Miliard w szczepionce

Miliard w szczepionce

„Gdybym wiedziała o skutkach ubocznych, nigdy nie pozwoliłabym córce zaszczepić się przeciwko rakowi szyjki macicy. Dziś byłaby ze mną, mogłabym ją przytulić” – żaliła się miesiąc temu w telewizji CBS Amerykanka Emily Tarsell. Jej 21-letnia córka Christina zmarła nagle trzy tygodnie po wzięciu ostatniej, trzeciej dawki szczepionki przeciwko wirusowi HPV.
To dwudziesty dziewiąty przypadek śmierci na krótko po wzięciu szczepionki, zgłoszony amerykańskim władzom. W Polsce szczepionkę przeciwko wirusowi HPV, który może być przyczyną nowotworu szyjki macicy, przyjęło już 50 tys. dziewczynek – na ogół w ramach opłaconych przez samorządy akcji szczepień. Jej producent, amerykański koncern farmaceutyczny Merck, sugeruje polskiemu rządowi, aby budżet opłacił szczepienia wszystkim nastolatkom. Gra toczy się o ogromne pieniądze. Urzędy ds. kontroli bezpieczeństwa leków w USA i UE wydały oświadczenia, że silgard (handlowa nazwa szczepionki w  Polsce; w USA sprzedawana jest pod marką gardasil) jest bezpieczny. Nie ma dowodów, że zgony w USA zostały spowodowane przez szczepienia. Przedstawiciele Mercka podkreślają, że zaszczepiono już kilkanaście milionów osób i przy tak dużej populacji zawsze zdarzają się przypadki niewyjaśnionych zgonów. To, że nastąpiły one po wzięciu szczepionki, ma  być tylko wynikiem zbiegu okoliczności. Hiszpańskie Ministerstwo Zdrowia wstrzymało jednak aplikowanie jednej serii silgardu (o numerze NH52670), po tym jak dwie 14-letnie dziewczynki, które się nie znały i nigdy nie  spotkały, po przyjęciu szczepionki 4 i 6 lutego straciły przytomność i  wpadły w konwulsje. Ich stan jest stabilny. Resort zezwolił więc na  kontynuowanie szczepień. W lutym amerykańskie Narodowe Centrum Informacji o Szczepionkach (National Vaccine Information Center), istniejąca od 27 lat prywatna instytucja monitorująca bezpieczeństwo szczepionek, wydało raport, w którym porównano liczbę przypadków zgłaszanych pogorszeń stanu zdrowia w krótkim czasie po wzięciu silgardu oraz innej szczepionki. Z analizy wynika, że zanotowano 33 razy więcej zgłoszeń zakrzepicy i 15 razy więcej przypadków udaru mózgu. Urzędnicy nadzorujący rynek leków podważają jednak wnioski tego raportu. To tylko przykłady wątpliwości, jakie budzi silgard.

„W ciągu zaledwie dwóch lat rak szyjki macicy z mało znanej choroby, charakterystycznej prawie wyłącznie dla krajów Trzeciego Świata, stał się ?najmodniejszą? chorobą w USA i Europie Zachodniej" – napisał 20 sierpnia 2008 r. „The New York Times". „Merck lobbował praktycznie każdą wpływową osobę, organizacje kobiece, polityków. Wywołał panikę wśród ludzi. Sprawił, że byli przekonani, iż muszą jak najszybciej zaszczepić swoje dzieci, bo za chwilę będzie za późno” –  stwierdziła prof. Diane Harper z Dartmouth Medical School w wywiadzie dla tej gazety. Harper była jedną z osób prowadzących badania kliniczne silgardu, a w latach 2006-2007 odpowiadała za program walki z rakiem szyjki macicy w Światowej Organizacji Zdrowia. Silgard został zatwierdzony przez amerykański Urząd ds. Kontroli Żywności Leków (Food and Drug Administration) zaledwie sześć miesięcy po  złożeniu wniosku przez Mercka. Kilka tygodni później Centrum Kontroli i  Zapobiegania Chorobom (Centers for Disease Control and Prevention) zarekomendowało silgard do powszechnego stosowania u dziewczynek. Jak zauważyła Harper, większość szczepionek czeka trzy lata na taką zgodę. Przed zezwoleniem na szczepienie całej populacji odczekuje się nawet 5-10 lat. „W takim okresie dowiadujemy się więcej o skutkach ubocznych. Wcześniej szczepionkę powinni dostać tylko ci, którzy zdają sobie sprawę z większego ryzyka i są w stanie je zaakceptować” – powiedziała Harper. Merckowi bardzo zależało na szybkim zaszczepieniu jak największej liczby osób. W momencie wprowadzenia na rynek jego szczepionka przeciwko HPV była jedyną tego rodzaju. Koncern zdawał sobie sprawę, że prędzej czy  później rywale opracują własne szczepionki i rozpocznie się walka o  rynek, co wymusi konieczność obniżenia cen, czyli zmniejszenia zysków. Już pod koniec 2007 r. do sprzedaży dopuszczono cervarix brytyjskiej firmy GlaxoSmithKline (w Polsce zaszczepiono nim około 10 tys. osób), ale szczepionka ta zapewnia mniejszą ochronę niż silgard. Trzy dawki silgardu kosztują około 1400 zł, co oznacza, że jest to jedna z  najdroższych szczepionek w historii. Europejskie Towarzystwo Ginekologiczne twierdzi, że powinna kosztować około 700 zł. Merrill Goozner, były szef działu ekonomicznego „The Chicago Tribune”, w  książce „Pigułka za 800 milionów dolarów” wskazuje, że największe amerykańskie koncerny farmaceutyczne na badania przeznaczają 14,1 proc. przychodów, a na reklamę – 30,8 proc. Przy tak wysokiej marży na  silgardzie Merck ma mnóstwo pieniędzy na promocję leku. I robi wszystko, by zdobyć rynek, zanim pojawi się poważna konkurencja.

