Teczki Kaczyńskiego istnieją - uznał warszawski Sąd Okregowy.
Trudno nam pogodzić się z tym, że warszawski Sąd Okręgowy rozpatrzył sprawę, którą wytoczył nam Lech Kaczyński w tzw. trybie wyborczym. Czyli: przyspieszonym, przy uproszczonych procedurach. Przecież pisaliśmy o ministrze sprawiedliwości - nie kandydacie na posła. Sam fakt rejestracji kandydatury w Państwowej Komisji Wyborczej nie wystarcza, naszym zdaniem, do domagania się dodatkowych przywilejów sądowych. Takich, jak odrzucenie wniosku o przeanalizowanie zgromadzonych przez nas materiałów dowodowych. Sąd, chcąc nie chcąc, dał do zrozumienia, że wystarczy zarejestrować się jako kandydat by żądać procesu w przyśpieszonym terminie, wyroku w 24 godziny.
Ale, choć złożymy zażalenie na postanowienie sądu, jego decyzja miała przynajmniej jeden dobry skutek. Sąd przeanalizował skargę Lecha Kaczyńskiego, w niekorzystnym dla Wprost trybie i... ODDALIŁ JĄ!!! Nakazał nam przeproszenie Zbigniewa Wassermana, ale nie podważył przytoczonych przez nas zarzutów. Nie podważył tego, że - jak napisaliśmy - ślady obsesji w szukaniu haków na osoby publiczne funkcjonariuszy państwowych 'Wprost' odkrył w działaniach podjętych przez prokuratury w Gdańsku i w Żywcu za zgodą i wiedzą Lecha Kaczyńskiego jako prokuratora generalnego.
I w innych podległych mu prokuraturach.
Bartłomiej Leśniewski
Ale, choć złożymy zażalenie na postanowienie sądu, jego decyzja miała przynajmniej jeden dobry skutek. Sąd przeanalizował skargę Lecha Kaczyńskiego, w niekorzystnym dla Wprost trybie i... ODDALIŁ JĄ!!! Nakazał nam przeproszenie Zbigniewa Wassermana, ale nie podważył przytoczonych przez nas zarzutów. Nie podważył tego, że - jak napisaliśmy - ślady obsesji w szukaniu haków na osoby publiczne funkcjonariuszy państwowych 'Wprost' odkrył w działaniach podjętych przez prokuratury w Gdańsku i w Żywcu za zgodą i wiedzą Lecha Kaczyńskiego jako prokuratora generalnego.
I w innych podległych mu prokuraturach.
Bartłomiej Leśniewski