Z olbrzymią przewagą, czy o włos?

Z olbrzymią przewagą, czy o włos?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Większość ludzi żyjących nad Sekwaną ma serdecznie dosyć polityki kolejnych rządów - prawicowych i lewicowych - wobec imigrantów, deprawującej ich wysokimi zasiłkami. Każde dziecko we Francji wie, że w Brukseli panuje bałagan i nie jeden absurd, niejedno szkodliwe rozwiązanie -- już tam wymyślono, i na dodatek: wprowadzono w życie. Każdy ekonomista martwi się, że francuska gospodarka traci dystans do najlepszych.
Gdy Jean - Marie Le Pen przeszedł do drugiej tury, właśnie dlatego zagrano larum. Była przecież szansa na to, że Le Pen zgromadzi głosy wszystkich, dla których zmiana polityki dotychczasowych rządów - i gaullistów, i socjalistów - była oczywistą koniecznością.
Mieszkańcy Francji przypomnieli sobie, że ich kraj, to nie republika bananowa, gdzie do wygrania wyborów wystarcza krytyka dotychczasowych rządów, połączona z dawaniem niesprecyzowanych obietnic. Większości nie spodobał im się plan Le Pena. Co wcale nie oznacza, że podoba się porządek reprezentowany przez prezydenta Chiraca. Ten ostatni wygrał pierwsze swoje wybory prezydenckie obiecując walczyć z porządkiem i normami państwa lewicowego, nadopiekuńczego. Niewiele udało mu się zdziałać. Sukces Le Pena może jednak zmienić się w impuls, który pomoże Chiracowi wrócić do pierwotnego planu sprzed siedmiu lat.
Mariusz Kowalczyk