Aby zdać sobie sprawę, jak gigantyczną pracę PR-owską wykonał Merck, trzeba wiedzieć, że jeszcze do niedawna rak szyjki macicy w ogóle nie  był uważany za problem w krajach rozwiniętych. Wyeliminowano go przez wprowadzenie regularnych badań cytologicznych dla kobiet (nawet te, które się zaszczepiły, i tak muszą się badać, bo – jak twierdzi Merck – szczepionka jest skuteczna w 70 proc.). Na przykład w Finlandii śmiertelność z powodu raka szyjki macicy wynosi kilkanaście osób rocznie i są to prawie wyłącznie kobiety, które nie chodziły regularnie na  badania. Regularna cytologia pozwala wykryć prawie wszystkie nieprawidłowe zmiany macicy, które następnie są usuwane m.in. za pomocą lasera. Przekształcenie się takich tworów w komórki rakowe trwa nawet 10 lat. Dlatego jest to jeden z niewielu nowotworów, który jest uleczalny prawie w 100 proc. Krótko mówiąc, w Europie Zachodniej problem nie istnieje nie dlatego, że kobiety się tam szczepią, tylko dlatego, że się regularnie badają. W Polsce w broszurach „promujących profilaktykę raka szyjki macicy" o  tym się nie informuje. Na pierwszym planie wybija się informację, że rak szyjki macicy to druga największa przyczyna śmiertelności wśród kobiet na świecie. Tyle że za tę statystykę odpowiadają kraje wschodniego wybrzeża Afryki i zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej, gdzie albo nie ma w ogóle opieki medycznej, albo kobiety z niej nie korzystają. Nawet w Polsce, gdzie rak szyjki macicy uwa- żany jest za relatywnie duży problem (regularnie cytologię robi tylko 15 proc. kobiet; w unii – 85 proc.), takie przypadki stanowią jedynie 3 proc. wszystkich nowotworów. Rocznie diagnozuje się w Polsce 130 tys. nowych przypadków nowotworów, z czego 4 tys. to rak szyjki macicy. O  tym, że kampanie informujące o tym nowotworze to w istocie zakamuflowana reklama szczepionek, świadczy choćby to, że na raka prostaty zapada i  umiera w Polsce dwa razy więcej osób niż na raka szyjki macicy, a  problem nie jest nawet w niewielkiej części tak nagłośniony.

