„Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej zostali poturbowani w Berlinie. Reakcji Ministra Spraw Zagranicznych brak. A być powinna” – napisał w mediach społecznościowych szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta Marcin Przydacz. Chodzi o działania niemieckiej policji wobec Roberta Bąkiewicza. O ruchy MSZ dopytywał również Jarosław Kaczyński. W związku ze sprawą interwencji od polskiej dyplomacji domagał się Przemysław Czarnek.
Wiceprezes PiS chciałby, aby został wezwany ambasador Niemiec. Zgadza się z nim Jacek Sasin, który domagałby się też wyjaśnień i jednoznacznej reakcji władz niemieckich. Z kolei Dariusz Matecki i Mariusz Gosek chcieli przeprowadzić interwencję poselską w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. „Odnośnie zajścia w Berlinie: nasz konsul na miejscu działa – ustala w tej chwili okoliczności zdarzenia i powody zatrzymania” – poinformował rzecznik polskiej dyplomacji Maciej Wewiór.
Robert Bąkiewicz w Berlinie. Marcin Przydacz uderzył w MSZ, Radosław Sikorski drwi
Przydacz podczas briefingu prasowego w Clearwater przekonywał, że obecność konsula jest niewystarczająca i „w tej sprawie potrzebna jest także interwencja natury politycznej, która powinna się odbyć jak najszybciej”. – Dziwię się, że do tej pory Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie zareagowało i dziwię się też tym różnym komentarzom, które przypominają najgorsze czasy – skomentował szef BPM Karola Nawrockiego.
„W związku z rozpoczynającym się sezonem urlopowym zachęcam do śledzenia strony Polak za granicą. Należy przestrzegać lokalnego prawa oraz wypełniać polecenia służb porządkowych. Konsulowie RP udzielają pomocy, ale nie zawsze mogą ochronić przed skutkami zachowań nieroztropnych. Życzę udanych wakacji i bezpiecznego powrotu do kraju!” – napisał Radosław Sikorski.
Czytaj też:
Prezes TV Republika apeluje o bojkot niemieckich towarów. Kowalski: Nie będą nam pluli w twarzCzytaj też:
Bąkiewicz chciał „chronić” Nawrockiego. Niespodziewana reakcja Pałacu Prezydenckiego
