Patoschroniska w Polsce w ogniu krytyki. Te gminy pokazują, że można inaczej

Patoschroniska w Polsce w ogniu krytyki. Te gminy pokazują, że można inaczej

Dramatyczna sytuacja psów w schronisku
Dramatyczna sytuacja psów w schronisku Źródło: Shutterstock / Evgenii Bakcheev
Skandale w patoschroniskach wstrząsnęły Polską. Jak się okazuje, są gminy, które pokazują, że problem bezdomności zwierząt można rozwiązać.

W ostatnich dniach media obiegały skandaliczne doniesienia na temat patoschronisk, które działają w wielu polskich miejscowościach.

Patoschroniska w Polsce. Doda i Litewka ruszają na pomoc

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu Dody, Łukasza Litewki oraz organizacji działających na rzecz ochrony praw zwierząt udało się doprowadzić do zamknięcia placówki w Sobolewie. Władze miasta Bytom przejęły nadzór nad miejską placówką. Społeczna presja zmusiła do rezygnacji ze stanowiska dyrektorkę schroniska w Pawłowie. Z kolei dotychczasowy właściciel schroniska dla psów Baros w Suchedniowie zapowiedział wycofanie się z działalności.

Eksperci zwracają uwagę, że nadal jest to zaledwie kropla w morzu. Kontrole przeprowadzane przez MSWiA pokazują, że w placówkach, które z założenia mają pomagać zwierzętom, dochodzi do szokujących praktyk. Jak się jednak okazuje, są w Polsce miejsca, w których problem bezdomnych zwierząt da się rozwiązać bez wydawania fortuny na schroniska.

Zwierzęta są bezpieczne. Gminy, które pokonały patoschroniska

Aleksandrów Łódzki w ciągu ostatnich 10 lat niemal całkowicie wyeliminował bezdomność psów i kotów, stawiając na adopcje i kompleksową opiekę. W ramach prowadzonego programu adopcyjnego prowadzone są darmowe szczepienia, sterylizacje, kastracje, ale również czipowanie – dzięki czemu baza zwierząt jest w pełni kontrolowana. Z kolei okno życia dla szczeniąt pozwala oddać zwierzę, które natychmiast znajduje dom.

Jeszcze dekadę temu gmina wydawała pół miliona zł rocznie na utrzymanie ponad setki psów w schronisku. Dziś koszty schroniska spadły do 70 tys. zł rocznie. Liczba zwierząt w placówce w Aleksandrowie, które oczekują na nowych opiekunów, zmniejszyła się z ponad 100 do zaledwie dwóch.

Kryzys w schroniskach w Polsce. Te gminy pokazują, że można inaczej

Podobnie wygląda sytuacja w Wieruszowie. Burmistrz Rafał Przybył podkreślił, że według niego jedynym dobrym schroniskiem jest puste schronisko. – Dlatego jako samorządowcy i świadome organizacje z nami współpracujące robimy wszystko, żeby zwierząt bezdomnych było jak najmniej. Są schroniska prowadzone dobrze, ale to jest tak, jak dobrze prowadzone więzienie. Ono nadal będzie więzieniem, a schronisko to nic dobrego dla psa, bo ma tam ograniczoną wolność i ograniczony kontakt z człowiekiem – tłumaczył polityk.

Rafał Przybył dodał, że „konieczne jest przede wszystkim dotarcie do świadomości ludzi i przekonanie ich, że zamiast w schronisku, zwierzaki powinny przebywać w domach, bo to się opłaca wszystkim”. – Potrzebna jest prosta ustawa mówiąca o obowiązku znakowania i kastrowania psów niehodowlanych. To załatwi sprawę, a w gminach będzie można zaoszczędzić co najmniej 700 milionów zł rocznie, a może nawet 1,5 mld zł, a przy tym poprawić znacznie los czworonogów – dodał.

Czytaj też:
Starosta alarmuje, że jest „o wiele gorzej” niż w Sobolewie. „Nie mamy nic do ukrycia”
Czytaj też:
Doda i Litewka spotkali się z Nawrockim. Ujawniono szczegóły

Opracowała:
Źródło: PAP