W Kasie Zapomogowo-Pożyczkowej w Kancelarii Prezydenta doszło do kradzieży. Jak podawał TVN24 obsługująca go pracownica pionu rachunkowości miała brać pożyczki na niczego nieświadomych pracowników kancelarii. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak jedna z wysokich rangą urzędniczek zauważyła, że pod koniec 2025 roku na jej konto wpłynęło wynagrodzenie mniejsze o prawie dwa tysiące złotych. – Wyszło to na jaw przypadkiem, wszyscy są tutaj poruszeni – przyznał rozmówca.
Po stwierdzeniu nieprawidłowości przeprowadzono kontrolę i rozwiązano umowę o pracę z osobą odpowiedzialną za sytuację. Złożono również zawiadomienie do prokuratury. W sprawie przesłuchano już pierwszych świadków i pozyskano dokumentację. Trwa ustalanie, jak długo trwał proceder, jakie są łączne straty i ile osób zostało poszkodowanych. Nieoficjalnie kwota strat miała wynieść około pół miliona złotych.
Kradła pieniądze z Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej w Kancelarii Prezydenta. Trwa śledztwo
Jak ujawnił informator portalu gazeta.biz, początkowo fikcyjne pożyczki i sumy do spłaty były niewielkie, więc pracownicy jakoś uchodziło to płazem. Dziennikarskie ustalenia komentował również na swoim kanale na YouTube europoseł KO Krzysztof Brejza z żoną Dorotą. Jego zdaniem to „przedziwna historia”. – Tam, gdzie pojawiają się, albo funkcjonują ludzie PiS, dochodzi do przyklejania się kasy im do rąk i jej wynoszenia – mówił polityk.
– Ponieważ ta historia z tą kasjerką bardzo przypomina sprawę z roku 2017-19, czyli sprawę kasjerki z Centralnego Biura Antykorupcyjnego. I też przypominajmy sobie o tych ludziach, w jaki sposób oni konstruowali instytucje państwa, w jakiś sposób nadzorowali pieniądze, przepływ pieniędzy – powiedział Brejza. Chodziło o Katarzynę G., która przyznała się, że okradała CBA przez trzy lata.
Czytaj też:
Znalazła lukę w systemie Biedronki. Tak oszukiwała na kasach samoobsługowychCzytaj też:
Ukradł puszkę WOŚP, na jaw wyszła jego mroczna przeszłość. „Robienie z ludzi głupków”
