„W związku z pojawiającym się w przestrzeni publicznej informacjami dotyczącymi wczorajszego rzekomego siłowego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej przez grupę około 150 migrantów oraz ataku na funkcjonariuszy Straży Granicznej, stanowczo dementujemy te doniesienia” – napisała SG na portalu X (dawnym Twitterze – red.).
W dalszej części komunikatu pojawił się apel o powstrzymywanie się od rozpowszechniania niezweryfikowanych informacji, które wprowadzają opinię publiczną w błąd i niepotrzebnie potęgują poczucie niepokoju. „Nie ma zgody na dezinformację i manipulację” – podsumowano.
150 migrantów sforsowało polskie umocnienia? Stanowczy komunikat SG
Do sprawy odniosła się także rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. „Dezinformacja dopada już wszystkich! Tym razem — przez polityczne łakomstwo — nieprawdziwe informacje podał polityk opozycji, Jacek Sasin. Sugerując się wpisem z fejkowego konta, opublikował treści, które nijak mają się do rzeczywistości” – napisała Karolina Gałecka. „To nie jest troska o bezpieczeństwo — to napędzanie strachu kłamstwem. Sprawdzajcie źródła!” – podkreśliła na zakończenie.
Straż Graniczna na bieżąco publikuje raporty dotyczące skali incydentów na granicy z Białorusią. W najnowszym z nich, który obejmował wydarzenia z 18 marca, była mowa o prawie 30 próbach nielegalnego przedostania się do Polski. Przez kilka wcześniejszych dni nie odnotowano ani jednego tego typu incydentu, a w dniach 13-15 marca – ponad 10 prób.
W ubiegłym tygodniu w miejscowości Ozierany Duże, przy granicy z Białorusią, odbyła się konferencja prasowa, podczas której szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformował o innowacji, jeśli chodzi o umocnienie polskich zabezpieczeń przed nielegalną migracją ze wschodniego kierunku.
Czytaj też:
Rząd mówi o sukcesie, a dramat na granicy trwa. „Ci ludzie nie zniknęli”Czytaj też:
Białoruś nie odpuszcza z migrantami. Szkoli ich w specjalnych obozach treningowych
