Żółta kartka polityki

Żółta kartka polityki

Każdy polityk ma swoją puszkę Pandory, po której otwarciu nie może już rządzić
Izraelska polityka przeżywa kryzys z powodu śledztw wszczętych przeciwko swoim liderom. Dwa lata temu Ehuda Olmerta obrano premierem. Od tego czasu prawie bez przerwy jest on nękany przez policję, kontrolera państwowego i radcę prawnego rządu. Śledztwa mają charakter kryminalny. Dzieje się tak w sytuacji, kiedy izraelski premier, pochłonięty w dzień i w nocy sprawami państwa i narodu, decyduje o wojnie i pokoju, zajmuje się ułożeniem stosunków między religią a państwem.
Fundamenty państwa prawa
Kanclerz Helmut Kohl skończył karierę w aurze korupcyjnych oskarżeń. Druga kadencja prezydenta Billa Clintona, choć miała za tło inne okoliczności, przebiegała w atmosferze ciągłej obrony z powodu ataków adwokatów stażystki z Białego Domu. Los nie oszczędził także włoskiego premiera Silvio Berlusconiego, którego podejrzewano o czyny przestępcze. Podobne sytuacje obserwowaliśmy ostatnio w Japonii czy Grecji.
Takie wydarzenia wstrząsają systemami politycznymi, w których powstają, rodząc w społeczeństwie dylematy moralne, stale krzyczące ze szpalt mediów. Choć każdy wypadek jest inny, ich nagromadzenie umożliwia zadanie kilku zasadniczych pytań. Po pierwsze, wybór liderów poprzedza kampania polityczna, w ramach partii, ale i w skali całego kraju. Wyborcy nie bardzo się wówczas orientują w przeszłości liderów i nie mogą wiedzieć, w jaki sposób będą kierowani przez osoby, które dojdą do władzy. Dlatego we Francji prezydent podczas swojej kadencji nie może być sądzony za czyny popełnione przed wejściem do Pałacu Elizejskiego – może być ukarany dopiero po wygaśnięciu mandatu. Dopóki rządzi, w oczach społeczeństwa ma być osobą, która jest zdolna poświęcić wszystkie siły państwu i narodowi.
Po drugie, od czasu do czasu czołowi politycy łamią prawo, zbierając środki na prowadzenie kampanii wyborczej. Szefowie rządów, którzy na ogół są posłami, muszą jednak postępować według obowiązujących ustaw. Wszak prawna dezynwoltura uderza w fundamenty moralne państwa. Niestety, w ostatnich latach afery z udziałem polityków w Izraelu stały się częścią naszej politycznej kultury. Sprawa byłego prezydenta Mosze Kacawa, byłego ministra skarbu Awrahama Hirszona, byłego ministra sprawiedliwości Haima Ramona – wszystkie nie przysparzały powodów do dumy. To prawdopodobnie nieszczęśliwy zbieg okoliczności, że ostatnio mieliśmy takie nagromadzenie afer.

Przykład Rabina
W przeszłości w Izraelu, podobnie jak w innych państwach, mieliśmy afery związane ze znanymi politykami. Sprawy wtedy jednak wyglądały inaczej. Dlaczego? Przypomnijmy znamienny przykład. W latach 1968-1973 Icchak Rabin był ambasadorem w USA. W 1977 r. izraelskie media ujawniły, że jego żona Lea zostawiła w banku w Waszyngtonie sumę odpowiadającą dwóm ostatnim pensjom ambasadorskim. W tamtym czasach obywatelom izraelskim nie wolno było trzymać walut na kontach za granicą. Kiedy sprawa stała się głośna, Rabin, popularny dowódca i premier, jeszcze tego samego dnia zrezygnował z funkcji. W sądzie okazało się, że rodzina szefa rządu planowała kupić za owe dwie pensje meble i przywieźć je do kraju. Ostatecznie Rabin, jako kryształowo czysty, mógł znowu chodzić w glorii bohatera.
Teraz, kiedy przeciwko politykom toczy się śledztwo, nie rezygnują oni tak szybko, lecz walczą o sprawiedliwość. W Izraelu trwa publiczna dyskusja, czy polityczny lider ma takie samo prawo jak każdy inny obywatel, walczyć o swoje racje w sądzie. Uważam, że dopóki sąd nie postanowi inaczej, każdy ma prawo się czuć niewinny. Chociaż nie jestem dumny z tych afer, może system francuski jest sprawiedliwszy? Można powiedzieć, że we współczesnym świecie każdy polityk ma własną puszkę Pandory, po której otwarciu nie może już rządzić. Rodzi się wtedy pytanie: kto rządzi – policja czy prokuratura, czy jednak rząd? To dziś podstawowy dylemat w demokratycznym świecie.
Okładka tygodnika WPROST: 25/2008
Więcej możesz przeczytać w 25/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • [email protected] IP
    dzękuję za artykuł; dobrze, że zaczynacie coraz otwarciej mówić o swoich \"czarnych owcach\"; stajecie się przez to bardziej wiarygodni, mimo tego wysokiego muru, jaki u siebie zbudowaliście;