Nietykalni

Dodano:   /  Zmieniono: 
Amerykanin, który w poprzednią niedzielę w Kandaharze zamordował 16 Afgańczyków, jest już w USA. Bo Ameryka nie da skrzywdzić swoich żołnierzy, nawet jeśli są mordercami.
Niezauważony sierżant wyszedł z bazy o trzeciej w nocy. Zanim wystrzelił, najpierw budził ofiary. Kilkunastu Afgańczyków, także małe dzieci. Ciała z pierwszego domu próbował spalić. Potem wrócił do bazy i  od razu oddał się w ręce żandarmerii.

Już trzy dni później armia przerzuciła go do tymczasowego aresztu w Kuwejcie, ale w piątek, po  protestach tamtejszych władz, odleciał do Ameryki, gdzie w areszcie będzie oczekiwać na proces. Amerykanie nie posłuchali dramatycznego apelu afgańskiego parlamentu – dzień po masakrze posłowie przerwali obrady, aby zażądać publicznego procesu mordercy tam, gdzie doszło do  zbrodni. – Jego wywiezienie jeszcze nie przesądza sprawy – tłumaczył przebywający właśnie w Kabulu amerykański sekretarz obrony Leon Panetta. – Jeszcze może tu wrócić.

Nie wróci.

Więcej możesz przeczytać w 12/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.