Reforma Nowackiej ruszyła. Uczniowie mówią o „koszmarze”

Reforma Nowackiej ruszyła. Uczniowie mówią o „koszmarze”

Szkoła, zdjęcie ilustracyjne
Szkoła, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Nowy rok szkolny przyniósł Kompas Jutra i rekordowy rocznik maturzystów. Uczniowie obawiają się projektów, rekrutacji i zakazu telefonów.

Od 1 września pierwszo- i czwartoklasiści uczą się według nowych podstaw programowych wprowadzonych w ramach reformy Kompas Jutra. Zmiany, według zapewnień urzędników, mają ograniczyć pamięciowe przyswajanie wiedzy i położyć większy nacisk na praktyczne umiejętności, współpracę oraz krytyczną ocenę informacji.

Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, część uczniów podchodzi jednak do nowego roku szkolnego z dużymi obawami. Młodsi boją się pracy w grupach, zajęć praktyczno-technicznych i zakazu korzystania z telefonów. Maturzystów niepokoi natomiast rekordowo liczna konkurencja podczas rekrutacji na studia.

Tydzień projektowy budzi emocje

Jednym z elementów reformy jest tydzień projektowy. Przez kilka dni uczniowie mają pracować w grupach nad zadaniem łączącym wiedzę z różnych przedmiotów, a następnie zaprezentować efekty swojej pracy.

W roku szkolnym 2026/2027 organizowanie takiego tygodnia jest dobrowolne. Od września 2027 roku rozwiązanie ma jednak stać się obowiązkowe w każdej szkole.

Nie wszyscy uczniowie czekają na zmianę z entuzjazmem. Cytowana przez „GW” siódmoklasistka obawia się, że – podobnie jak podczas wcześniejszych projektów – większość pracy spadnie na nią, podczas gdy cała grupa otrzyma taką samą ocenę.

Szczególne obawy mają uczniowie zmagający się z fobią społeczną, trudnościami komunikacyjnymi lub lękiem przed wystąpieniami publicznymi. To właśnie rozwijanie współpracy i umiejętności społecznych jest jednak jednym z głównych celów nowego rozwiązania.

„Wyborcza” przywołuje też internetowe komentarze. Część z nich sprowadza się do opinii, że tydzień projektowy „brzmi jak koszmar”.

Czy wracają obowiązkowe prace domowe?

Uczniowie obawiają się również powrotu prac domowych. Nowe przepisy nie przywróciły jednak systemu obowiązującego przed kwietniem 2024 roku.

W klasach IV–VIII pisemne zadania domowe nadal są nieobowiązkowe i nie mogą być oceniane stopniem. Nauczyciel musi jednak sprawdzić każdą wykonaną pracę i przekazać uczniowi informację zwrotną.

Szkoła może też zapisać w statucie, że systematyczne odrabianie nieobowiązkowych zadań pozwoli na podwyższenie rocznej oceny. Jednocześnie nauczyciele nie mogą zlecać uczniom klas IV–VIII praktyczno-technicznych prac do wykonania w czasie wolnym od lekcji.

Pomimo tego część młodzieży spodziewa się, że nauczyciele spróbują nieformalnie przywrócić stare zasady. Jeden z uczniów powiedział „GW”, że jego nauczycielka zapowiedziała już zadania obowiązkowe, które mają być wpisywane do dziennika jako oceny z aktywności.

Telefon ważniejszy niż myślało MEN?

Od września uczniowie szkół podstawowych nie mogą korzystać na terenie placówek z telefonów i innych urządzeń umożliwiających komunikowanie się lub nagrywanie obrazu i dźwięku. Zakaz obejmuje również przerwy.

Przepisy przewidują wyjątki związane między innymi ze zdrowiem, niepełnosprawnością i szczególnymi potrzebami ucznia. Telefon może być także wykorzystany za zgodą nauczyciela do celów edukacyjnych. W szkołach ponadpodstawowych szczegółowe zasady lub zakaz muszą zostać określone w statutach.

Młodzi cytowani przez „GW” tłumaczą, że muzyka, film lub kontakt z rodzicem pomagały im odciąć się od hałasu na korytarzu, samotności i przemocy ze strony rówieśników. Obawiają się, że po wprowadzeniu zakazu stracą swój dotychczasowy azyl.

Rekordowa fala maturzystów

Niepokój towarzyszy także tegorocznym maturzystom. W maju 2027 roku do egzaminów ma przystąpić około 386 tys. osób, podczas gdy rok wcześniej było ich około 320 tys.

Tak duża liczba kandydatów może oznaczać szczególnie ostrą rywalizację o miejsca na najpopularniejszych kierunkach, w tym medycynie. Również w tym roku był to problem dla osób, które zaczynają dopiero swoją przygodę z uniwersytetem.

Na liczbę maturzystów wpłynęły między innymi wcześniejsze reformy dotyczące rozpoczynania szkoły przez sześciolatków, likwidacja gimnazjów oraz wzrost liczby urodzeń w latach 2007–2009.

Czytaj też:
Winnicki o przyszłym rządzie prawicy. Ostrzega Konfederację
Czytaj też:
MEN pozoruje zmiany? Ekspert mówi jasno: Slogany i placebo legislacyjne

Źródło: WPROST.pl / Gazeta Wyborcza, MEN, PAP, Perspektywy