W Ameryce zarzuty wobec szczepionki i jej producenta podnosiły m.in. dzienniki „The New York Times", „The Wall Street Journal", telewizje CNN, CBS i NBC. W polskich mediach jest inaczej. Na  przykład w „Dzienniku” z 18 marca 2009 r. prof. Marek Sikorski mówi tak: „W Unii Europejskiej na raka zapadają tylko trzy na 100 tys. kobiet, u  nas – nadal 16 na 100 tys. (…) Tylko szczepienia mogą pomóc”. Przedstawiony jest jako „ginekolog z Akademii Świętokrzyskiej”, tymczasem jest on także wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Profilaktyki Zakażeń HPV (PTPZHPV), które na swojej stronie internetowej informuje, że jego „partnerem” jest firma MSD Polska, czyli polska filia Mercka, producenta silgardu (firma ta ma na swojej stronie internetowej link do strony towarzystwa). Na pytanie „Wprost”, co  oznacza takie „partnerstwo”, rzecznik MSD Polska Karol Poznański wyjaśnia, że firma przekazuje pieniądze na przykład na kongresy organizowane przez towarzystwo oraz finansuje wydawany przez nie  biuletyn „Monitor HPV”. Ustaliliśmy też, że prezes PTPZHPV prof. Sławomir Majewski 16-17 maja 2008 r. wygłosił w Poznaniu na konferencji „Profilaktyka pierwotna i wtórna – diagnostyka i leczenie raka szyjki macicy” wykład na temat silgardu, sponsorowany przez MSD Polska. Firma odmówiła ujawnienia kwoty honorarium, ale w USA koncern płacił lekarzom po 4500 USD za 50-minutowe wykłady na temat szczepionki (rekordziści zarobili w ten sposób kilkaset tysięcy dolarów). Daje do myślenia, że  towarzystwo powstało w październiku 2005 r., a więc zaledwie kilka miesięcy przed dopuszczeniem silgardu do sprzedaży.

Skuteczność silgardu w walce z rakiem nie jest tak oczywista, jak twierdzą przedstawiciele producenta. „Nie ma żadnego naukowego dowodu na  to, że szczepionka zapobiega rakowi" –  napisał prof. Carlos Alvarez-Dardet, ekspert ds. szczepień z  hiszpańskiego Uniwersytetu Alicante w dzienniku „El Pais". Pod jego apelem o wstrzymanie finansowanych z budżetu szczepień na raka szyjki macicy podpisało się 7 tys. hiszpańskich lekarzy. Od momentu zakażenia się wirusem HPV do pojawienia się nowotworu mija nawet 10 lat. Tymczasem gardasil testowano 5 lat, a cervairx – 6,5 roku. W tak krótkim czasie producenci tych szczepionek udowodnili jedynie, że zmniejszają one liczbę tzw. dysplazji, czyli zmian w komórkach, które mogą – ale nie muszą – przekształcić się w nowotworowe. Nawet gdyby szczepionki działały tak, jak twierdzą ich producenci, to i tak pierwsze efekty tego będą widoczne za wiele lat. Szczepione są bowiem kilkunastoletnie dziewczynki (wirus HPV przenoszony jest drogą płciową, więc zabezpiecza się dziewczynki przed rozpoczęciem przez nie współżycia seksualnego). Tymczasem większość przypadków raka szyjki macicy występuje u dużo starszych kobiet. Z tego powodu oraz ze względu na wysoki koszt szczepionki w listopadzie 2008 r. z finansowania z budżetu szczepień przeciwko HPV wycofała się Irlandia. Nad podobnym posunięciem debatuje się dziś Niemczech. W ulotce reklamowej silgardu Merck przyznaje, że nie wiadomo, jak długo będzie trwała ochrona gwarantowana przez szczepionkę. U niektórych dziewczynek w testach klinicznych ochrona kończyła się już po trzech latach. Może się więc okazać, że oprócz trzech standardowych dawek będzie im potrzebna co najmniej jeszcze jedna, a to oznacza kolejne grube pieniądze.

Sfinansowanie szczepień tylko jednego rocznika dziewczynek w wieku szkolnym kosztowałoby 400 mln zł. Na  wszystkie obowiązkowe szczepionki w Polsce wydaje się rocznie 65 mln zł. Cały Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych ma do dyspozycji nie więcej niż 300 mln zł rocznie. Jak podaje Merck, w 2008 r. sprzedaż silgardu spadła o 16 proc. Jeszcze w grudniu 2008 r. koncern przewidywał, że w 2009 r. sprzeda szczepionkę za 1,4-1,6 mld USD. W  lutym obniżył prognozę do 1,1-1,3 mld USD. Nic dziwnego, że ostro walczy o polski rynek. Gdy 18 marca minister zdrowia Ewa Kopacz oświadczyła, że  ze względu na zbyt wysoki koszt nie będzie możliwe sfinansowanie takiego programu szczepień, na jej głowę posypały się gromy. W mediach przedstawiano ją jako nieczułą na los biednych kobiet zagrożonych straszliwą chorobą gnębiącą świat. Tymczasem ostrożność w tej sprawie jest jak najbardziej wskazana. Na pewno po to, by uchronić pieniądze podatników, a być może także ich zdrowie. 

