Powodem wszczęcia śledztwa i w jego konsekwencji całej operacji karabinierów była sprawa 20-latka, który po zażyciu jednej z takich substancji trafił do szpitala w Neapolu. W wielu przypadkach, jak ujawniono, w ofertach sklepów teoretycznie sprzedających preparaty wzmacniające były także bardzo szkodliwe produkty. Podkreśla się, że we Włoszech rozwija się moda na zażywanie tego typu substancji. Handel takimi dopalaczami kierujący śledztwem prokurator z Mediolanu Antonio Sangermano określił jako "kamuflaż sprzedaży środków o działaniu psychotropowym". Wśród nich - zauważył - były także te, które figurują jako narkotyki na listach ministerstwa zdrowia. Inne zaś jeszcze się tam nie znalazły i wymagają prawnych uregulowań - podkreślono.
zew, PAP