Zakaz fotografowania znów obowiązuje. Eksperci ostro: „Szpiedzy nie chodzą z aparatem”

Zakaz fotografowania znów obowiązuje. Eksperci ostro: „Szpiedzy nie chodzą z aparatem”

Tabliczka z informacją o zakazie latania dronami oraz fotografowania i filmowania
Tabliczka z informacją o zakazie latania dronami oraz fotografowania i filmowania Źródło: Shutterstock
Eksperci nie mają wątpliwości: powrót zakazu fotografowania obiektów wojskowych nie zwiększa bezpieczeństwa, a głównie utrudnia życie pasjonatom.

Sprawa wróciła na tapet po sytuacji z dziennikarzem, którego wylegitymowano, gdy nagrywał objęty zakazem budynek wojskowy. Od roku bowiem obowiązują przepisy pozwalające karać za takie zachowanie, ale w praktyce niemal nie są stosowane.

Zlikwidowane i przywrócone

Jeszcze w 2006 roku Radosław Sikorski, ówczesny minister obrony narodowej, zdecydował o usunięciu tabliczek zakazujących fotografowania. Argumentował, że i tak nie miały one realnego znaczenia, a przepisy od lat nie przewidywały żadnych sankcji.

Sytuacja zmieniła się po wybuchu wojny w Ukrainie. Zakaz przywrócono w 2022 roku, w ramach ustawy o obronie Ojczyzny. Egzekwowanie przepisów ruszyło dopiero 18 kwietnia 2025 roku, kiedy weszło w życie rozporządzenie umożliwiające nakładanie kar — od grzywien po konfiskatę sprzętu.

Początkowo regulacje miały objąć nawet 25 tysięcy obiektów, w tym infrastrukturę krytyczną, taką jak jak mosty czy zapory. Ostatecznie zakres ograniczono głównie do obiektów wojskowych i służb specjalnych.

Co grozi za złamanie zakazu?

Zgodnie z art. 638a ustawy o obronie Ojczyzny, fotografowanie lub filmowanie oznaczonych obiektów bez zgody może skutkować karą grzywny. W niektórych przypadkach możliwy jest także przepadek sprzętu użytego do wykonania zdjęć.

Prawnicy na łamach DGP Gazety Prawnej podkreślają jednak, że wykroczeniem powinno być wyłącznie świadome naruszenie zakazu. Fotografowanie z pasji czy przypadkowe uchwycenie obiektu nie powinno być traktowane tak samo jak celowe złamanie prawa.

Eksperci są zgodni. „To absurd w XXI wieku”

Krytyka płynie także ze środowisk wojskowych. – Przywrócenie tego zakazu fotografowania, który był zdjęty przez Radka Sikorskiego, jest absurdalne i głupie, zwłaszcza w XXI w. Służby wiedzą, jak wyłapywać szpiegów, którzy z pewnością nie chodzą z aparatem i nie robią zdjęć obiektom wojskowym – twierdzi generał Roman Polko.

Podobnie uważa Stanisław Koziej, generał brygady w stanie spoczynku, profesor w Akademii Sztuki Wojennej. – Zakaz dodaje tylko pracy służbom, które muszą pisać meldunki. To był pomysł rodem ze staromodnego myślenia o wojsku, że kiedyś nie wolno było fotografować – ocenia ekspert.

Specjaliści podkreślają też, że współczesne zagrożenia wywiadowcze mają zupełnie inny charakter niż lata temu. Zdjęcia obiektów wojskowych można przecież bez problemu znaleźć w internecie czy na zdjęciach satelitarnych.

A statystyki? Mówią same za siebie. W 2025 roku odnotowano zaledwie pięć przypadków naruszenia zakazu, a w bieżącym roku ani jednego. Z danych wynika, że przepis funkcjonuje bardziej na papierze niż w rzeczywistości.

Czytaj też:
Generał o „przycisku atomowym” Nawrockiego. Będzie spór o dowodzenie wojskiem?
Czytaj też:
Polska armia ma nową broń. „Da przewagę w wojnie informacyjnej”

Opracowała:
Źródło: DGP Gazeta Prawna