Polska mafia sądowa

Polska mafia sądowa

Josef Fritzl przed austriackim sądem został skazany na dożywocie po czterodniowym procesie. W Polsce podejrzany o pedofilię psycholog Andrzej Samson spędził wprawdzie kilka lat w areszcie, ale umarł jako niewinny. Bo polskie młyny sądowe mielą wolniej niż kościelne.
I wcale nieprzypadkowo. Procesy sądowe w żółwim tempie to najlepszy sposób na manipulowanie sprawiedliwością. Gdy wyroki zapadają po latach, nikt już nie pamięta, o co chodziło, a kara staje się abstrakcyjna w stosunku do winy. Łatwiej też wtedy ukryć sądowe błędy. Nie dość, że wymiar sprawiedliwości jest w Polsce pierwszą, a nie trzecią władzą, to jeszcze jest władzą najniższej jakości ze wszystkich. W III RP nie panuje demokracja, lecz sądokracja. W  dodatku kontroluje ona samą siebie – poprzez rzadko stosowaną autonomię prawniczych korporacji – czyli nie jest przez nikogo kontrolowana. Warszawiak Stanisław Karpow aż 19 lat czekał na prawomocny rozwód. 22  lata trwało rozstrzyganie sprawy spadkowej z powództwa Alicji Sokołowskiej. Wszystko dlatego że naszymi sądami rządzi logika przywilejów sędziowskich. Sędziowie są niezawiśli, nietykalni i  nieodwoływalni, a nade wszystko chronieni przed jakąkolwiek kontrolą. Kiedy zapytać sędziego, dlaczego w polskim sądzie sprawy tak się wloką, usłyszymy, że wszystko przez zbyt niskie nakłady na sądownictwo i zbyt małą liczbę sędziów. Prawda jest jednak odwrotna: nakłady na sądownictwo w Polsce są wyższe (proporcjonalnie do PKB) niż w większości krajów europejskich. Jeśli porównać te wydatki z dochodem narodowym na  obywatela, okazuje się, że Polska jest absolutnym rekordzistą. Nie ma w  Unii Europejskiej kraju, który wydaje więcej na przedstawicieli Temidy. Również pod względem liczby sędziów jesteśmy potęgą. Wśród dużych państw europejskich mamy największą liczbę sędziów na obywatela. Na każde 100  tys. Polaków przypada prawie 26 sędziów. Nie może się z nami równać ani Anglia (7), ani Francja (11,9), ani Irlandia (15,7). Sędziowie bronią się przed zarzutami ślamazarnego przerabiania spraw, twierdząc, że mają za mało personelu pomocniczego. Może i tak. Ale mają go zdecydowanie więcej niż ich koledzy w innych dużych krajach europejskich. W Europie na 100 tys. obywateli przypada średnio 56 pracowników sądowych. W Polsce zatrudniamy ich 83 na 100 tys. obywateli. Co tym obywatelom to daje? Nic. Sprawy jak się wlokły, tak się wloką, a strony nadal są w sądach traktowane jak natręci.

Proces sądowy w Polsce toczy się błyskawicznie zazwyczaj wtedy, gdy dotyczy osób z pierwszych stron gazet. Rozstrzygnięcie w sprawie, czy Doda (piosenkarka Dorota Rabczewska) na gali Telekamer pojawiła się w  majtkach, czy bez, zajęło zaledwie trzy miesiące. Ale  akta Dody nie mogły zginąć ani trafić do niewłaściwej przegródki. Tymczasem zamknięcie spraw zwykłych obywateli w ciągu kilku dni lub  tygodni wydaje się nie do po- myślenia. Proces to zwykle trwający latami korowód oddzielnych rozpraw, oddalonych od siebie często o miesiące. W  przeciętnej sprawie w ciągu miesięcy i lat postępowania giną papiery, umierają świadkowie, a ci, którzy żyją, dawno nie pamiętają, co mieli zeznawać. Komu to służy? Co sędziowie chcą w ten sposób osiągnąć? Dlaczego zasłaniają się złą procedurą? A jeśli jest zła, to dlaczego nie  zaproponują jej poprawienia? Sprawiedliwość wymierzana po latach nie  spełnia żadnej ze swoich funkcji, poza utrzymaniem miejsc pracy sędziów. Najsmutniejszą ilustracją tego problemu stał się ostatnio przykład Stanisława Szwarackiego, który ponad 10 lat temu został