Mieszkańcy wściekli po decyzji parafii. „Sprzedali nas”

Mieszkańcy wściekli po decyzji parafii. „Sprzedali nas”

Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne
Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / godongphoto
Kościół miał sprzedać deweloperowi grunt o powierzchni ponad 12 hektarów. Sęk w tym, że znajduje się tam dzikie osiedle – niektórzy mieszkańcy żyją w tym miejscu od dziesięcioleci.

Sprawę nagłośniła „Gazeta Wyborcza”. Chodzi o dużą działkę w Poznaniu, którą spółka zajmująca się deweloperką zakupiła od jednej z parafii – za 400 milionów złotych, jak podaje „GW”. Na terenie, do którego przywiązało się wielu ludzi, firma planuje wybudować osiedle złożone z dwóch tysięcy mieszkań – ustaliła redakcja dziennika.

Lokalizacja, z której wyprowadzić musieli będą się ludzie, to dawne ogródki działkowe. Powstały one w tym miejscu w latach 30. XX wieku – parafia utworzyła je, by wspomóc w ten sposób osoby bezrobotne. Mieli oni uprawiać tam dla siebie warzywa i owoce, a z czasem zaczęli wznosić tam altany. Te przekształcały się kolejno w domy, które zamieszkuje dziś około 700 osób (część z nich mocno zżyła się z miejscem – znają je od dziesięcioleci i za wszelką cenę nie chcą go opuszczać).

„GW” podaje, że parafia w ostatnim czasie podejmowała działania, mające na celu wyprowadzkę mieszkańców z dzikiego osiedla. Mieszkańcy zaczęli wtedy walczyć o swoje – organizowali m.in. protesty, zapraszali do rozmów lokalnych polityków czy biskupów. Co więcej – wysłać mieli nawet list do papieża, by ten stanął w ich obronie.

Mieszkańcy walczą w sądzie o zasiedzenie, czyli uznanie przez wymiar sprawiedliwości, że nieprzerwanie władali rzeczą – w tym przypadku nieruchomą – przez co najmniej 20 lat. Wówczas, z mocy prawa, uznaje się, że doszło do jej nabycia przez dane osoby. Są bardzo zdeterminowani.

Mieszkańcy zapowiadają: Będziemy walczyć!

– Ta transakcja to dla nas szok. 30 stycznia (w piątek) sprzedali nas jak wkładkę mięsną, a cztery dni wcześniej ksiądz proboszcz odprawił za nas mszę. Ale my dalej będziemy walczyć, by tu pozostać – podkreśliła jedna z kobiet. Kolejny rozmówca „GW” zaznaczył, że ludzie teraz „obawiają się, iż metody, których parafia i kuria być może użyją, by się ich pozbyć, będą jeszcze bardziej brutalne”.

Dziennik zacytował w swoim tekście treść oświadczenia kurii, która wskazała, że istnieje „program indywidualnego wsparcia dla osób przebywających na terenie działek bez tytułu prawnego”, w który zaangażował się zarządca terenu i realizuje go od 2023 roku. „Kilkadziesiąt rodzin uzyskało już uprawnienia do lokali komunalnych” – czytamy. Kościół wskazał, że program „będzie kontynuowany”.

Pełnomocnik spółki, która jest zarządcą nieruchomości, poinformował zaś, że ci, którzy zakwalifikowali się na listę mieszkań komunalnych lub podpisali porozumienie z zarządcą, mogą pozostać na terenie osiedla do momentu aż odbiorą klucze do lokali. Dopóki trwa procedura, zarządca żadnych działań wobec tych osób ma nie podejmować.

Jedna z mieszkanek w imieniu pozostałych zaznaczyła, że nie chcą oni wyprowadzać się z osiedla – zamiast tego chcą, by zostało ono zrewitalizowane (np. za unijne fundusze). Mogliby też zgodzić się na otrzymanie odszkodowań – chcą bowiem sami wybrać swoje nowe miejsca do życia.

Deweloper zabrał głos

A jak do całej sprawy odniósł się deweloper?

„W związku z tym, że na terenie nieruchomości przebywają dziś osoby trzecie, będziemy prowadzić działania zmierzające do zapewnienia im możliwości przeniesienia we właściwym horyzoncie czasowym. Działania te będą prowadzone z uwzględnieniem indywidualnej sytuacji każdej z osób oraz w świetle obowiązujących przepisów prawa. W tym zakresie będziemy kontynuować współpracę z obecnym zarządcą nieruchomości, który zna problemy i sytuację prawną osób przebywających na tym terenie” – poinformowali przedstawiciele spółki.

Czytaj też:
Burza wokół chanukowych świec. Kontrowersyjny profesor protestuje
Czytaj też:
Rodzice bronią nauczyciela po skandalu. „Nie rzucił nim o ławkę”

Źródło: „Gazeta Wyborcza”