Złoty pociąg znaleziony? Poszukiwacz przerwał milczenie. „Nie dożyłbym następnego dnia”

Złoty pociąg znaleziony? Poszukiwacz przerwał milczenie. „Nie dożyłbym następnego dnia”

Podziemny tunel
Podziemny tunel Źródło: Fotolia / TTstudio
Lider grupy poszukiwaczy „Złoty Pociąg 2025” odpowiedział na serię pytań internautów. Michał Motak odniósł się też do słów krytyki.

Michał Motak to lider grupy poszukiwaczy „Złoty Pociąg 2025”. Radiesteta w kwietniu 2025 r. dokonał zgłoszenia do organów państwowych znaleziska w postaci trzech wagonów kolejowych z okresu II wojny światowej, które mają być ukryte w zamaskowanym tunelu, znajdującym się na trasie pomiędzy Świebodzicami a Wałbrzychem. W styczniu 2026 r. Michał Motak poinformował, że otrzymał zgodę od konserwatora zabytków na prowadzenie dalszych działań.

Złoty pociąg znaleziony? Lider poszukiwaczy zabrał głos

Poszukiwacz opublikował nowy film, w którym odpowiada na pytania internautów. Jeden z nich był ciekaw, kiedy zostaną podjęte „działania odkrywcze”. Jak zaznaczył Michał Motak, ważną rolę w przeprowadzeniu dalszych badań odgrywają warunki pogodowe. – Myślę, że ten czas nadchodzi. Myślę, że kwiecień jest takim miesiącem, w którym można te badania przeprowadzić. Jeżeli będzie fajna pogoda i będzie sucho, nie będzie ulewnych deszczy, to te badania zostaną przeprowadzone – odpowiedział w nagraniu na kanale Underground Hunter – Łowca podziemi w serwisie YouTube.

Inny internauta okazał znużenie tematem poszukiwań złotego pociągu i zapytał, ile „można smażyć tego kotleta”. – Ja mogę odpowiadać za siebie, nie za to, co działo się 10 lat temu. Mogę odpowiadać tylko za to, co jest obecnie, za swoją pracę, za swój tunel. 20 stycznia dopiero otrzymałem zezwolenie, więc minęło niewiele czasu. Była zima, były mrozy. Pogoda się zmienia, poprawia. I ten „kotlet” będzie niedługo usmażony. I to będzie tak usmażony, że wszyscy się będą nim zajadać – odparł Michał Motak.

Tak poszukiwacz odpowiedział na krytykę. „Nikomu nie chwaliłem się tym, co robię”

Kolejny internauta zarzucał liderowi grupy poszukiwawczej, że „poza przechwałkami niczym nie może się pochwalić” w przeciwieństwie do zawodowców.

– Różnica między mną a tzw. leszczami polega na tym, że ja swoją pracę wykonywałem przez wiele lat po cichu. Nikomu nie chwaliłem się tym, co robię. Nie potrzebowałem taniego lansu, więc działałem spokojnie. I moja wiedza jest dzisiaj taka, o jakiej leszcze mogą tylko pomarzyć. Gdybym zaczął mówić o tym, co wiem, to bym nie dożył następnego dnia – powiedział Michał Motak. Jak podkreślił, wkrótce przekonamy się, kto jest prawdziwym poszukiwaczem.

Czytaj też:
Złoty pociąg odnaleziony? Ekspertka przekreśla nadzieję. „To sprawa zero-jedynkowa”
Czytaj też:
Kawałek historii na dnie Morza Egejskiego. Naukowcy odkryli coś wyjątkowego

Źródło: WPROST.pl / YouTube