skazany na karę więzienia za pobicie. Wniósł o ułaskawienie. Odpowiedzi nie dostał. Myślał, że jego wniosek został uwzględniony, lecz sąd po prostu zgubił akta. W tym czasie Szwaracki ustatkował się, zajął się gospodarstwem, samotnie wychowuje córkę. I nagle sąd papiery znalazł, więc chce mężczyznę zamknąć. Zaleca, by ten gospodarstwo sprzedał, a córkę oddał do rodziny zastępczej. Powolność sądów to nie tylko subiektywne odczucie oparte na medialnie nagłośnionych sprawach. Coroczne badanie Banku Światowego „Doing Business", które mierzy m.in. czas potrzebny na wyegzekwowanie długu na  drodze sądowej, stawia Polskę na szarym końcu rankingu. Zajmujemy za to  czołowe miejsca, jeśli chodzi o najczęściej przegrywane sprawy z art. 6  Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, gwarantującego prawo do rychłego sądu. W sprawach cywilnych w 2006 r. przegraliśmy takich spraw 42, podczas gdy ludniejsze Niemcy przegrały ich zaledwie 3, a Włochy – 10. Sędziowie tymczasem wolą gardłować za podwyżkami pensji oraz urządzać kolejne „dni bez wokandy". Kiedy już jednak doczekamy się orzeczenia, często jest ono niezrozumiałe. W takich samych lub podobnych sprawach zapadają bardzo różne wyroki. Sędziowie w Polsce kurczowo trzymają się zasady, że  formalnie nie muszą uwzględniać precedensów. Ale zapominają, że gdy wydają wyrok inny niż w podobnych sprawach, powinni wyjaśnić dlaczego. Nie robiąc tego, podważają zaufanie do sądów i utwierdzają obywateli w  przekonaniu, że nie liczy się rozsądne rozwiązanie, lecz widzimisię sędziego. Widzimisię obwarowane żelaznymi zapisami o niezawisłości sędziowskiej. Rozstrzał orzecznictwa najlepiej znają ci, którzy musieli się sądzić z fiskusem. W każdym sądzie obowiązuje inna interpretacja tego samego prawa podatkowego. Duże kancelarie podatkowe stworzyły nawet bazy danych orzecznictwa poszczególnych sądów administracyjnych, by  skuteczniej dbać o interesy swoich klientów. Bo sąd w orzeczeniu potrafi wręcz napisać, że znane mu są inne orzeczenia WSA, ale on decyduje inaczej – bez słowa uzasadnienia. Co to ma wspólnego ze sprawiedliwością?

Wszystko to nie jest winą poszczególnych sędziów. Nie można wymagać od  ludzi heroizmu i winić ich za instynktowną ciągotę ku nikczemności. Problemem są przepisy. Takie, które dają im poczucie bezkarności i  wyjątkowo sprzyjają korupcji. Ponad miarę rozbudowany immunitet chroni sędziów przed karą za nierzetelną pracę i zwykłe naruszenia prawa, chociażby za przekraczanie dozwolonej prędkości. Sędzia może być usunięty z urzędu dopiero wtedy, gdy zostanie przyłapany na grubym przestępstwie. Za wykroczenia odpowiada je- dynie dyscyplinarnie przed swoimi kolegami. Niestety, postępowania dyscyplinarne toczą się za zamkniętymi drzwiami, więc obywatele nie mają pojęcia, jak bardzo ulgowo sędziowie traktują swoich kolegów po fachu. Słynna była sprawa sędziego Grzegorza W. z Bielska-Białej. Immunitet stracił, ale nie z powodu największego jego przewinienia, czyli brania łapówek. Odebrano mu go dopiero po dwóch latach, gdy wyszło na jaw, że  utrzymywał kontakty seksualne z oskarżoną, którą sądził. Nie wyłączył się z tej sprawy, a za kilkadziesiąt oszustw, jakich dokonała, wymierzył jej karę w zawieszeniu. W bydgoskim sądzie rejonowym przez wiele lat pracował z kolei sędzia Waldemar Z., który zasłynął pozwaniem rodziny człowieka, który zginął pod kołami jego volkswagena, o  odszkodowanie za potłuczone auto. Kilka lat później Z. stracił immunitet za fałszowanie podpisów na fakturach firmy, w której nielegalnie jako sędzia dorabiał przez ponad 10 lat.

