Kontrowersyjne kadry ze szkół. „To nigdy nie powinno się wydarzyć”

Kontrowersyjne kadry ze szkół. „To nigdy nie powinno się wydarzyć”

Szkoła, zdjęcie ilustracyjne
Szkoła, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Z pozoru niewinne zdjęcia z życia przedszkola czy szkoły mogą mieć drugie dno. Organizacja działająca na rzecz dzieci wskazuje, że konsekwencje wrzucania zdjęć z udziałem dzieci do sieci są poważniejsze, niż się wydaje. Apeluje do MEN o wprowadzenie zakazu.

Organizacja Kids Alert zwróciła się do Ministerstwa Edukacji Narodowej z wnioskiem o wprowadzenie jasnego zakazu publikowania zdjęć przez żłobki, przedszkola i szkoły. Ograniczenie miałoby objąć ogólnodostępne media społecznościowe. Apel opublikowano w poniedziałek – resort edukacji zapowiedział, że odniesie się do sprawy.

Jak podaje Kids Alert, rośnie liczba zgłoszeń od rodziców, opiekunów i pracowników placówek, mających zastrzeżenia do sposobu publikowania zdjęć dzieci w sieci. – Nasz zespół jest zasypywany zgłoszeniami osób, które widzą w publikacjach wizerunku dzieci odzieranie ich z godności i prawa do prywatności – powiedziała Kinga Szostko z Kids Alert.

Wizerunek dzieci w sieci. „To nigdy nie powinno się wydarzyć”

Organizacja wskazuje, że szkoły i przedszkola coraz częściej wykorzystują wspomniane zdjęcia do promocji swojej działalności. Problem jednak tkwi w tym, że raz opublikowane materiały mogą być kopiowane i rozpowszechniane bez żadnej kontroli. Członkowie Kids Alert mówią o zdjęciach dzieci „w sytuacjach aranżowanych przez dorosłych, które mogą naruszać ich godność lub stawiać je w nieodpowiednim kontekście”.

Przykłady? Materiały, na których widać kilkuletnie dziewczynki stylizowane na dorosłe kobiety – w makijażu i odważnych strojach – przygotowane z okazji wydarzeń takich jak Dzień Kobiet. Organizacja wskazuje też na zdjęcia, „które nigdy nie powinny trafić do otwartej przestrzeni cyfrowej”, takie jak te z zajęć dotyczących higieny intymnej, opublikowane przez jedną ze szkół specjalnych. – Same zajęcia są potrzebne, ale ich dokumentowanie i upublicznianie w formie pozwalającej na identyfikację dzieci jest nie do zaakceptowania – podkreśla Kinga Szostko.

Pojawiają się również inne budzące wątpliwości przykłady. Na profilu jednego ze żłobków możemy znaleźć zdjęcie, na którym opiekunka całuje 1,5-rocznego chłopca w usta – podpis brzmi „oczywiście szanujemy każdą opinię, ale my tak kochamy nasze dzieci, że całujemy je w usta”.

Tego typu przykłady można mnożyć. – Pewne przedszkole zrobiło całą sesję zdjęciową „ze spa”. Polegała na tym, że na leżankach spoczywały dziewczynki ubrane w kuse szlafroczki, a ich koledzy masowali im łydki – opowiada Szostko podkreślając, że przez kontekst zdjęć osoby niezdrowo zainteresowane dziećmi mogą odebrać go jako ewidentnie erotyczny.

Kids Alert zwraca uwagę, że wielu rodziców podpisuje zgody na publikację zdjęć, nie do końca zdając sobie sprawę z konsekwencji tego podpisu. Fotografie trafiają bowiem na platformy zarządzane przez prywatne firmy i mogą być kopiowane, udostępniane dalej, wykorzystywane w zupełnie innym kontekście.

Organizacja podkreśla, że zjawisko to zaczyna przyjmować skalę systemową. W niektórych przypadkach brak zgody na publikację wizerunku dziecka ma skutkować ograniczeniem jego udziału w zajęciach. Pojawiają się również sygnały o presji przy podpisywaniu zgód już na etapie rekrutacji.

Prawo jest, ale… bywa ignorowane

Obecnie kwestie wizerunku dziecka regulują przepisy prawa, takie jak Kodeks cywilny czy RODO. Wspomniany wizerunek jest traktowany w polskim prawie jako dobro osobiste i potrzebna jest zgoda opiekuna prawnego, by móc go rozpowszechniać. Może być też uznany za daną osobową, jeśli umożliwia identyfikację dziecka – a to oznacza, że muszą zostać zastosowane przepisy o ochronie danych osobowych.

Dodatkowo, zgodnie z Konstytucją RP oraz Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, nadrzędną zasadą w działaniach dotyczących dziecka powinno być jego dobro.

W praktyce? Bywa różnie. Jak podkreślają działacze z Kids Alert, przepisy bywają ignorowane lub obchodzone.

Zakaz publikacji zdjęć dzieci? Taki jest postulat

W związku z tym organizacja proponuje wprowadzenie całkowitego zakazu publikacji wizerunku dzieci przez placówki w publicznie dostępnych kanałach społecznościowych w sieci. Takie rozwiązanie miałoby zwiększyć bezpieczeństwo najmłodszych oraz ułatwić rodzicom dochodzenie ich praw.

Jak podkreślają działacze Kids Alert, promocja szkoły nie powinna być ważniejsza niż prywatność najmłodszych.

A ci, którzy potrzebują pomocy w temacie publikacji wizerunku dzieci mogą znaleźć wsparcie w materiałach przygotowanych przez Urząd Ochrony Danych Osobowych. W poradniku „Wizerunek dziecka w internecie. Publikować czy nie?” podkreślono, że „powstał on głównie z myślą o osobach pracujących w organizacjach i placówkach, których zadaniem jest troska o dobro i bezpieczeństwo dzieci”.

Czytaj też:
Nowy zakaz w polskich szkołach? Szefowa MEN: Decyzja przyspieszona
Czytaj też:
Miała 14 lat, gdy pokazali ją tak na ekranie. Chcieli z niej zrobić „symbol seksu”

Opracowała:
Źródło: PAP