuje, że podróżnik dotarł w doskonałym stanie, nie skarżył się na złe samopoczucie ani odmrożenia. Zjadł kolacje i poszedł spać.
Kiedy rano nie wychodził z pokoju kobieta, która się nim opiekowała założyła, że odpoczywa i poradziła, żeby go nie budzić. Kiedy wieczorem udano się do jego pokoju okazało się, że rowerzysta nie oddycha. Kilka dni wcześniej relacjonowano, że wyzwanie Borejki będzie trudne. Jego rower ważył 20 kg, a wraz z bagażem 50 – 70 kg. Przypomniano też inne historie śmiałków, którzy z różnymi skutkami próbowali dostać się na biegun zimna.
Czytaj też:
Polak zmarł w rosyjskim areszcie śledczym, był regularnie bity. Rzecznik MSZ zabrał głosCzytaj też:
Rosjanie zgotowali Polakowi piekło. Oficer ujawnił wstrząsające szczegóły