Do dziś nie są upubliczniane oświadczenia majątkowe sędziów. Skoro przedstawiciele władzy ustawodawczej oraz wykonawczej mają taki obowiązek, dlaczego ci, którzy reprezentują wymiar sprawiedliwości, są z  niego zwolnieni? Można wręcz twierdzić, że oni powinni robić to w pierwszej kolejności. Sędziowie muszą być poza wszelkim podejrzeniem, a nie są. Czy to się zmieni? Nieprędko. Minister sprawiedliwości Andrzej Czuma uważa, że tak jak jest, jest dobrze: – Wątpię, żeby publikując oświadczenie, można było powstrzymać ludzi z premedytacją nieuczciwych, którzy potrafią za  podstawionymi osobami lub firmami ukrywać na przykład łapówki – mówi Andrzej Czuma. Nic też nie zmieni się w kwestii rodzinnych powiązań sędziów z prokuratorami czy radcami prawnymi. W latach 90. zlikwidowano przepis zabraniający pracy w jednym okręgu takim prawniczym małżeństwom. Formalnie więc nie ma nic zdrożnego w sytuacji znanej z Wrocławia: ona jest sędzią w Wydziale Gospodarczym Sądu Okręgowego, on zaś jest adwokatem i ma kancelarię. W sali sądowej co prawda się nie spotykają, ale w światku prawniczym wiadomo, że to, na co inni czekają długo, on może w sądzie załatwić szybciej. Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej mecenas Andrzej Malicki jest zdania, że nowelizacja pozwalająca, by w  jednym okręgu mogły pracować takie małżeństwa, była błędem. – Kiedy trwała dyskusja na ten temat, rada adwokacka była zmianie absolutnie przeciwna. Silną presję wywierały natomiast środowiska sędziów i radców prawnych, które uważały, że jest to naruszenie praw człowieka i  ograniczenie wolności wykonywania zawodu – wspomina Malicki. – Docierają do mnie sygnały o budzących wątpliwości związkach towarzyskich, a czasem i rodzinnych pomiędzy przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości a  pełnomocnikami procesowymi – przyznaje minister Czuma. – Ale nie  wyobrażam sobie, żeby władze publiczne decydowały, z kim sędzia może zawrzeć związek małżeński. Jeśli tego rodzaju wątpliwość pojawia się w  sali sądowej, zainteresowana strona może wnosić o wyłączenie sędziego. W  ferworze nawoływań do otwarcia adwokatury nie mówi się nic o otwarciu zawodów sędziego czy prokuratora. W małych polskich miejscowościach praktyką jest, że do zawodu wchodzą dzieci czy krewni sędziów. I później bywa tak jak w Słupsku, gdzie prezes Sądu Okręgowego Wiesław Mikliński został przełożonym własnego syna i dwóch synowych. Syn pracował w Sądzie Rejonowym w Słupsku na stanowisku kuratora. Jedna synowa kierowała oddziałem administracyjnym Sądu Okręgowego, a druga była kuratorem w Sądzie Rejonowym w Lęborku. Sprawą zainteresowało się Ministerstwo Sprawiedliwości, ale sędzia Mikliński odszedł ze stanowiska dopiero w 2008 r., kiedy upłynęła jego sześcioletnia kadencja. Większość sędziów starających się pracować w miarę sprawnie odbiera piętnowanie nieprawidłowości jako atak albo pogoń za sensacją. Zapominają, że w normalnym świecie każdą pracę ktoś kontroluje i  rozlicza. Pierwsza władza rozlicza drugą, trzecia – pierwszą, tylko tej trzeciej formalnie nie ma kto patrzeć na ręce. I są na to ustawowe gwarancje – immunitet, gwarancja zatrudnienia itp. Nawet jeśli w  ostatnich latach pod naporem krytyki mediów i polityków sędziowie stali się mniej pobłażliwi dla najbardziej skrajnych wypadków łamania prawa w  sądach, to stali się bardziej roszczeniowi i coraz nachalniej domagają się zwiększenia uposażeń. Ale porównajmy naszych sędziów z innymi. Polski sędzia, zaczynając karierę, zarabia (w stosunku do średniej krajowej) więcej niż większość jego zachodnioeuropejskich kolegów. Od  razu wskakuje bowiem na pułap 1,9 średniej krajowej. Jego kolega w  Niemczech na początku kariery dostanie 0,9 średniej krajowej, w Austrii 1,1, we Francji 1,2, a w Belgii 1,5. Jedynie w takich krajach jak Wielka Brytania czy Irlandia początkujący sędziowie zarabiają znacznie więcej niż w Polsce. Tyle że tam, by zostać sędzią, nie wystarczają dyplom magistra i dobre chęci. Tam pozycja sędziego jest ukoronowaniem kariery i zwieńczeniem kilkudziesięciu lat przepracowanych w innych zawodach prawniczych. Dzięki temu może nastąpić sprzężenie zwrotne: szanujemy sędziów, bo mają doświadczenie i sądzą sprawiedliwie, więc dajemy im większe pensje, które z kolei zobowiązują, by starać się wypracować sobie autorytet.