Pieniądze i medycyna

Marek Twardowski Wiceminister zdrowia

Nie ma gwarancji, że szczepionka przeciwko wirusowi HPV powodującemu raka szyjki macicy jest tak skuteczna, jak twierdzą koncerny farmaceutyczne. Jeżeli za 30 lat się okaże, że się pomyliły, to nikt nie  zwróci podatnikom dziesiątków miliardów złotych. A nawet jeżeli szczepionki byłyby tak skuteczne, jak twierdzą koncerny, to ciągle są one stanowczo za drogie. Za te same pieniądze można pomóc znacznie większej liczbie obywateli. A raka szyjki macicy można uniknąć, regularnie poddając się badaniom cytologicznym.

Karol Poznański Rzecznik prasowy MSD Polska

Urzędy kontroli bezpieczeństwa leków z  USA i UE oraz Międzynarodowa Organizacja Zdrowia (WHO) podkreślały bezpieczeństwo szczepionek przeciwko powodującemu m.in. raka szyjki macicy wirusowi HPV oraz płynące z tych szczepień korzyści. Nasza firma od czterech lat wspiera kampanię „Chronię życie przed rakiem szyjki macicy". Nie możemy ujawniać, ile pieniędzy wydaliśmy na tę kampanię. Informacje te dotyczą bowiem naszych partnerów. Część z nich objęta jest także tajemnicą handlową. Wszelkie nasze działania prowadzone są w  Polsce zgodnie z obowiązującym prawem.

Okładka tygodnika WPROST: 14/2009
Więcej możesz przeczytać w 14/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 10
  • mamaHania IP
    Jeśli ktoś się boi raka to powinien zacząć się zdrowo odżywiać i zapewnić sobie dietę bogatą w amigdalinę, bo to brak amigdaliny w ograniźmie powoduje raka. A artykuł bardzo słusznie wspomina, że szczepionki to biznes i tu nie chodzi o zdrowie. Ja się nie zgadzam na fundowanie szczepień z kasy państwa, bo szczepienia to kłamstwo i propaganda, którą jesteśmy karmieni od 100 lat, co potwierdził w roku 1985 dr Albert Sabin, wynalazca doustnej szczepionki na polio. Powiedział, ze wieloletnie badania wykazały, że szczepienia są nieskuteczne.
    • kolaborantka IP
      Taki cel, bo do niektórych rodziców przemawiają tylko reklamy, nie wiedzą co to NOP i że szczepiąc skazują swoje dziecko na szereg przewlekłych cywilizacyjnych chorób wcześniej, niż w wieku dojrzałym...
      • Nadzieja IP
        CZy pisząc ten artykuł pomyślał Pan o tych 4 tysiącach kobiet które słyszą diagnozę:\"ma Pani raka...\" albo o tych które są obciążone genetycznie i nawet 20 % więcej szans na to, że nie zachorują sa dla nich bezcenne? Moim zdaniem farmakologia nie jest dziedziną do szukania \"afer\", poza tym jeżeli ktoś decyduje sie na szczepionke przeciw HPV to nie kupuje jej w supermarkecie i zaszczepia się w domu, tylko konsultuje swój wybór z lekarzem, a ten na pewno nie działa pod wpływem koncernu amerykańskiego, tylko dla dobra pacjentki.
        Jestem przed szczepionką i gdybym poważnie potraktowała ten artykuł to może bym zrezygnowała, dzieczyny... To nie jest kwestia komercji, to kwestia Waszego życia!
        • Kasia IP
          Jestem po drugiej dawce tej szczepionki. Po pierwszej nie mialam żadnych objawów, natomiast po drugiej cała spuchłam, mialam problemy z przełykaniem i oddychaniem, gorączkę, omdlenia... Objawy utrzymywaly się przez ok. 2 tyg. Natomiast po paru miesiącach spowrotem wrócily. Nie zamierzam brać trzeciej dawki...
          • [email protected] IP
            Panski artykul jest porazajacy.Wszystko przeciw,glownie
            wstep.Wiadomo,ze prawie wszedzie i wszystkim chodzi o pie-
            niadze.Mam jednak nadzieje,ze te szczepionke nie wynalez-
            li ludzie zapatrzeni tylko w \"kase\" i nie tylko tacy ja
            propaguja.Nie jestem slepo zapatrzona w nowosci,do wielu
            rzeczy podchodze sceptycznie,do sprawy szczepienia dziew-
            czynek rowniez.Moje corki,po konsultacji z lekarzem,zdecy-
            dowaly,ze sie zaszczepia.Po Panskim artykule starsza cor-
            ka pyta:\"mamo,czy moze byc tak,ze ja tez umre?\"
            Taki byl cel Panskiego artykulu?