Tajemnicze zaginięcie aktywistki. Ostatni raz widziano ją w Warszawie

Tajemnicze zaginięcie aktywistki. Ostatni raz widziano ją w Warszawie

Anżalika Mielnikawa
Anżalika Mielnikawa Źródło: Flickr / Tomasz Ozdoba/Kancelaria Senatu
Media ujawniły nieoficjalne informacje na temat byłej przewodniczącej Rady Koordynacyjnej Białorusi. Kobieta w tajemniczych okolicznościach opuściła Warszawę w zeszłym roku.

Według ustaleń medialnych Anżelika Mielnikawa zniknęła z Warszawy, gdzie mieszkała wraz z córkami, 25 marca 2025 roku. Przed opuszczeniem kraju kobieta miała przelać 150 tys. dolarów z konta Fundacji Wolności Białorusi na swój rachunek – przekazał serwis Centrum Europy. Kobieta po wyjeździe z Warszawy miała być widziana na Kubie i Sri Lance.

W tym samym miejscu miał przebywać Aleksiej Łobiejew, który według ustaleń mediów ma być oficerem KGB Białorusi. Mielnikawa, która była członkinią Rady Koordynacyjnej Białorusi (odpowiednik parlamentu emigracyjnego) prawdopodobnie została zwerbowana przez białoruski wywiad wojskowy – ustalili śledczy, na których powołuje się Radio Svaboda. W związku ze sprawą w Polsce wszczęto postępowanie karne, sprawą miała się zająć polska Prokuratura Krajowa.

Nowe doniesienia ws. Mielnikawej

Niezależny białoruski portal Zierkało przekazał, że we wrześniu 2025 roku Mielnikawa miała zostać właścicielką 34-metrowego mieszkania w Mińsku. Kolejną, 96-metrową nieruchomość, miała nabyć w styczniu 2026 roku. Z kolei w marcu kobieta miała odzyskać mieszkanie zajęte w 2024 roku przez reżim. Kilka tygodni temu w mediach pojawiły się zdjęcia z siłowni w Mińsku należącej do sieci GYM24, które miały przedstawiać kobietę – wynika z informacji przekazanych przez redakcję białoruskiego Radia Svaboda.

twitter

Miała kontaktować się z rodziną

Z kolei ojciec Mielnikawej miał przyznać, że jego córka „od dłuższego czasu przebywa na Białorusi” – przekazała tamtejsza Nasza Niwa. Z jego relacji wynika, że kobieta miała się z nim kontaktować. „Z tego, co wiem, żyje i ma się dobrze. I jej dzieci prawdopodobnie są z nią. Chociaż widziałem ją i wnuki osobiście dawno temu” - mówił mężczyzna w rozmowie z serwisem Nasza Niwa. Mężczyzna dodał, że ostatni raz rozmawiał z córką zimą. „Powiedziała mi: Nie dzwoń, sama przyjdę. I czasami dzwoni. Ale numer jest zawsze ukryty, nieujawniony” – dodał.

Czytaj też:
Co dzieje się na granicy z Białorusią? Sytuacja drastycznie się zmieniła
Czytaj też:
Zarzuty i nowe ustalenia ws. pożaru Marywilskiej 44. Jest wschodni wątek

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl / Nasza Niwa