Polscy studenci wyjadą do Chin? „Takie zagrożenie jest już dzisiaj, tracimy talenty”

Polscy studenci wyjadą do Chin? „Takie zagrożenie jest już dzisiaj, tracimy talenty”

Prof. Piotr Stepnowski, rektor Uniwersytetu Gdańskiego
Prof. Piotr Stepnowski, rektor Uniwersytetu Gdańskiego Źródło: Uniwersytet Gdański
Mamy niestabilny rynek pracy i rosnące koszty życia, wobec czego młodzi ludzie nie mają dziś pewności, czy sam dyplom uczelni będzie automatycznie gwarantował lepszą przyszłość. Coraz częściej patrzą więc na edukację przez pryzmat konkretnych kompetencji i perspektyw zawodowych. Poza tym psychologowie mówią o kryzysie koncentracji, kulturze natychmiastowości i oczekiwaniu szybkich efektów. To zjawiska, które wpływają na zmianę modelu funkcjonowania młodego pokolenia – mówi w rozmowie z „Wprost” prof. Piotr Stepnowski. Rektor Uniwersytetu Gdańskiego wyjaśnia też, czy w przyszłości młodzi polscy studenci będą – zamiast uczelni w Europie i USA – chętniej wybierać chińskie uniwersytety.

Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: 27 maja przed Sejmem odbędzie się protest naukowców, doktorantów i studentów domagających się większych nakładów na naukę. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", szczególne oburzenie wywołał projekt budżetu na 2026 rok. Wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe mają wynieść około 1 proc. PKB. Natomiast naukowcy domagają się 3 proc. To realny postulat?

Prof. Piotr Stepnowski: Wiadomo, że nie da się tego zrealizować z dnia na dzień. Myślę jednak, że przy precyzyjnym określeniu ścieżki dojścia, stworzeniu wieloletniego, ponad politycznego planu odbudowy prestiżu i wzrostu finansowania nauki, możemy myśleć o osiągnięciu poziomu średniej europejskiej, czyli nieco ponad 2 proc. PKB. I wiem, że minister Marcin Kulasek jest zdeterminowany, żeby taki plan powstał.

Musimy przy tym każdorazowo przypominać, że wydatki na naukę nie są kosztem, ale inwestycją w innowacyjną gospodarkę, nowe technologie, konkurencyjność polskich firm i zatrzymanie młodych talentów w kraju.

Bez stabilnego finansowania trudno oczekiwać, że Polska będzie konkurować z najsilniejszymi gospodarkami Europy. Minister doskonale zdaje sobie z tego sprawę i walczy o nasz budżet na posiedzeniach rządu.

I jak mu idzie na rządowym froncie?

Mamy liczne dowody jego determinacji, chociażby w kwestii pomorskiej ustawy metropolitalnej i jej powiązania z dodatkowym finansowaniem federacji gdańskich uczelni. Widzimy, że bez dodatkowego wsparcia nie podniesiemy naszej efektywności w pozyskiwaniu środków europejskich, nie wzmocnimy, a co ważniejsze nie zatrzymamy najzdolniejszych młodych naukowców. Dziś konkurujemy już nie tylko między polskimi uczelniami, ale przede wszystkim z ośrodkami europejskimi, które oferują młodym badaczom znacznie lepsze warunki pracy i rozwoju. Jeśli chcemy zatrzymać talenty w Polsce, musimy stworzyć im realne perspektywy.

Minister nauki mówił w rozmowie z „Wprost”, że szuka wytrychu do drzwi u ministra finansów. Ale to nie jest łatwe, bo budżet jest napięty.

Dlatego bardzo doceniam fakt, że robi, co może, a przy tym jest otwarty, interesują go problemy uczelni i zadaje pytania. To ważne, bo polskie szkolnictwo wyższe jest dziś w momencie transformacji i staje wobec bardzo poważnych wyzwań.

Które są największe?

Demografia, galopująca konkurencja międzynarodowa i konieczność dostosowania badań i dydaktyki do zmian technologicznych i gospodarczych. To są procesy, które będą decydować o pozycji polskich uczelni i całej gospodarki w najbliższych dekadach. Tego nie da rozwiązywać zza biurka, więc dobrze, że minister jeździ w teren.

Źródło: Wprost