Receptą na bolączki polskiego sądownictwa powinno być więcej jawności, mniej immunitetu, jasne zasady awansu zawodowego i więcej publicznej krytyki sądów. W demokracji odpowiedzialność sędziów domaga się bowiem przejrzystości ich działań wobec społeczeństwa. Dlatego należałoby zacząć od obowiązkowej publikacji w Internecie pełnej treści wszystkich jawnych wyroków sądów, tak jak to się dzieje w USA. Dziś jakość orzeczeń wydawanych zwłaszcza przez niższe instancje woła często o pomstę do nieba. Sędziowie mogą jednak pisać, co chcą, bo większość orzeczeń i tak znika w czeluściach archiwów. Jawne i publicznie dostępne powinny też być wyniki kontroli sądów przez sądy wyższej instancji oraz  Ministerstwo Sprawiedliwości. Oceny jakości pracy sądów i sędziów prowadzone przez władze publiczne są w końcu własnością obywateli, a nie tajemnicą państwa lub korporacji. Skoro dajemy sędziom prawo do sądzenia nas, to powinniśmy też wiedzieć o sprawach sądowych i postępowaniach podatkowych toczonych wobec nich. Sędziów chroni bardzo szeroki immunitet, przyznany m.in. dlatego że  oczekujemy, iż będą oni lepszymi ludźmi niż przeciętny obywatel i  zasługują na podwyższone zaufanie. Jednakże ochrona przed światem zewnętrznym musi jednocześnie dopuszczać swobodną krytykę tych, którzy zaufanie zawiodą. Prezydent, premier i posłowie przyzwyczaili się do  tego, że w demokracji podlegają krytyce. Sędziowie mają to odkrycie jeszcze przed sobą. Ciągle upierają się więc, że „nie komentuje się wyroków niezawisłego sądu". Tymczasem w demokracji wyroki niezawisłego sądu nie tylko wolno, ale nawet trzeba krytykować, gdy istnieją ku temu powody. Warto pamiętać, że wyroki wydają konkretni sędziowie, mamy zatem prawo znać ich nazwiska. Chociażby po to, by autorytet sędziów sprawiedliwych rósł, a sędziów niesprawiedliwych malał. Dziennikarze czytający ten tekst powinni, pisząc o kuriozalnych wyrokach i niemożliwie odwlekanych sprawach, podawać nazwiska sędziów, którzy za to odpowiadają. Nie ma  sensu chować ich za formułką „sąd orzekł".

Sędzia schowany za immunitetem

Ponad 12 lat ciągnęła się sprawa wypadku samochodowego spowodowanego przez byłego ministra sprawiedliwości Marka Sadowskiego. 6 sierpnia 1995  r. Sadowski, wówczas sędzia, jadąc peugeotem, uderzył w inny samochód. Kierująca nim kobieta została kaleką. Proces nie mógł ruszyć przez dziesięć lat, bo Sadowski krył się za immunitetem (na jego odebranie nie  zgodził się sędziowski sąd dyscyplinarny). Kiedy w 2004 r. Sadowski został ministrem sprawiedliwości w rządzie Marka Belki, jego problemy z  wymiarem sprawiedliwości przypomniały media. Podał się wtedy do dymisji, ale tydzień później został prokuratorem Prokuratury Krajowej i znów zaczął go chronić immunitet. Tym razem uchylił go jednak prokuratorski sąd dyscyplinarny. Sprawa ostatecznie zakończyła się w styczniu 2008 r. Sadowski został skazany na karę półtora roku więzienia z zawieszeniem na  dwa lata.

