Jak przekazał za pośrednictwem platformy X minister obrony narodowej, relokacja żołnierzy przeprowadzona została we współpracy z sojusznikami z Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego – i po wcześniejszej analizie zagrożeń.
Z oświadczenia szefa MON dowiadujemy się, że większość personelu powróciła już na łono RP. Pozostali są zaś już w drodze. Część wojskowych została czasowo przeniesiona do Jordanii, by zapewnić utrzymanie zdolności operacyjnych w regionie Zatoki Perskiej.
To, co przyświecało Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi przy podejmowaniu decyzji, to zapewnienie bezpieczeństwa żołnierzom i pracownikom kontyngentu. Nad ewakuacją czuwali przedstawiciele odpowiednich struktur wojskowych – koordynowali oni cały proces, by przebiegł sprawnie i by siły zbrojne miały całą sytuację pod kontrolą.
Polscy żołnierze wycofali się z Iraku. Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał szczegóły
Szef MON najważniejsze informacje ws. polskiego kontyngentu w Iraku przekazał w piątek (20 marca) po południu. „Nasi żołnierze w komplecie zostali ewakuowani. W związku z pogorszeniem bezpieczeństwa w regionie Bliskiego Wschodu, po analizie uwarunkowań operacyjnych i potencjalnych zagrożeń, zapadła decyzja o relokacji Polskiego Kontyngentu Wojskowego z Iraku. Cały proces został przeprowadzony w uzgodnieniu z naszymi sojusznikami z NATO” – wskazał.
Jak dodał, większość personelu znajduje się już na terenie Rzeczypospolitej Polskiej lub jest w drodze do kraju. „Natomiast część przebywa w Jordanii. Umożliwia to utrzymanie ciągłości działania PKW w regionie” – wyjaśnił Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier podkreślił, że „priorytetem było zapewnienie maksymalnego bezpieczeństwa żołnierzom oraz pracownikom PKW”. „Całą operację koordynowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych” – ujawnił na X.
twitterCzytaj też:
Zgrzyt w koalicji rządzącej? Szef MON walczy o projekt NawrockiegoCzytaj też:
Awantura o SAFE po decyzji prezydenta. Rząd już znalazł inne rozwiązanie
