Struzik: Sky Club sprzedawał wycieczki, choć wiedział, że zbankrutuje

Struzik: Sky Club sprzedawał wycieczki, choć wiedział, że zbankrutuje

Dodano:   /  Zmieniono: 
Adam Struzik (fot. PAP/Radek Pietruszka) 
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez spółkę Sky Club zamierza skierować do prokuratury marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. - Wnoszę o wszczęcie i przeprowadzenie w niniejszej sprawie postępowania karnego - sprecyzował.
Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik poinformował, że przedstawiciele Sky Club przyjmowali od klientów pieniądze wiedząc, że nie będą w stanie wywiązać się z zaciągniętych zobowiązań. Według Struzika głównym zarzutem pod adresem Sky Clubu jest doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzania mieniem klientów biura.

- Przedstawiciele biura podróży znając sytuację finansową zarządzanej spółki, i wiedząc, że nie będą w stanie wywiązać się z zaciągniętych zobowiązań przyjmowali od klientów świadczenia pieniężne - zaznaczył.

- Zarząd Sky Club jeszcze 2 lipca zapewniał o stabilnej sytuacji finansowej spółki - relacjonował Struzik. Marszałek dodał, że informację o stanie finansowym Sky Club 2 lipca 2012 r. w czasie spotkania zorganizowanego w siedzibie marszałka województwa przekazała członek zarządu Sky Club Agnieszka Dral. - Zanegowała możliwość ewentualnej niewypłacalności biura, stwierdziła również, że Sky Club ma pokrycie finansowe na przetrwanie tegorocznego sezonu turystycznego, choć zarząd spółki jest zaskoczony wielkością kosztów związanych z przejęciem zobowiązań Triady - wspominał marszałek. Według niego, w tej sprawie "zachodzi daleko idące podejrzenie popełnienia przestępstwa i świadomego wprowadzania w błąd klientów". Struzik podkreślił, że od klientów do ostatniej chwili przyjmowano pieniądze, choć zarząd Sky Club wiedział, że spółce grozi niewypłacalność, a w związku z tym upadłość.

Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik poinformował też, że do Polski udało się sprowadzić ok. 2 tys. klientów biura Sky Club. - Poza granicami kraju, w różnych miejscach, pozostaje ok. 2 tys. turystów - ocenił. - Zespół powołany przeze mnie pracuje w trybie ciągłym, 24-godzinnym. Pracuje tam 8 osób. Jesteśmy w stałym kontakcie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych - zaznaczył Struzik.

PAP, arb