Okładka tygodnika WPROST: 14/2009
Więcej możesz przeczytać w 14/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 86
  • podatnik IP
    w tym dziki kraju to mafia w strukturach wymiaru sprawiedliwosci sie ma dobrze,
    • piatek marian IP
      wszyscy jestesmy równi wobec prawa ta wudamentalna zasada zobowiazuje sedziow do tego ze w podobnych sprawa musza zapadac podobne wyroki paradoksem jest ze prawo to działa w polsce skazuje sie nie winych ludzi fałszuje sie dowody zamyka do wiezienia a za wszystko placimy z naszych podatków urzednicy sa ponad prawem tylko ruch społeczny moze cos zmienic taki jak stowarzyszenie pana Jachnika z bielska czy akcja stop pomówienia
      • [email protected] IP
        Z całą penością ten komentarz zostałby zamieszczony, gdyby nie zostały podane nr.pism.
        • lll IP
          Przeciez wyraznie bylo zaznaczone, ze sa to pensje w stosunku do sredniej krajowej placy. Jak Ty tak samo rzetelnie czytasz pozwy i rozpatrujesz sprawy jak ten artykul, to nie ma co sie dziwic krytyce sedziow.
          • [email protected] IP
            Redaktor AFER PRAWA Z. Raczkowski od 10 lat dochodzi swych praw, tymczasem żeby oskarżyć go o pomówienie (czytaj pisanie prawdy) sędzia Kamińska z Białegostoku nawet świadków nie potrzebowała wysłuchać i zaraz po jednym posiedzeniu wydaje wyrok nie informując nawet strony o swym stronniczym orzeczeniu. Dlaczego tak bardzo się spieszyła nietrudno się domyśleć - jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę...
            • bez-nazwy IP
              Wypraszam sobie wiązanie słowa \"mafia\" z Polska sądowa. Przy tej klice, mafia to harcerze. Mafia jest uczciwa, stawia sprawy jasno: albo będzie tak, jak Ona chce albo... Ale, Obywatel może się zwrócić o ochronę, pomoc do stosownych instytucji, urzędów Państwowych.
              A w Polsce ? Do kogo ma się zwrócić ? Do opłacanego z jego kieszeni ogólnopolskiego Towarzystwa Wzajemnej Adoracji ? Bezkarnego i ZAWSZE kryjącego przekręty kolesi spod znaku Temidy ?
              Namiastką uczciwości ze strony tej kilki byłoby umieszczenie na gmachach sądów / prokuratur napisów \"Porzućcie wszelkie nadzieje Ci, co nie macie znajomości lub nie daliście w łapę\".
              • [email protected] IP
                Rada Europy nie odpowiada na skargi i na wniosek o wyznaczenie pełnomocnika na mój koszt.Dokumenty, które obrazują oczywiste działania przestępcze prawników, przesyła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który nadaje nr sprawy(16579/10)i zachęca do wypełnienia formularza.Czwarta Sekcja jest znana z tego, że sprawy tego typu tuszuje(25689/06). W tej sprawie nie było mi dane skorzystać z pomocy prawnej.
                Teraz sytuacja się powtarza. Na natarczywe domaganie się przeze mnie adwokata, Trybunał odpowiada:
                ,,Na etapie składania wstępnej skargi nie musi być Pani reprezentowana przez prawnika, ani Pani pełnomocnik(jeżeli chce Pani takiego wyznaczyć) nie musi być prawnikiem\"
                W cywilizowanej części Europy następuje pozbawienie praw człowieka, gdy się wystąpi przeciwko mafii sądowej.
                Przed tą zarazą na kolana pada władza, Rzecznik Praw Obywatelskich i mecenas Ryszard Kalisz(SLD), który ma jeszcze tupet przypominać obywatelom, że brał udział przy pisaniu Konstytucji RP.
