SLD stoi przed dwoma problemami. Po pierwsze - musi przywrócić równowagę makroekonomiczną, co w praktyce oznacza cięcie wydatków budżetu. Po drugie - zaspokoić rozbudzone podczas kampanii wyborczej oczekiwania społeczne oczekiwań. Jak łatwo zauważyć rozwiązanie każdego z tych problemów wymaga działań zmierzających w odwrotnych kierunkach.
Markiem Belką, albo zaprowadzi porządek w finansach, albo przejdzie do historii jako współsprawca katastrofy ekonomicznej. Skazuje go to na konflikt z innymi politykami SLD. Konflikt nieunikniony, bo nie można ułożyć programu ekonomicznego, który by rozdawał wszystkim po ciasteczku, a jednocześnie nakazywał drastyczne oszczędności pieniędzy na owe ciasteczka przeznaczonych.
Nikt nie przypuszczał jednak, że konflikt zacznie się się tak szybko, jeszcze przed wyborami. Ale Marek Belka wyraźnie chciał mieć go za sobą jak najszybciej. Dlatego na konferencji prasowej w czwartek 20 września prawdy nie ukrywał (to czy postąpił tak na własną odpowiedzialność czy w uzgodnieniu z Leszkiem Millerem jest całkiem inną kwestią).
Aktywowi SLD niezbyt ta wypowiedź się spodobała, bo może spowodować spadek liczby oddanych głosów i trochę mniej miejsc w parlamencie. Aktyw zamiast programu koniecznych wyrzeczeń koncepcję zaboru środków z funduszy emerytalnych, albo przyjęcia pasywnej postawy, żądania szczegółowych raportów, powoływania komisji, gry na zwłokę.
Ten drugi program być może lepiej sprzedałby się w wyborach. Ale jego długookresowe skutki - byłyby fatalne. Michał Zieliński
Markiem Belką, albo zaprowadzi porządek w finansach, albo przejdzie do historii jako współsprawca katastrofy ekonomicznej. Skazuje go to na konflikt z innymi politykami SLD. Konflikt nieunikniony, bo nie można ułożyć programu ekonomicznego, który by rozdawał wszystkim po ciasteczku, a jednocześnie nakazywał drastyczne oszczędności pieniędzy na owe ciasteczka przeznaczonych.
Nikt nie przypuszczał jednak, że konflikt zacznie się się tak szybko, jeszcze przed wyborami. Ale Marek Belka wyraźnie chciał mieć go za sobą jak najszybciej. Dlatego na konferencji prasowej w czwartek 20 września prawdy nie ukrywał (to czy postąpił tak na własną odpowiedzialność czy w uzgodnieniu z Leszkiem Millerem jest całkiem inną kwestią).
Aktywowi SLD niezbyt ta wypowiedź się spodobała, bo może spowodować spadek liczby oddanych głosów i trochę mniej miejsc w parlamencie. Aktyw zamiast programu koniecznych wyrzeczeń koncepcję zaboru środków z funduszy emerytalnych, albo przyjęcia pasywnej postawy, żądania szczegółowych raportów, powoływania komisji, gry na zwłokę.
Ten drugi program być może lepiej sprzedałby się w wyborach. Ale jego długookresowe skutki - byłyby fatalne. Michał Zieliński