– W południe PSP dostała zgłoszenie o pożarze busa i pomieszczenia strzelnicy, które znajduje się na parterze. Po przyjeździe strażacy podjęli działania gaśnicze na zewnątrz [chodzi o pojazd – red.] oraz w środku budynku.
– Podczas działań [na strzelnicy – red.] odnaleziono cztery osoby, które zostały ewakuowane na zewnątrz – a później jeszcze piątą. Niestety – okazało się, że są cztery ofiary śmiertelne i dwie osoby ranne. Działania państwowej straży zostały już zakończone – w tej chwili trwa zabezpieczanie miejsca zdarzenia – poinformował dziennikarzy nadbrygadier Artur Gonera.
Nowe informacje ws. pożaru na warszawskim Ursynowie. Doszło do wybuchu? Wśród ofiar Ukraińcy i Polacy
Podczas briefingu prasowego padło pytanie o początek pożaru. – Na tę chwilę – są to wstępne ustalenia – wynika, że ogień pojawił się najpierw w budynku, a potem, poprzez otwarcie drzwi – prawdopodobnie przez jednego z poszkodowanych – wydostał się na zewnątrz i wtedy doszło do zapalenia się busa – ujawnił Mazowiecki Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej. Jak dodał, w tej chwili straż nie jest w stanie ocenić szkód materialnych. – Pomieszczenie jest mocno spalone – ocenił.
Na miejscu obecna była także przedstawicielka warszawskiej policji. Ujawniła ona nowe informacje m.in. dot. ofiar i poszkodowanych.
– W chwili obecnej funkcjonariusze, pod nadzorem prokuratora, prowadzą czynności na miejscu. Jest tam obecny również biegły z zakresu pożarnictwa. Będziemy ustalać, co było przyczyną pożaru. Jeśli chodzi o tożsamość osób – jest ona w trakcie ustalania. Wiemy, że są to mężczyźni – obywatele Polski oraz Ukrainy. To osoby w wieku ok. 40 lat. Zgłoszenie otrzymaliśmy po południu – na numer alarmowy. Z informacji, jakie uzyskałam, wynika, że osoba przetransportowana śmigłowcem [LPR – red.] jest w stanie ciężkim, a przewieziona karetką pogotowia jest w stanie niezagrażającym życiu. Z tego, co wiem na chwilę obecną, wszystkie osoby, które były i są ofiarami, to pracownicy ekipy remontowej – przekazała aspirant sztabowa Marta Haberska, Oficer Prasowa Komendanta Rejonowego Policji Warszawa II.
Tragedia w stolicy Mazowsza. Pożar został już całkowicie ugaszony
Nadbryg. Gonera zapewnił, że pożar został już „całkowicie ugaszony”. – Pozostała część [budynku – red.] została sprawdzona – dodał. Ujawnił też nowe szczegóły ws. początku akcji PSP. – Po przyjeździe na miejsce zdarzenia stwierdzono, że (...) z jednej strony budynku ogień wydostawał się na zewnątrz, natomiast z drugiej funkcjonariusze, widząc silne zadymienie, wyważyli drzwi, weszli do środka i wprowadzili rotę ratowników. W tym miejscu, gdzie się paliło, nie ma już nikogo – zaznaczył.
Jak wskazał, „spaleniu uległo całe pomieszczenie”. – Mogło mieć z 200-300 m kw. Funkcjonariusze nie natknęli się na żadną broń, żadne inne materiały. Obiekt, który przewidziany jest do remontu, najprawdopodobniej nie posiadał ich, pewnie był wcześniej odpowiednio zabezpieczony. Do tej pory [broni czy innego rodzaju materiałów pirotechnicznych – red.] nikt [na terenie strzelnicy – red.] nie znalazł – podkreślił.
Przedstawiciel PSP został też wprost zapytany o rzekomą eksplozję, o której mówi się tu i ówdzie w przestrzeni internetowej. – Ja o wybuchach nic nie wiem. Trudno powiedzieć. Natomiast zawsze może coś wybuchnąć, ale niekoniecznie jest to ładunek wybuchowy, niekoniecznie jest to butla [strażak najprawdopodobniej miał na myśli butlę gazową – red.]. Podczas spalania i produktów, które wytwarzają się w trakcie pożaru, różne zachodzą reakcje – nie umiem państwu teraz odpowiedzieć, nie mam takiej wiedzy [czy doszło do eksplozji – red.]. Nie było ewakuacji, bo nie była konieczna – podkreślił w sobotę (21 marca).
Zabrał też głos ws. jednej z osób poszkodowanych. – Mogła być kierowcą busa. Na razie jednak podlega to ustaleniom. Na ten moment jeszcze tego nie wiemy – zaznaczył.
Czytaj też:
Tragedia w Warszawie. Nie żyją 4 osobyCzytaj też:
Oburzające działanie, po raz pierwszy na granicy. Plan mundurowym z Białorusi nie wypalił
