Wyścig z czasem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nagłe złagodzenie stanowisk negocjacyjnych polskiej strony nie jest zaskoczeniem. Zgodnie z naturą tego typu rokowań poprzednia ekipa prowadząca rozmowy stała się zakładnikiem wcześniej postawionych warunków. Przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi trudno było nagle znaleźć powód, dla którego mielibyśmy przestać upierać się przy 18-letnim okresie przejściowym na zakup przez obywateli państw Unii Europejskiej ziemi rolnej w naszym kraju, jeśli od kilkunastu miesięcy z uporem maniaka próbowaliśmy przekonać unijnych negocjatorów, że krótszy okres jest dla nas zdecydowanie nie do przyjęcia.
Zmiana ekipy rządzącej, a w ślad za tym wymiana osób prowadzących rozmowy z Unią pozwoliła Polsce na  przebudowę strategii negocjacyjnej. Z pewnością przyspieszy to uzyskanie kompromisowych rozwiązań i zamknięcie negocjacji. Być może uda się nawet zakończyć je zgodnie z ambitnym planem do końca 2002 r.
Przed rządem staje jednak o wiele poważniejszy problem. W naszym społeczeństwie ciągle maleje poparcie dla wejścia Polski do UE. Z ostatniego sondażu znów wynika, że mniej niż połowa Polaków głosowałaby w referendum za wejściem Polski do Unii. Czy uda się przekonać społeczeństwo, że bilans zysków i strat spowodowanych przez integrację europejską będzie mimo wszystko pozytywny?
Tomasz Wojciechowski