Nowe informacje ws. pożaru na Ursynowie. Płomienie pojawiły się najpierw na strzelnicy?

Nowe informacje ws. pożaru na Ursynowie. Płomienie pojawiły się najpierw na strzelnicy?

Warszawa. Konferencja prasowa
Warszawa. Konferencja prasowa Źródło: PAP / Paweł Supernak
W sobotę (21 marca) doszło do wstrząsającego pożaru. W trakcie zdarzenia zginęły aż cztery osoby. Późnym popołudniem w Warszawie odbyła się wspólna konferencja prasowa straży i policji – pojawiły się nowe wieści dot. akcji służb, ofiar i osób poszkodowanych. Przedstawiciel PSP zabrał głos ws. m.in. rzekomego „wybuchu”.

– W południe PSP dostała zgłoszenie o pożarze busa i pomieszczenia strzelnicy, które znajduje się na parterze. Po przyjeździe strażacy podjęli działania gaśnicze na zewnątrz [chodzi o pojazd – red.] oraz w środku budynku.

– Podczas działań [na strzelnicy – red.] odnaleziono cztery osoby, które zostały ewakuowane na zewnątrz – a później jeszcze piątą. Niestety – okazało się, że są cztery ofiary śmiertelne i dwie osoby ranne. Działania państwowej straży zostały już zakończone – w tej chwili trwa zabezpieczanie miejsca zdarzenia – poinformował dziennikarzy nadbrygadier Artur Gonera.

Nowe informacje ws. pożaru na warszawskim Ursynowie. Doszło do wybuchu? Wśród ofiar Ukraińcy i Polacy

Podczas briefingu prasowego padło pytanie o początek pożaru. – Na tę chwilę – są to wstępne ustalenia – wynika, że ogień pojawił się najpierw w budynku, a potem, poprzez otwarcie drzwi – prawdopodobnie przez jednego z poszkodowanych – wydostał się na zewnątrz i wtedy doszło do zapalenia się busa – ujawnił Mazowiecki Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej. Jak dodał, w tej chwili straż nie jest w stanie ocenić szkód materialnych. – Pomieszczenie jest mocno spalone – ocenił.

Na miejscu obecna była także przedstawicielka warszawskiej policji. Ujawniła ona nowe informacje m.in. dot. ofiar i poszkodowanych.

– W chwili obecnej funkcjonariusze, pod nadzorem prokuratora, prowadzą czynności na miejscu. Jest tam obecny również biegły z zakresu pożarnictwa. Będziemy ustalać, co było przyczyną pożaru. Jeśli chodzi o tożsamość osób – jest ona w trakcie ustalania. Wiemy, że są to mężczyźni – obywatele Polski oraz Ukrainy. To osoby w wieku ok. 40 lat. Zgłoszenie otrzymaliśmy po południu – na numer alarmowy. Z informacji, jakie uzyskałam, wynika, że osoba przetransportowana śmigłowcem [LPR – red.] jest w stanie ciężkim, a przewieziona karetką pogotowia jest w stanie niezagrażającym życiu. Z tego, co wiem na chwilę obecną, wszystkie osoby, które były i są ofiarami, to pracownicy ekipy remontowej – przekazała aspirant sztabowa Marta Haberska, Oficer Prasowa Komendanta Rejonowego Policji Warszawa II.

Tragedia w stolicy Mazowsza. Pożar został już całkowicie ugaszony

Nadbryg. Gonera zapewnił, że pożar został już „całkowicie ugaszony”. – Pozostała część [budynku – red.] została sprawdzona – dodał. Ujawnił też nowe szczegóły ws. początku akcji PSP. – Po przyjeździe na miejsce zdarzenia stwierdzono, że (...) z jednej strony budynku ogień wydostawał się na zewnątrz, natomiast z drugiej funkcjonariusze, widząc silne zadymienie, wyważyli drzwi, weszli do środka i wprowadzili rotę ratowników. W tym miejscu, gdzie się paliło, nie ma już nikogo – zaznaczył.

Jak wskazał, „spaleniu uległo całe pomieszczenie”. – Mogło mieć z 200-300 m kw. Funkcjonariusze nie natknęli się na żadną broń, żadne inne materiały. Obiekt, który przewidziany jest do remontu, najprawdopodobniej nie posiadał ich, pewnie był wcześniej odpowiednio zabezpieczony. Do tej pory [broni czy innego rodzaju materiałów pirotechnicznych – red.] nikt [na terenie strzelnicy – red.] nie znalazł – podkreślił.

Przedstawiciel PSP został też wprost zapytany o rzekomą eksplozję, o której mówi się tu i ówdzie w przestrzeni internetowej. – Ja o wybuchach nic nie wiem. Trudno powiedzieć. Natomiast zawsze może coś wybuchnąć, ale niekoniecznie jest to ładunek wybuchowy, niekoniecznie jest to butla [strażak najprawdopodobniej miał na myśli butlę gazową – red.]. Podczas spalania i produktów, które wytwarzają się w trakcie pożaru, różne zachodzą reakcje – nie umiem państwu teraz odpowiedzieć, nie mam takiej wiedzy [czy doszło do eksplozji – red.]. Nie było ewakuacji, bo nie była konieczna – podkreślił w sobotę (21 marca).

Zabrał też głos ws. jednej z osób poszkodowanych. – Mogła być kierowcą busa. Na razie jednak podlega to ustaleniom. Na ten moment jeszcze tego nie wiemy – zaznaczył.

Czytaj też:
Tragedia w Warszawie. Nie żyją 4 osoby
Czytaj też:
Oburzające działanie, po raz pierwszy na granicy. Plan mundurowym z Białorusi nie wypalił

Źródło: WPROST.pl