Uderzył 11-letniego chłopca z Polski. Wyrok wywołał poruszenie

Uderzył 11-letniego chłopca z Polski. Wyrok wywołał poruszenie

Radiowóz, zdjęcie ilustracyjne
Radiowóz, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Torsten Pursche
Sprawa pobicia 11-letniego chłopca z Polski w Irlandii zakończyła się wyrokiem, który część mediów określa jako zaskakujący – sprawca przyznał się do winy, ale nie trafi do więzienia. Sędzia zdecydowała o karze w zawieszeniu, mimo że ma on na koncie 24 wcześniejsze wyroki skazujące.

Do zdarzenia doszło 2 lipca 2024 roku w pociągu dublińskiej kolei podmiejskiej DART (ang. Dublin Area Rapid Transit). Bakuani Diasivi wraz z partnerką wsiadł do składu na stacji Booterstown i usiadł obok 11-letniego chłopca, jego starszej siostry oraz matki.

Rodzina rozmawiała po polsku i śmiała się. W pewnym momencie 26-latek zwrócił się do chłopca w wulgarny sposób, pytając, na co się patrzy i z czego się śmieje. Starsza siostra miała odpowiedzieć: „Coś z tobą nie tak? On ma dopiero 11 lat”.

Chwilę później między kobietami doszło do sprzeczki i rękoczynów. W awanturę włączył się także Diasivi, który uderzył chłopca pięścią w twarz.

Przyznał się do winy. W tle wcześniejsze wyroki

Na miejsce wezwano policję, a mężczyzna został zatrzymany na stacji Lansdowne Road. Podczas dobrowolnego przesłuchania przyznał się do uderzenia dziecka i udziału w zajściu. Tłumaczył jednak, że chłopiec miał próbować uderzyć jego partnerkę.

Sprawa trafiła do sądu. W trakcie postępowania ujawniono, że w chwili zdarzenia Diasivi przebywał na wolności za kaucją oraz odbywał karę pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Sędzia Orla Crowe przyznała, że „trudno zrozumieć, jak mogło dojść do takiej sytuacji”. Ostatecznie uznała mężczyznę za winnego, zaznaczając przy tym, że „na szczęście chłopiec nie poniósł poważniejszych obrażeń”.

18 miesięcy w zawieszeniu i „jeszcze jedna szansa”

Mimo wyroku skazującego 26-latek nie trafi do więzienia. Sąd zdecydował o karze 18 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu – jak podkreślono – „na surowych warunkach”. Sędzia uznała, że oskarżony zasługuje na „jeszcze jedną szansę”.

Obrońca mężczyzny, Oisin Clarke, przekonywał, że partnerka Diasiviego wkrótce urodzi dziecko i będzie potrzebowała jego wsparcia. Wskazywał także, że jego klient pracował na pół etatu i jest „utalentowanym muzykiem”, który podpisał kontrakt z wytwórnią płytową.

Adwokat nie usprawiedliwiał czynu, określając uderzenie dziecka jako „nikczemnym przestępstwem”, ale tłumaczył, że jego klient „wpadł w furię i pod wpływem impulsu stał się nadopiekuńczy wobec swojej partnerki”. Podkreślił również, że sprzeczka „toczyła się głównie między dwiema kobietami”.

Clarke zaznaczył, że jego klient nie był wcześniej karany za przestępstwa z użyciem przemocy i wyraził skruchę. Diasivi zobowiązał się wpłacić do sądu 1000 euro jako wyraz zadośćuczynienia. Rodzina 11-latka zaakceptowała tę propozycję.

Sędzia poleciła, aby pieniądze zostały przekazane za pośrednictwem funkcjonariusza prowadzącego sprawę, a następnie trafiły do poszkodowanej rodziny. Nakazała również, aby mężczyzna stawił się w marcu w sądzie w związku z wcześniejszą karą w zawieszeniu.

24 wyroki skazujące

Jak ustalił dziennik „The Irish Times”, Bakuani Diasivi ma na koncie 24 wyroki skazujące. Wśród nich znajduje się 13 wykroczeń drogowych, dziewięć naruszeń porządku publicznego oraz jedno przestępstwo narkotykowe.

Portal Gript podał również, że Diasivi przyznał się do winy w sprawie dotyczącej udziału w śmiertelnym ataku nożem na Quhama Babatunde. Do zdarzenia doszło w lutym ubiegłego roku na Anne Street w Dublinie. Ofiara zmarła w wyniku odniesionych obrażeń.

Czytaj też:
Zamaskowani pseudokibice szturmowali szkolną halę. „Bałam się”
Czytaj też:
Nieprzytomny 18-latek przed dyskoteką na Podlasiu. Nie udało się go uratować

Opracowała:
Źródło: The Irish Times, Gript