                • SPRAWIEDLIWY REALISTA. IP
                  Polskie sądownictwo jest skażone nepotyzmem,protekcjonizmem,korupcją\\tysiące przykładów z mass-medii oraz internetu\\Sędziowie nie wyrażają zgody na nagrania audio-video, w obawie,iż wyjdą na jaw ewidentnie, 1.brak kwalifikacji i doświadczenia. 2.lenistwo objawiające się z faktem niezaznajomienia się z aktami sprawy.3. stronniczość i nieobiektywizm w stosunku do jednej ze stron.4.rażąca nieznajomość prawa i uchybienia formalne oraz ignorancka interpretacja aktów prawnych,wniosków dowodowych,swobodna ocena dowodów-manipulacja faktami dowodnymi 5. solidarność w oddalaniu pozwów\\ sąd I-ej i II-ej instancji\\bez merytorycznych uzasadnień, w tym podstaw i wykładni prawnych. Patologia ta dot. 75% sędziów wyjątek stanowią sądy poznańskie dot.bardziej sądów cywilnych\\ w Polsce\\na podstawie zebranych danych dot. zmian wyroków sądowych w wyższych instancjach , oraz skarg do rzecznika praw obywatelskich, fundacji helsińskiej, europejskiego sądu w Strassburgu, wyroków SN i NSA.6. Brak protokułowanie zeznań stron w SA, to udogodnienia do ignorancji i lenistwa polskich sędziów\\poza nielicznymi wyjątkami\\.7 ochrona sędziego w ramach immunitetów oraz korporacji sędziowskich\\w UE sędziowie są pozwawieni immunitetów,i posiadają ograniczenia czasowe do przebiegów i zakończenia procesów.Podlegają bardzo ostrym rygorom przepisów dyscyplinarnych\\kodeks moralny\\ i niezależnej kontroli zpoza MS.DEGRENGOLADA III-ej władzy.Taki jest realny i rzeczywisty obraz sądownictwa polskiego anno domini 2010r.
                  • [email protected] IP
                    Wszystko wskazuje na to, że rządząca formacja drwi sobie z prawa.Nasłała na mnie prokuraturę (3DS67/10), która straszła sądem za jej nękanie.Gdy to Pani asesor nie wyszło,oznajmiła,że o tym, czy sprawa trafi do sądu, zdecyduje minister Julia Pitera.Pani minister wie doskonale, że sądu nie da się tak ustawić, jak prokuraterę. Nie byłoby problemu gdyby minister ds.korupcji odniosła się do kilku pism urzędowych,ale one muszą ją zwalać z nóg.
                    • [email protected] IP
                      Przedstawiam jaki ogromny lęk przed sitwą prawniczą czuje Sejm RP: Zwróciłam się do kilkunastu posłów z prośbą o interwencję - zero odpowiedzi. Na skargę wniesioną do Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, odpowiada Kancelaria Sejmu. Otrzymałam od niej kilka odpowiedzi, które są perfidnym krętactwem. Przewodniczący Komisji mecenas Ryszard Kalisz (SLD)nie chce mnie poinformować, dlaczego moja skarga nie kwalifikuje się do Komisji.
                      Gdyby sprawdzono w/w zachowania, to kandydatura Marszałka Sejmu-Bronisława Komorowskiego na Prezydenta RP zostałaby poważnie zachwiana.
                      • [email protected] IP
                        Do Szanownej minister Julii Pitery dostarczyłam dokumentację na oczywiste działania przestępcze prawników. Żebym nie domagała się od niej odpowiedzi, postanowiła mnie zastraszyć, wysyłajšc pismo do mojego przełożonego. Z tego powodu chcę złożyć pozew do sšdu, ale nie mogę natrafić na odważnego adwokata. W dniu 23.11.2009r. zwróciłam się do Rzecznika Praw Obywatelskich o wyznaczenie mi Pełnomocnika na mój koszt. Załšczyłam również pismo, które miało mnie zastraszyć. Wniosek, który wpłynšł do Rzecznika w dniu 25.11.2009r. pozostał bez odzewu. Wiarygodnoœć tego Urzędu jest żadna. Przekonałam się już o tym w 2000 i 2005r. Gdy się wykaże postępowanie przestępcze sędziów, wówczas następuje pozbawienie praw człowieka.
                        Porażajšce jest to, że Naczelne Organy Państwa znajdujš się pod butem sitwy prawniczej!!!
                        • harry IP
                          Szkoda czasu na czytanie tych kłamst i wyciągniętych z  kapelusza wniosków. To  zwykłe narzekanie i pomówienia.
                          Niech autor weźmie się do rzetelnej pracy dziennikarskiej i  do  porównań krajowych i zagranicznych spraw używa spraw zbliżonych. W sprawie austryjackiej oskarżony przyznał się do winy i okoliczności sprawy jednoznacznie go obciażały. Natomiast w sprawie polskiej użytej do porównań nie  było przyznania się. Oskarżony prezentował swoją wersję zdarzeń, która musiała być zwerfikowana. Proszę porównywać podobne sprawy, a nie dwie krańcowo różne pod względem procesowym!!! W polkich sądach sprawy w których nastepuje przyznanie się oskarzonego też trwają krótko. Autor całkowicie wyssanymi z  palce wnioskami obraża zdecydowaną większość osób pracujących w  sądownictwie.
                          Odkąd to  sędziom nie  wolno upomnieć się o wynagrodzenie pomomimo zapisu Konstytucji o odpowiednim jego poziomie ?
                          Autor zapomniał, iż obecnie postępowania dyscyplinarne są jawne. Dalej zapomina o konsekwencjach ukarania dyscyplinarnego (patrz ustawa o ustroju sądów powszechnych), a szczególnie dla  nabycia prawa do podwyżki pensji.
                          Przede wszystkim Panie autorze zapomniałeś o tym, iż  dopuszczalna jest obiektywna krytyka, a nie \"używanie sobie\" poprzez posługiwanie się bezpodstawnymi ogólnikami i wyciąganie dowolnych wniosków. Autor nawet dla  przykałdu zapomniał napisać co  takiego złego piszą sędziowie w uzasadnieniach. Napewno lepiej piszą, aniżeli autor tego artykułu.
                          • [email protected] IP
                            Przed wydaniem wyroku przez WSA, zwróciłam sie do Rzecznika Praw Obywatelskich, żeby się przyłączył do sprawy, bo wszystko wskazuje na to, że jest ustawiona. Uzasdnienie odmowy było kłamstwem i jeszcze Rzecznik bezczelnie powoływał się na przepisy prawa, które rzekomo tak stanowią. Po wydanym wyroku, sporządzenia skargi kasacyjnej odmówił adwokat i Rzecznik. Wydawało mi się, że skoro adwokat nie musi się podpisać pod skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, to ją napisze. Uczyniłam więc to sama, nie zdając sobie z tego sprawy, że to jest jedna klika.
                            Skarga ( 25689/06) została oddalona na posiedzeniu rzekomo trzech sędziów, w tym Polaka.
                            Sąd Pierwszej Instancji i Trybunał Sprawiedliwości, chroniąc patologiczne decyzje, wydane przez Komisję Europejską i Komisję Petycji uniemożliwiły mi je zaskarżyć. Nie omieszkałam wyrazić swojego zdania, co sądzę o takim Trybunale. Żeby to wynaturzenie zatuszować, postanowiono wykorzystać Czwartą Sekcję. Otrzymałam od niej pismo bez podpisu, z nadanym numerem sprawy (24128/08), w którym domagała się wypełnienia formularza i dosłania dokumentacji. Sekcja ta nie posiada żadnych uprawnień do tego typu spraw, ale ma atut- oddalając skargę nie musi niczego uzasadnić.
                            W Polsce demokratycznej rządzonej przez krętaczy z PO, nie posiadam żadnej możliwości skorzystania z Pełnomocnika na własny koszt. Aby mnie odwieść od dochodzenia sprawiedliwości, nasłano na mnie rządowego gangstera. W kraju, u władzy nie może być partia, która chodzi na krótkiej smyczy sitwy prawniczej!!!
                            • SAWA IP
                              przejśc przez sprawę w polskim sądzie to jak przejśc drogę krzyżową, pełni arogancji, ignorancji, bezduszni i niekompetentni pracownicy sądu pastwią się nad ludźmi z wyraźnym zadowoleniem, skazując to zastraszone wszelkimi rygorami towarzystwo na prawdziwe katusze...
                              • [email protected] IP
                                Został wydany wyrok(Sygn.aktIISA/Wa949/05), który nie ma nic wspólnego z praworządnością. Z tego powodu nie pozwolono mi wnieść skargi kasacyjnej na własny koszt, czyli w sposób bandycki pozbawiono mnie praw człowieka. Rzecznik Praw Obywatelskich i naczelne organy państwa, odpowiadając na skargi, traktują państwo jak prywatne ranczo.Natomiast Krajowa Rada Sądownictwa - milczy. Takiego bezprawia nie było nawet za komuny, żeby w zwykłych sprawach sędziowie na bezczelnego ustawiali wyroki!!!

                                Czytaj także